Pokazywanie postów oznaczonych etykietą WYWIADY-ZESPOŁY. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą WYWIADY-ZESPOŁY. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 21 lutego 2019

Mamusiu Ratuj - punk

    



Mamusiu Ratuj






Znam wasz zespół już od początku lat 90 i nie ukrywam że lubiłem was bardzo słuchać wtedy jak i teraz lubię coś waszego zapodać. Duży sentyment czy i u was właśnie ten sentyment kazał wam zejść się od nowa po latach i grać?

    - Tak, mamy ogromny sentyment do przygód z końca lat 80’, była to przecież nasza młodość i kapela, która dla nas dużo znaczyła. Wróciliśmy więc na fali auto-sentymentu, ale nie tylko dlatego. Wtedy pograliśmy tylko chwilę i zawsze potem mieliśmy wrażenie, że mogliśmy zrobić więcej. Więcej koncertów, więcej nagrań, wydać płytę itp. Lata 90’ były dobrym czasem na kontynuację i dalszy rozwój. Niestety już nie dla nas…
Pozostało wrażenie, że czegoś nie dokończyliśmy. Teraz jest czas aby postawić kropkę nad i. Lepiej późno niż wcale.








    Widzę, że macie w planach granie koncertów, dużo macie propozycji koncertowych i pamiętają was?

    - Głównym celem naszej reaktywacji w 2018 było zagranie jednego koncertu w Dębicy, na symboliczne 30-lecie. Ale też przez te minione lata wiele razy słyszeliśmy, że pamięć o Mamusiu Ratuj jest wiecznie żywa (jak Lenin). Sporo ludzi dziś pamięta, wielu się dopytywało i dalej dopytuje. Świat muzyczny i w ogóle świat się radykalnie zmienił, dziś jest zupełnie inna rzeczywistość w kwestii koncertów, festiwali, możliwości grania w ogóle.
Popytaliśmy się tu i ówdzie i mamy zabukowanych kilka koncertów. Bardzo miłe, że są ludzie, którzy nas dziś zapraszają. Szczegóły na naszym fanpejdżu (ach, te współczesne słówka...)


    Materiał - wiadomo kultowe szlagiery, ale czy planujecie też układać nowe kawałki, może nowy materiał nowa płyta?


    - Na dzisiaj nie podjęliśmy decyzji aby robić coś nowego. Pierwszy krok to odświeżyć tamten materiał i zagrać go. Nie wykluczamy oczywiście, że nie zrobimy drugiego kroku. Najpierw musimy się jednak uporać z dokończeniem swojej własnej historii, potem będziemy myśleć co dalej. Płyta też nam chodzi po głowie, póki co na nowo (właściwie po raz pierwszy) nagrany i wydany stary materiał. Czy to się uda – zobaczymy, na spokojnie.
Chcemy zagrać te kilka koncertów, przypomnieć się publiczności i zobaczyć czy mamy w ogóle dla kogo i po co grać. Na siłę na pewno nie będziemy gówna szlifować.








    Zawsze nie byłem do końca pewny czy wasz skład bardziej pochodzi z Brzeźnicy czy z Dębicy?

    - Jeden pochodzi z Brzeźnicy, drugi z Pustkowa, trzech z Dębicy, próby były w Domu Kultury Brzeźnica.
To sobie sam odpowiedz skąd jest zespół, ja nie wiem. Bez pierdolenia się ze szczegółami jest przyjęte, że z Dębicy.


    Pytanie o początki zespołu jest oklepane raczej i tendencyjne ale minęło tyle lat i ciekawi mnie jak wspominacie tamte czasy, jak zrodził się pomysł na kapelę ,gdzie graliście, jak bardzo wypasiony mieliście sprzęt-gitary wzmaki?

