sobota, 1 czerwca 2013

Dariusz "Ex Pert" Eckert PREZENT



 Dariusz "Ex Pert" Eckert


              PREZENT


Z racji zawodu znałem miasto. Dobrze znałem. I poruszałem się po nim często.
Koloryt każdej dzielnicy, szczegóły architektoniczne, ulice, komunikację. I ludzi. Sprzedawców zapraszających do wnętrza przed sklepami , policjantów patrolujących swoje rewiry, dorożkarzy i cyklistów, przekupki i drobnych cwaniaczków czekających na okazję…
Tego malarza znałem z widzenia. Czasem, gdy nie spieszyłem się aż tak, przystawałem patrząc mu przez ramię. Nie znam się na nowoczesnej sztuce, właściwie to nie znam się na sztuce wcale. Czasem jakiś obraz podoba mi się lub nie… Trudno było tu mówić o podobaniu, kiedy patrząc na to samo miasto, na ten sam kawałek ulicy kompletnie nie poznawałem go na płótnie. Wzruszałem ramionami – pewnie znajdzie jakiegoś snoba któremu to wepchnie. Ale może to zatytułować „ulica X” jak i „ulica Y”. Albo zgoła „Zuzanna w kąpieli”.

Miasto zaczęło się zmieniać. Linie zaczęły być wijącymi się wężami albo w najlepszym razie łukami, kolory jak w diabelskiej zupie… całe fragmenty, całe kwartały zmieniały się tak, że gubiłem się we własnym mieście. Ludzie przechodzący na tle kamienic dotkniętych paraliżem zmieniali się jakby przechodzili za pofalowanym kolorowym szkłem. I nie zwracali na nic uwagi! Kiedy próbowałem ich zapytać pokazując ewidentne zmiany i deformacje, uwalniali się ode mnie jak najszybciej i oddalali oglądając z obawą przez ramię.
Oczywiście że to Malarz! Ale jak?! Starałem się pozostać przy zdrowych zmysłach ale skoro widzę to tylko ja…
Zbliżały się moje urodziny. Żona chodziła z konspiracją wymalowaną na twarzy, już uradowana niespodzianką jaką mi sprawi.

Właśnie miałem zapalić papierosa kiedy ze zdumieniem zobaczyłem że mam zielone dłonie, po sześć palców a każdy ma cztery stawy! Po chwili stuporu przebiła się irracjonalna ale uprawniona na tle dotychczasowych obserwacji myśl – malarz! TEN malarz! Tymczasem rozjechało mi się widzenie, zapewne z powodu trzeciego oka które miałem teraz na czole… Popędziłem do domu plącząc się w odnóżach i udając że nie widzę monstrum ścigającego mnie we wszystkich witrynach.
Żona, przerażona spoglądała to na mnie, to na sztalugę przed którą siedział TEN malarz. Obok stało moje zdjęcie…

      Więcej na stronie-https://www.facebook.com/KamienicaEckert 



Mieszko Rybiński "Medytacje Wrzoścowe"


                                                       
                                                          Mieszko Rybiński

 "Medytacje Wrzoścowe" 
                                         /fragment/ 




Dwudziesty lutego

Wyswobodzić się z klątwy eposu bohaterskiego to znaczy przerwać łańcuch adresowanych śmierci, ofiarowań w imię sprawy, krwi, losu, gestu i innych demonizmów. Bezinteresowność bohaterstwa i bohaterstwa bezrefleksyjność, czynią zeń przeładowaną nadmiarem gestu, przeciw społeczeństwu skierowaną groźbę. Etyka bohaterska zagraża życiu jako takiemu podczas gdy oparta na roszczeniach i zobowiązaniach etyka społeczna krzewi obyczaj perswazji (M. Dąbrowska za L. Petrażyckim). Bycie cząstką systemu demokratycznego jest kłopotliwe. Znacznie wygodniej żyje się w pozbawionym widocznych objawów zamordyzmu zniewoleniu, raz się poddawszy zostać poddanym na zawsze.
Pod koniec 1939 gdy się w Europie rozpoczęła gra mordercza, albo raczej na nowo i ze zdwojoną siłą została podjęta, po trwającym lat dwadzieścia zawieszeniu broni, Wittgenstein surowo ocenił rząd brytyjski („kupa bogatych, starych ludzi”). Nie potrafił uwierzyć we Francję i Anglię. Wątpił i także w to iżby Hitler mógł utrzymać swe „europejskie imperium”. Fatalny epos bohaterski spisany choćby i na ludzkiej skórze, ułożony przez nieudanego artystę i tytułem „ Mein Kampf ” opatrzony, poczynał się wypełniać. Niegdyś przewodnikiem duchowym dla zbłąkanych młodzieńców było „Naśladowanie Chrystusa” Tomasza z Kempie i chyba aż do „Manifestu komunistycznego” z całą jego poetycką retoryką, rozgorączkowanie towarzyszyło młodym w poszukiwaniu jak i zaniechaniu Zbawiciela. Gdy jesienią 1939 niemieccy żołnierze wyruszyli na front, wielu z nich przeczytało książkę Hitlera by jeszcze udatniej „naśladować fuhrera”, byli sumienni, karni i w okrucieństwie precyzyjni.








Wittgenstein nie wierzył w zwycięstwo nazizmu, raczej Stalinowi życzył powodzenia. Totalitaryzm sowiecki fascynował autora „Traktatu filozoficznego” do tego stopnia że nawet twarz Lenina wydała mu się interesującą, nie wspominając o chociażby „dobrze zaprojektowanym” mauzoleum „wodza proletariatu”. Miast „kupy bogatych starych ludzi” w roli rządzących i kierujących dystrybucją praw i powinności obywatelskich, monolit partii bolszewickiej plus obietnica nieodwołalnego zbawienia mas pracujących. Do tego jeszcze, typowy, charakterystyczny dla „postępowych intelektualistów” sposób postrzegania sowieckiego obszaru zagłady i jego tyrana, inicjującego mord prewencyjny, po to by powstrzymać „niebezpieczeństwo zarażające Rosji”. W końcu wieńczący listę zachwytów nad państwem Józefa Stalina slogan o prometeizmie wcielonym, miał przekonywać dotąd nieprzekonanych wybrednych, których liczba malała w miarę przybierania na sile fali okrucieństw niemieckich, włoskich, węgierskich, rumuńskich, serbskich, chorwackich, litewskich, łotewskich, estońskich, kałmuckich …



Dwudziesty pierwszy lutego


Winno się pamiętać iż gdy Adolf Hitler „debiutował” postrzegany był jako człowiek ludu i z ludu, rewolucjonista, starego porządku burzyciel. Gdy zdobył władzę, nikt, nawet jego najbliżsi towarzysze walki, nie spodziewali się przymierza z kapitałem. Prometeusz okazał się być zręcznym taktykiem a i inny skądinąd epos, go fascynował. Inna mityczna, okrutna opowieść wypełnić się miała. Gdyby tylko chodziło Hitlerowi o wcielenie w czyn i realizacje w makro skali, idei niejakiego Adolfa Lanza z którym zetknął się w 1909 roku. Lanz owładnięty ideą „czystości rasy”, redaktor wychodzącej w Wiedniu antysemickiej „Ostary”, trzy lata wcześniej nabył malownicze ruiny zamku Werfenstein by uczynić w nich siedzibę stowarzyszenia „Nowych Templariuszy”, czyli tych wszystkich „wyższych”, „szlachetnych” a co najważniejsze „jasnowłosym i błękitnookim”. Ci mięli się przeciwstawić groźnym „żydowskim małpiszonom”. Gdyby tylko taka trywialna, komiksowa ideologia, przyniosła ludowi niemieckiemu pandemonium roku 1945, moglibyśmy ubolewać nad owego ludu naiwnością. Tymczasem inny, beznadziejny, przerażający scenariusz, wywiedziony z mitologii germańskiej obmyślił Hitler.