    - Może i oklepane pytanie, jak się już o tym mówiło pińcet razy. Ale tak dokładnie to sami nie za bardzo pamiętaliśmy jak to się zaczęło, więc nie było okazji opowiedzieć. Dopiero po podłączeniu elektrod do potylicy i seansie hipnozy kilka szczegółów wyszło na jaw. Więc dobrze, że zapytałeś.
Inicjatorem powstania grupy był Piter (git) przy nieudokumentowanym współudziale Mańka (voc). Do składu dołączyli Krzoku (voc), Mietek (b) i akordeonista Feju, który chciał grać na akordeonie. Ale został zdyscyplinowany do grania na bębnach, z braku innego kandydata. Stało się to w Dniu Kobiet 8 marca 1989 r. Pierwsza nazwa była oczywiście 200% punkowa – Chaos Ukraina czyli Tajemnicze Zęby na Kaszance (skr. CUcTZnK). Nie wiemy co wdychał jej twórca (Krzoku), ale musiała być to podwójna dawka. Szybko jednak nazwa została zmieniona na Mamusiu Ratuj, co też nie było wykwintem światłej myśli, ale zawsze lepsze niż  CUcTZnK.
Pierwsza i wszystkie kolejne próby miały miejsce w Domu Kultury w Brzeźnicy (pod Dębicą). W momencie startu zaplecze technologiczne zespołu i umiejętności „muzyków” były zerowe. Basista miał wiosło po raz pierwszy w życiu w ręce a  akordeonista grał na bębnach. Wzmacniacze były z domu kultury, czyli złota era Eltrona, w porywach do Vermony.








Dziś już nie wiadomo jak to się stało ale po półtorej miesiąca grupa zagrała pierwszy koncert, ten uliczny pod Śnieżką a miesiąc później w Parku Jordana. Na obydwu koncertach był Mat, który grał też na tych imprezach z innym zespołem (Przyczłapy do Bulgulatora [też wykwint!]), i zaraz po nich dołączył do składu w Brzeźnicy uwalniając nieszczęśliwego akordeonistę z bębniarskiego chomąta. Niestety nowy bębniarz nie wyraził atencji do akordeonowych pasji. No i tak się zaczęło.
W ustalonym i zgranym składzie MR zagrali jeszcze 6 koncertów i nagrali demo, znane później pod tytułem „Ballada o...”. Koło roku 1992 skład zamienił czarne glany na brązowe glany i tak właściwie zakończyła się historia zespołu
Po dwóch latach było jeszcze trochę grania ale już bez Mańka, Mietka i Mata, który wrócił tylko na chwilę. Tak czy owak jeśli ktoś był na koncercie po roku 92, to raczej nie na TYM Mamusiu Ratuj.








    Jak wspominacie szalone lata 80-90

    - „Szalone lata 80” to mi się kojarzy z jakimś tv-teleturniejem albo wieczorem karaoke.

Każda dekada na swój sposób była szalona, dla każdego kto w danym czasie żył w jakiejś tam dekadzie. Ale, o ile jeszcze da się porównać lata 60’ i 70’, jako pewne następstwo dekad – tak lat 80’ i 90’ porównać w żaden sposób się nie da. A przynajmniej nie w tej części Europy. Pamiętajmy, że na przełomie tych dwóch dekad upadł mur i zmieniło się wszystko. Politycznie, społecznie, ekonomicznie, technologicznie i oczywiście lawina zmian dla nas grajków i melomanów wszelkiej maści.
Można dziś mówić, że byliśmy dzieciakami i nie interesowaliśmy się polityką, ale polityka nami i owszem. Bida z nędzą i brak dostępu (lub mocno limitowany) do tego, co się dzieje w wolnym świecie robiły swoje a tu każdy orał jak mógł. W latach 90’ ktoś otwarł wrota i sytuacja zespołów muzycznych stała się radykalnie odmienna. Jakby było mało, na te lata przypadła też największa rewolucja technologiczna od czasów wynalezienia koła, czyli Internet. Narzędzie, które na zawsze odmieniło oblicze ziemi. Tej ziemi.
Tych zmian było tyle, że nie sposób wymienić nawet procenta. Chłopcy przestali chodzić w sofixach a dziewczyny zaczęły golić nogi. I to był duży plus 🙂
Dla nas osobiście też wszystko się odmieniło. W 90’ zakładaliśmy rodziny, rodziły się dzieci i trzeba było na to wszystko zarobić. I jeszcze znaleźć czas aby pograć. W latach 80’ byliśmy tylko zbuntowanymi nastolatkami, bez kasy, bez instrumentów, bez przyszłości.
Odpowiadając zatem – wspominamy obie te dekady fantastycznie, ale zupełnie inaczej każdą z nich.








    Czy po zawieszeniu MR mieliście kontakt z taką muzyką, z tym środowiskiem, czy jak wielu pochłonęła was szara rzeczywistość praca dom rodzina...

    - Patrz poprzednia wypowiedź. A Mamusiu Ratuj grało jeszcze w drugiej połowie lat 90’ ale inną muzykę, w innym składzie i pod inną nazwą. Czyli w zasadzie nie grało od roku 92.
Po tym jak już wszyscy to rzucili, jedynie bębniarz Mat zachował swój (nomen omen) stołek i grał w wielu kapelach w latach późniejszych aż do dziś, również ze środowiska.
A poza tym dom i rodzina to nie jest żadna szara rzeczywistość. To jest rzeczywistość przez duże RZE.








    Jakiej muzyki słuchaliście kiedyś, jakiej słuchacie teraz?

    - Musielibyśmy napisać grubą rozprawkę aby powiedzieć czego lubiliśmy słuchać i co dziś lubimy. Po zobaczeniu setek koncertów i wysłuchania tysięcy płyt – nie da się w dwóch zdaniach. I to jeszcze w pięć osób, różnych od siebie.
Więc ogólnikowo i w skrócie. W latach 80’ (oczywiście szalonych) słuchaliśmy tego co większość dzieciaków naszego pokroju. Czyli od klasyki rocka/metalu AC/DC, Metallica, Motorhead, Black Sabbath przez klasykę nowej fali Dead Kennedys, Killing Joke, Joy Division, aż po naszą krajową MuzykęMłodejGeneracji, czyli ogólnie jarocińskie klimaty, które wchłanialiśmy w ilościach ponadgabarytowych.
Prościej powiedzieć czego nie słuchamy/liśmy i nie lubimy/liśmy. Jak już jesteśmy w temacie punk rocka to nigdy nie lubiliśmy punko polo. Trochę groteskowe, bo sami nie byliśmy wolni od tego grzechu w swojej twórczości. Może nie jako całość, ale elementy by się znalazły. Na szczęście nigdy nie byliśmy ortodoksyjnymi wielbicielami jednego stylu, gatunku i sceny.
Wymyślając swoje piosenki przeważnie byliśmy zapatrzeni w Kennedysów, Dezertera no i w thrash metal (ówczesny). Do dziś wiele nam z tego zostało. O stu innych gatunkach i tysiącu kapel nie ma co mówić.


Dzięki za poświęcony czas i powodzenia w działaniach życzę 🙂

     - Dziękuję i oczywiście zapraszamy na koncerty.

Pytania zadawał diony , odpowiedzi udzielił Mat – Luty 2019







skład zespołu-

Krzoku - voc

Maniek - voc

Pieter - git

Mietek - bas

Mat - dr



mamusiuratuj89@gmail.com




środa, 21 marca 2018

Thy Catafalque













Thy Catafalque



Tamás Kátai z Węgierskiego jednoosobowego projektu muzycznego i zespołu 
- Thy Catafalque, 
grający awangardowy metal szykuje się do wydania nowego albumu. 
Płyta o nazwie "Geometria" ma zostać wydana 4 maja tego roku, pod szyldem wytwórni muzycznej - Season Of Mist. Z tej okazji zapraszam na krótki wywiad który przeprowadziłem z Tamásem. 
Będzie w nim trochę szczegółów dotyczącej nowej płyty, oraz informacje o tym jak przebiegała nad nim praca. Serdecznie zapraszam!