Źródeł idei ostatecznego rozwiązania kwestii świata zastanego a w finale, śmierci w płomieniach, śmierci wszystkich tych, którzy mord i zniszczenie uczynili, szukano w „pesymizmie mitologii germańskiej” w „atawistycznej antyeuropejskości” Niemców albo w uogólnieniu bezpiecznym „problemem Fausta” zwanym.
Mędrzec z fajką w dłoni, Mircea Eliade pisał: „Dążąc do obalenia wartości chrześcijańskich i do odnalezienia duchowych źródeł rasy, to znaczy pogaństwa nordyckiego, narodowy socjalizm musiał podjąć próbę wskrzeszenia mitologii germańskiej. Z perspektywy psychologii głębi takie dążenie było właściwie zaproszeniem do zbiorowego samounicestwienia, przepowiadanym i oczekiwanym przez starożytnych Germanów, eschatonem był ragnarök – katastroficzny koniec świata, będący gigantyczną bitwą bogów i demonów – bitwą w wyniku której wszyscy bogowie i bohaterowie umierali, świat zaś na powrót pogrążał się w chaosie. Wprawdzie po ragnarök odradza się odnowiony świat (również starożytni Germanie znali doktrynę cykli kosmicznych, mit o okresowym stwarzaniu i rozpadzie świata) zastąpienie eschatologii pełnej obietnic i nadziei dla chrześcijanina koniec świata kładzie kres Historii, a zarazem dokonuje się jej odnowienie) przez zdecydowanie pesymistyczny eschaton. W terminologii politycznej zamiana ta zawiera następujące zalecenie; porzućcie stare historie judeochrześcijańskie, wskrzesicie w głębi swej duszy wiarę waszych germańskich przodków, a kiedy się to stanie, przygotujcie się do wielkiej i ostatecznej rozprawy pomiędzy naszymi bogami a siłami demonów; w tej apokaliptycznej bitwie polegną wszyscy nasi bogowie i herosi, a my razem z nimi. Będzie to ragnarök. Później jednak narodzi się nowy świat. Zastanawiające jest to, w jaki sposób tak pesymistyczna wizja końca Historii mogła rozbudzić wyobraźnie przynajmniej części narodu niemieckiego : jest to jednak problem dla psychologów. (M. Eliade „Mity, sny i misteria”)


Dwudziesty drugi lutego

Swego okrutnego planu Hitler nie taił, dlatego krytycy nazizmu bez trudu trafnie odczytywali jego aluzje i wszystkie systemu mistyfikacje. W 1936 komunizujący wówczas Nicola Chiaromonte postrzegał nazizm jako stare, poczciwe barbarzyństwo w nowym atrakcyjnym dla Niemców opakowaniu : „Wspierany z jednej strony przez von Blomberga, a z drugiej przez Wotana i uzbrojony po zęby przez potężną nowoczesną technikę, duch szczepowy popadł w szaleństwo.” Chiaromonte zdający się nie dostrzegać fenomenu wagneryzmu oraz dla celów politycznych umiejętnie „przysposobionego” nietzscheanizmu ( w czym udatnie wsparła hitlerowców siostra autora „Ecce homo”) a pisząc o duchu plemiennym, który popadł był w szaleństwo, przemilcza lub głębiej się nie zastanawia nad samą istotą plemiennego ducha w dekoracjach wieku dwudziestego będącego obłędem samym w sobie.