Szymon Harris Balcerek: Witam Tamás jest mi niezmiernie miło, że zgodziłeś się na przeprowadzenie wywiadu z tobą. Kiedy po wydaniu ostatniego albumu o nazwie ''Meta" zrodził ci się pomysł na nową płytę? Czy coś zainspirowało cię do jego stworzenia? Czy raczej był to naturalny proces i po prostu zacząłeś układać nowe kawałki?

 Tamás Kátai: Po albumie "Meta" postanowiłem wprowadzić pewne zmiany w moim sposobie pisania i nagrywania muzyki. Wydawało mi się, że muszę ulepszyć swój sprzęt do nagrywania aby poprawić jakość produkcji, więc kupiłem nowy komputer, sprzęt dźwiękowy i oprogramowanie, po czym zacząłem pracować nad nową muzyką na początku 2017 roku. Nie mogę wskazać ci żadnych radykalnych zmian w moim życiu, po prostu poczułem chęć aby tworzyć więcej muzyki.




S: Jaki jest główny temat twojego nowego albumu? Skąd pomysł na taki tytuł i okładkę?

T: Niektóre z utworów mają do czynienia z geometrycznymi formami ukazanymi jako symbole życia - geometria wydawała się być więc punktem wspólnym i to dlatego postanowiłem wybrać właśnie to słowo jako tytuł. Artwork który posłużył za okładkę pojawił się później, został narysowany przeze mnie i może ukazywać różne rzeczy - możesz odebrać go jako scenę kosmiczną, lub obrazek w mikroskopicznej skali. Dwie czerwone kropki mogą być dwoma planetami, dwoma osobami, dwoma atomami wirującymi wokół siebie.

S: Czy podczas tworzenia albumu coś poszło nie tak? Były jakieś trudności?

T:  Nie. Wszystko poszło bardzo gładko, ku mojemu zdziwieniu, jako że miałem całkowicie nowy system i trochę inną metodę oraz podejście odnośnie nagrywania i komponowania. Cały proces sprawił mi wiele przyjemności i świetnie pracowało się ze wszystkimi ludźmi, którzy wzięli udział przy tworzeniu albumu. Pamiętam gdy po raz pierwszy rozmawiałem z Martiną, zeszłego lutego, odnośnie śpiewania w Geometrii, podczas gdy miałem tylko dwa utwory skończone w połowie, a cały album był całkowicie ukończony, nagrany, zmiksowany i poddany masteringowi przed końcem października - ukończony artwork i wszystko wysłane do wytwórni muzycznej. To dość szybko, biorąc pod uwagę jakie zazwyczaj jest moje tempo.




S: Czy możesz zdradzić trochę tajemnicy na temat nowego albumu? Będzie to coś podobnego do poprzedniego albumu? - więcej agresywnych  i mocnych riffów, czy może jednak bardziej spokojne i melodyczne utwory?

T:  Cóż, na pewno będzie inny. Celowałem w nieco inne podejście i ponieważ technologia kryjąca się za nagrywaniem uległa zmianie, zmieniła się tez produkcja. Powiedziałbym że na lepsze - to był też właśnie główny powód dla dokonania zmian. Zauważyłem że eksperymentowanie z różnymi dźwiękami spodobało mi się bardziej niż granie zwykłych metalowych riffów. Ostatnimi czasy, metal sam w sobie jakoś mnie nie ekscytuje. Przechodzę obecnie przez taką fazę. Staram się szukać nowych dźwięków, eksplorować nowe muzyczne terytoria i jest to o wiele bardziej intrygujące dla mnie. Słowem - szukam dobrej zabawy. Granie muzyki jest samo w sobie oparte na dobrej zabawie i ekscytacji, na właśnie tym - grze. Ponadto, z nowymi gościnnymi muzykami, nie da się uniknąć zmierzania w pewnym sensie w innym, nowym kierunku i myślę że to jest nawet rozsądne aby nie utknąć w jednym miejscu na bardzo długi okres czasu. Z drugiej strony nie mogę uciec przed swoją własną wyobraźnią, więc mentalna struktura otaczająca i strzegąca mojej twórczości nadal istnieje i w pewnym sensie ogranicza moją muzykę.