Dalej jeszcze Chiaromonte nieopatrznie i nazbyt delikatnie podnosi nie dość wysoko, kwestię choroby niemieckiego ludu, manii zakaźnej której na imię – uraza. Zrodzona ze wstydu (resentyment po upokarzającym traktacie wersalskim), wszak ci którzy „nie kochają samych siebie, pozostając przy tym – i taka będzie ich kara – przykuci bardziej niż kiedykolwiek do swego ja .”(E. Cioran „ Odyseja urazy”). Bardzie przykuci do swego jakże odrażającego ja. Pielęgnując urazę, obmyślając plan zemsty na Europie, poddając się bez reszty demagogii, służąc jawnemu złu z satysfakcją, potem dopuszczać się każdej nawet najwyuzdańszej zbrodni, bez pardonu i konsekwentnie to wyzwolenie plemienia, oto urzeczywistniony epos bohaterski, o którym pomyślał Wittgenstein. Wypowiedziawszy cywilizacji europejskiej wojnę totalną poddani Hitlera mogli odetchnąć z ulgą. Wyruszając jesienią 1939 roku na wojnę przeciw Europie, gardzącej Niemcem w Niemca mniemaniu, ów postanawiał w duchu nieś śmierć wojskowym i cywilom, burzyć szpitale i ochronki, być niemiłosiernym, niemiłosiernym. Wydawszy wojnę cywilizacji europejskiej w imię „czystości świętej krwi germańskiej” dostąpił łaski wyzwolenia, odzyskał naturę zdawać się mogło dawno zaprzepaszczoną w toku kulturowej ewolucji. Ponownie Cioran: „ Nic nie czyni nieszczęśliwszym niż obowiązek stawiania oporu swej pierwotnej jaźni, temu zewowi krwi. Dla człowieka cywilizowanego wynikają stąd same udręki; sili się na śmiech, przymusza do grzeczności i dwulicowości, niezdolny unicestwić przeciwnika inaczej niż werbalnie, zdany na oszczerstwo i zrozpaczony, że musi zabijać bez czynu, zwykłą mocą słowa, tym niewidzialnym sztyletem.”

.......   Namiary do autora   Medytacji Wrzoścowych https://www.facebook.com/mieszko.rybinski 

Stronę pozwoliłem sobie ozdobić pracami  "DiegoR".A to namiary na jego stronę,gdzie zobaczycie więcej jego dzieł  https://www.facebook.com/pages/DiegoR/318323711621125?ref=ts&fref=ts








środa, 29 maja 2013




           VERITAS 





Zespół post punkowy z elementami reggae, powstał w 1994 roku początkowo pod nazwą D.N.O. W 1995 roku nazwa i to co do tej pory tworzyli całkowicie się zmienia.

Od początku istnienia grają w niezmiennym składzie: Adam 'Adaś' Romaniuk - g, voc; Ireneusz 'Fido' Fiedoruk - g; Robert 'Ropuch' Stulgis - b; Tomasz 'Korek' Tichoniuk - dr. Zagrali kilkadziesiąt koncertów w północno-wschodniej Polsce. Wielokrotnie występowali na białostockim festiwalu 'Zgrzyty' i festiwalu 'Basowiszcza' w Gródku gdzie w 1998 roku zdobyli nagrodę festiwalu.











W dorobku fonograficznym posiada kilka składaków-

("V Kolumna Compilation Vol. 2"; "Garage Contrattack Promo + Memory Compilation Action"; "Punx not dead"; "Białostocka Zmiana Warty") i dwa solowe wydania w dystrybucjach niezależnych.



Od jesieni 2004 roku zespół funkcjonuje przy Muzeum i Ośrodku Kultury Białoruskiej w Hajnówce. W swoim repertuarze posiadają kilka utworów w języku białoruskim. Od 2006 roku grają we trójkę - z zespołu odszedł 'Fido'.




„Nie jestem sam”




Jeżeli nie wiesz to powiem Ci, że
życie to bardzo trudna gra
Jeżeli nie wiesz to powiem Ci, że
nie próbuj grać w nią sam



Jeżeli nie wiesz to powiem Ci, że
to co widzisz bardzo mylne jest
Ciągła pogoń za forsą i sławą
Pamiętaj, że kiedyś wreszcie skończy się dzień



                                                     Jeżeli nie wiesz to powiem Ci, że
                                                                       Gdy nie masz przyjaciół, pozostaje tylko śmierć