S: Czy na "Geometrii" usłyszymy jakiś nowych muzyków których poznałeś i podjąłeś współprace od czasu ostatniego albumu? Jak ci się z nimi pracowało?






T: Gyula Vasvári z Perihelion nadal tu jest, a także Balázs Hermann z Gire na bezprogowym basie w jednym utworze i Viktória Varga, która też pojawiła się już na kilku albumach w przeszłości. Ale Martina Veronika Horváth nigdy przedtem ze mną nie współpracowała. Jest ona wokalistką Nulah i Niburta, właścicielką pięknego głosu i iskrząco kreatywnego umysłu. Była najbardziej wpływowym gościnnym muzykiem na Geometrii, wiele wnosiła do utworów. Oprócz tego, Misha Doumnov na skrzypcach ma tutaj wiele ważnych momentów, nadając albumowi bardziej figlarny i improwizowany ton. David Jean-Baptiste już się pojawił w moim projekcie Neolunar z 2016, grając na saksofonie. Mamy też Colina Hume od trąbki.


S: Czym dla ciebie i jak ważna w twoim życiu jest natura i przyroda?

T: Wszyscy jesteśmy stworzeniami natury i stanowimy jej część, czegokolwiek byśmy nie robili. Ona jest we mnie, a ja w niej.

S: W najbliższej przyszłości planujesz kolejne albumy Thy Catafalque?

T: Następny pojawi się właśnie teraz w maju. Tyle wiem w tym momencie. Nie mam dosłownie żadnej nowej muzyki, nie licząc tego albumu. Nie odczuwam żadnej presji i podoba mi się całkowita wolność jeśli chodzi o tworzenie muzyki, nawet jeśli oznacza to nie tworzenie niczego. Więc nie mam zielonego pojęcia.

S: To wszystko! Dziękuje ci bardzo Tamás za poświecenie swojego czasu na ten wywiad. Jest coś co chciałbyś powiedzieć na koniec tego wywiadu?

T: Dziękuje bardzo za pytania, oraz zainteresowanie się moją nową płytą i zespołem. Życzę ci wszystkiego dobrego!


https://www.facebook.com/thycatafalque/?ref=br_rs



.........


Tamás Katai of a Hungarian one-person music project and the band - Thy Catafalque, playing avant garde metal, is looking to release a new album. The album will be called "Geometria" (under the banner of the Season of Mist record label) and is to be released on May the 4th, 2018. On this occasion, I'm inviting you to read a short interview with Tamas. It contains some details about the new CD, and how did creating it look like.
1.Szymon Harris Balcerek: When exactly after the release of the latest album Meta did you come up with the idea for the next one? Did something happen in your life that inspired you to create it, or was it a natural process and you just suddenly started composing new tracks?

Tamás Katai: After Meta I decided to make some changes in the method of writing and recording music. I felt I needed to upgrade my recording equipment in order to step up in production quality, so I purchased a new computer, audio hardware and software and started working on new music at the beginning of 2017. I cannot tell you about any radical changes in my personal life at that time, I just felt the urge to create new music. 

2.S: What is the main theme for your new album? Where did you get the idea for this exact title and album cover?

T: Geometria means geometry in Hungarian. Some of the songs deal with geometrical forms as symbols for life and it seemed like a common point, that's how I decided to choose this word as the title. The cover artwork came later, drawn by myself and it might depict different things: you can perceive it as a space scene or an image on microscopic level. The two red dots can be two planets, two persons or two atoms gyrating around each other.

3.S: Did anything go wrong during the process of recording the album? Were there any difficulties?