                             Bo przecież spotykam was prawie codziennie
                                     Obojętnym gestem podaję wam rękę
                                                 a tak naprawdę nikt z was nie wie
                                                                                 że bez was nie istnieję
                                                                        Siedzę z wami, rozmawiamy
                                                                                         śmiejemy się i czas spędzamy
                                                                                                  A tak naprawdę nikt z was nie wie
                                                                                                                         że bez was nie ma mnie
                                                                                             I chociaż co dzień jestem inny
                                                               o doświadczenia minionego dnia
Wy mnie zawsze akceptujecie
Nie jestem sam
I chociaż każdy z nas jest inny
I płynie w nas inna krew                                                    VERITAS
-KONTAKT-
To wy dla mnie jesteście rodziną    
       https://www.facebook.com/veritashajnowka?ref=ts&fref=ts
Nie, nie opuszczajcie mnie









Info o VERITAS pozwoliłem sobie podprowadzić ze strony -Podlasie Raport: HAJNÓWKA-co ciekawe autor strony zdradził mi że pisząc to info posiłkował się międzyinymi materiałami z desperat zine 1....hehe
 

Miło tak po latach dowiadywać się że jednak ktoś czytał tego zina.


Jeśli ktoś chce dowiedzieć się więcej co słychać w tamtych rejonach polski to podaje namiary na tę stronę- http://podlasieraport.blogspot.se/

poniedziałek, 27 maja 2013


ORSHAK, HERETIC              pub 300 cegieł -Hajnówka 24.05.2013r. 




Teraz druga relacja - tego samego dnia mieliśmy 2 koncerty - -na obu byłem ----- ORSHAK, HERETIC /pub 300 cegieł -Hajnówka 24.05.2013r. /- oba zespoły z Michałowa - tu już było bardzo ostro i głośno - konkretna dawka metalu po dawce punka w HDK-u. oba zespoły tworzą młodzi ludzie, którzy wiedzą co należy zrobić z instrumentami - żeby wydobyć z nich konkretne dźwięki. było ostro i dobrze- czyli tak jak zawsze w 300 cegłach. pozdrawiam i do następnego razu.W




https://www.facebook.com/orshakband?fref=ts





https://www.facebook.com/hereticpoland?fref=ts

niedziela, 26 maja 2013

 






HDK/Hajnówka/ 24.05.2013. Desant , Veritas, Błękitny nosorożec.




Pierwszy od dłuższego już czasu koncert w HDK, na pierwszy ogień poszła młoda hajnowska grupa- Desant- chłopaki graja sporo kowerów- warsztat muzyczny - opanowany, ciekawy wokal - dobrze było - oby więcej takich młodych -przyszłościowych kapel!!





Po nich zagrali już weterani sceny- Veritas a następnie Błękitny nosorożec - oba zespoły potwierdziły swoją klasę - można było usłyszeć największe hiciory obu zespołów np. Agonia - Veritasu - czy tez Ameryko na kolana Nosorożca. Wszystkie zespoły potwierdziły fakt ze scena punkowa w Hajnówce ma się całkiem dobrze- oby więcej takich koncertów!!! W/
                                                         





https://www.facebook.com/DesantHajnowka?fref=ts

http://www.blekitnynosorozec.pl/


https://www.facebook.com/veritashajnowka?fref=ts

sobota, 25 maja 2013

Afront - punk







  AFRONT



Zespół Punk z Trzebini który powstał w maju 1991r.

W maju 1991 r Bartek i Zielony zakładają kapele której nadają nazwę PROSEKTORIUM.Pod tą nazwą kapela gra do końca sierpnia 1992r a od początku września 1992 roku zmieniają nazwę na AFRONT. Nagrania AFRONT to:

AFRONT-Demo 1993r.
AFRONT-,,Fabryki XX wieku,, Demo 1995r.
AFRONT,,cZŁOwiek...,, 1996r.


Pierwszy skład zespołu to Bartek-voc,bass,Zielony-perkusja,Wklęsły-gitara po niedługim czasie odchodzi Wklęsły a jego miejsce zajmuje Wezyr w lutym 1992 roku odchodzi Zielony a dochodzi Mały.W tym składzie zespół gra do sierpnia.Końcem miesiąca roszady, Bartek przechodzi na gitarę a na bass wchodzi Lenon.Po dwóch tygodniach odchodzi Wezyr.W składzie Bartek-voc,gitara,Lenon-bass,Mały-perkusja zespół gra swój pierwszy koncert w Trzebińskim domu kultury 16 stycznia 1993 roku.
Po około miesiącu odchodzi Mały a a do kapeli wraca Wezyr ale tym razem na perkusje.Już w październiku 1993 roku kapela gra koncert w nowym składzie a w grudniu nagrywa swoje pierwsze demo.W tym składzie kapela nagrywa w 1995 roku drugie demo a w 1996 roku płytę.Rok 1997 to powołanie do wojska Wezyra na jego miejsce wchodzi Stodi a we wrześniu tego samego roku z kapeli odchodzi Lenon a w jego miejsce wchodzi Michał. W czasie paru lat kapela miała jeszcze parę zmian perkusistów. Około 2008r. na perkusje wszedł Syfon i w takim składzie kapela gra do dziś (2013r). Materiał na nowa płytę jest już długi czas ale finanse i czas by ją nagrać jakoś na razie nie sprzyjają.




Obecny skład to:

Bart-vokal,gitara

 Tom-bass 

Karol- perkusja


KONTAKT Z ZESPOŁEM



Od tej kasety zaczęła się moja znajomość z zespołem AFRONT.I mogę śmiało powiedzieć ze znacznie się przyczyniła-jak i znajomość z wokalistą tego zespołu,do tego że w mojej głowie zrodził się pomysł na wydawanie Desperat zine.To były początki tego magazynu,gdzieś 1998 rok.Kaseta Fabryki XX wieku do tej pory należy do moich ulubionych,trochę i z sentymentu do tamtych lat,trochę dlatego że lubię takie granie.Bez kombinacji, stary dobry punk.diony







stare dzieje-lata 90-ate


piątek, 24 maja 2013




Izabela Monika Bill


Cienie z wymarłego sadu 





Izabela Monika Bill urodzona we Wrocławiu 27 maja 1982 roku, z wykształcenia nauczyciel języka polskiego po wrocławskim Kolegium Nauczycielskim ukończonym w 2005 roku. Zawód wykonywany sekretarka. Była przez rok asystentką Bogusława Litwińca.
Poetka, promotorka i animatorka kultury, sopranistka w chórze Canta Nobiscum, współredaktorka dodatku literackiego „Myśli polskiej", współredaktorka strony Stowarzyszenia Jeleniogórski Klub Literacki, współautorka 17 almanachów w Polsce i zagranicą, wydała 3 tomiki "Seksapil duszy" (2011r.), "Kameleony" (2012r.), „Sztuka jedzenia jabłek” (2013r.).
Swoje zdolności aktorskie pokazała w 337 odc. „Dlaczego ja”, „Trudne sprawy” sezon 5 odc. 313 „KamaSutra Show”, „Głęboka woda” sezon 2 oraz "Pierwsza miłość".
Jej wiersze były czytane w radio Judo w Tychach.
Prowadzi autorską stronę www.kochankapoezji.op11.pl
Twórczyni erotyków motoryzacyjnych.
Członkini Stowarzyszenia Jeleniogórskiego Klubu Literackiego, Katolickiego Klubu Literackiego „Źródło” we Wrocławiu, Saloniku 3 Muz we Wrocławiu, Regionalnego Klubu Literackiego z Działoszyna, Grupy Literackiej NURT z Lubania, sympatyczka Robotniczego Stowarzyszenia Twórców Kultury oddział Warszawa, Grupy HURTOWNIA z Wrocławia, Koła Literatów Polskich im Zbigniewa Herberta we Wrocławiu.
Jej wieczorki prowadzili min: Bogusław Litwiniec, Leszek Żuliński, Kazimierz Burnat, Ewa Syska czy Igor Wieczorek.


Oprócz poezji w kręgu jej zainteresowań pozostaje grafika, fotografia, podróże, kolej, motoryzacja, góry, koty, opuszczone miejsca, pozowanie.




Jej postanowienie

na trawniku
siwieją marzenia
noc je zwodzi
pod przymknięte powieki okien
Księżyc sączy jad pełni
pod pierzyną
sen strzępi
cienie z wymarłego sadu
puste gniazda
skomlą wiatrem
niedokończone pieszczoty
pełzają po podłodze
             rozbita szklanka
                                   wina
                                        dzieli światy
                                                    czeka nas nowa epoka
                                                                                zlodowacenie






Nie było


szepty
odpryskują od ściany
pod paznokciami
świt miesza się z nocą

usta w migawce dotyków
rozmazane w ciemności piersi
twoja głowa na moim ramieniu
zapach włosów przed oczami


obręcz pośladków na kolanach
krzyk sumienia
za późno
pierwsze i ostatnie dobranoc
w pośpiechu zapomniałaś
                                                                                            mi tylko zabrać wspomnienia
                                                                                                              nie szkodzi
                                                                        kawę można pić samemu




Zapomniana

nie pamiętasz już
miękkości bazi nad rzeką
nigdy nie chciałeś zanurzyć
twarzy w dojrzałym zbożu
ani dłoni w malinach
      na jesienne słońce masz okulary
     na zimę ciepłe ubranie
na mnie
brak miejsca
w zegarze potrzeb
                 niepozbierane na czas
                    zgniły owoce wspomnień
w zapomnianym sadzie
przeznaczona na kompost
na cmentarzu twojej ziemi
                                           czekam
by wchłonąć się głęboko
może z cząstką mnie
                                  będziesz lepszym człowiekiem







            Mięso i dusza

                                              wskazówka zegara
                                                   codziennie
                                           dolicza nam
                                  do rachunku
                               za mięso
                       które nosimy

kiedyś nieugięci
dziś zakurzeni
                 na dnie butelki
                              bezzwrotna
kaucja życia
stawia pasjans
          ze zmarszczek
                        starego mięsa
                                     rachunek nadal otwarty
                                                                                                         a dusza?
                                                        promocja przy narodzinach






Jak nie miłość to co?
 
                 miałam bałagan w sercu
             zwinąłeś go w kłębek
poukładanych myśli

w puste noce
             nalałeś mi białe sny
                           niepokój oswoiłeś
                   skrzydłem dłoni
                 spojrzeniem rozjaśniłeś
burzowy horyzont czoła

jagody w środku marca
zabarwiły moje oczy
                     w kolor nadziei
             na zapach róż
w cieple ust






      Upadła Muza

przyszłaś z wiosną
odeszłaś z zimą
         tak niewiele
                    zostawiłaś
słów na śniadanie
na obiad położyłaś
    tylko sztućce odległości
                na kolację
                    zdjęłaś obrus
                                owinęłaś nim
                                                                                                                          dzieciństwo
                                                                                                              pożegnania
                                                                     na stole nadgryzione jabłko
                                                                                     powiedziało mi historię
                                                                           o upadłej muzie
                                             szukającej swego pana





Wspomnienie


Niepamiętam żarusłońca Pamiętaminnyżar Niepamiętam szumudrzew Zagłuszyłgoszept wilgotnychsłów szukającychwodopoju

napustyniciała Szelestowadów buszującychwtrawie rozproszyłodgłos pękającychoczek rozsypującychsięguzików


Malinypocałunków rozgniecionedłońmi spłynęływąskim paskiemzieleni wprostdozakola falującej Laguny Zmęczonepalce owiałaprzyjemnabryza Ciałoznalazło przynależnośćdodrugiego







                       Święty poeta                                   poeta
                         przybity do
                                krzyża
                                      poezji
                                     piórem rąk i nóg
                                                 koroną cierniową
                                            krytyków
                                       krwawi
                           wniebowzięty
              natchnieniem
nasiąknięta dusza
kapie atramentem oczu
            na dłonie
                  matki kartki
                              ciało poety
                                         podczas modlitwy pisania
                                                             jest święte

                                                           


Więcej wierszy i kontakt- http://www.kochankapoezji.op11.pl/


Strone ozdobiłem obrazami Agnieszki Słodkowskiej więcej jej prac na stronie http://www.facebook.com/pages/Slodkowska-Painting/116854598410526