T: Nope. All went smoothly surprisingly enough as I had a totally new system and slightly different method and approach towards recording and composing. I really enjoyed the whole process and it was great to work with all the participants taking part on the album. Like I remember talking first time last February to Martina about singing on Geometria, when I had had only two half songs done and the album was completely finished, recorded, mixed and mastered by the end of October, artwork done and everything submitted to the record label. That’s pretty fast considering my usual tempo.

4.S: Could you let me on a secret what exactly the new album will be? Will it be similar to the previous one? More aggressive and powerful riffs, or maybe rather more peaceful and "light" tracks and melodies? And maybe a little bit of both?

T: Well, it will be different. I was aiming for somewhat different approach and because the technology behind recording has changed, the production has been also shifted. I would say improved, and it was the main reason behind the change in the first place. I noticed that I enjoyed experimenting with different sounds more than playing plain metal riffs. Recently metal in itself cannot really excite me. I have a phase like this nowadays - I try to explore new sounds, new musical territories and it’s much more intriguing for me. I am looking for fun basically, this whole thing of playing music is based on having fun and excitement. You know, to play. Also, with new guest musicians heading towards somewhat new directions is apparent and I think it’s quite healthy not to get stuck on the same ground for a very long period. On the other hand I cannot escape my own imagination, so a structure that surrounds and guards my creative output still exists and borders the music.



5.S: On your new album called "Geometria", will we hear any new musicians that you had met and began to work together with since the last Meta album? How was it to work with them?

T: Gyula Vasvári from Perihelion is still here, also Balázs Hermann from Gire on fretless bass in one song and Viktória Varga who has also appeared on a couple of albums before. But Martina Veronika Horváth has never been working with me earlier. She is the vocalist of Nulah and Niburta, owner of a beautiful voice and sparkingly creative mind. She was the most influential guest musician on Geometria, bringing in a lot to the songs. Also, Misha Doumnov on violin has many important moments here, giving a more playful and improvising touch to the album. David Jean-Baptiste has already appeared on my 2016 project, Neolunar on saxophone and we have Colin Hume to do some trumpet.

6.S: What exactly is nature for you, how significant of a role does it play in your life?

T: We are all creatures of nature and part of her, whatever we do. She’s in me and I am in her.

7.S: Are you planning any Thy Catafalque albums for the forseeable future?

T: Man, the next one is coming in May. That’s all I know for now. I have zero new music apart from this album. There is no pressure on me and I enjoy complete freedom in regards of making music, not making music at all included. So I have no clue whatsoever.

8.S: So thats all! Thank you for your time and answers.Is there something that you wanna tell on the end of this interview?

T: Thanks very much for your questions and interest. I wish you all the best.






wtorek, 29 października 2013

Jacek Żędzian o festiwalu ROCK NA BAGNIE i nie tylko...



  Jacek Żędzian

  o festiwalu

 ROCK NA BAGNIE

 i nie tylko...




Diony Desperat zine....Wydaje mi się ze obecnie jesteś głównie kojarzony z festiwalem rock na bagnie.Ja jednak na początku chciałem zapytać o wcześniejsze twoje działania z którymi kojarzysz mi się również...o twoje początki muzyczne pytałem już kiedyś w desperacie, jednak z tego co mi wiadomo grałeś w zespołach również...

Jacek Żędzian- No tak, nie da się ukryć. Pierwszy zespół założyliśmy z miejscowymi załogantami w 1988r. Była to punkowa PIERWSZA LINIA FRONTU która zagrała tylko kilka prób. Już w 1989 znalazłem się w składzie HC/punkowego CRIMINAL CHAOS, który z czasem przeistoczył się w REINKARNACJĘ ale ja już do tych czasów nie przetrwałem bo brat ukradł mnie do death metalowej MACABRY gdzie przez rok grałem na basie, jednak w 1990r. znowu zaczynam grać to co lubię najbardziej - czyli punkowego rock n rolla w WS 999, by następnie  w 1994r. założyć TOMAHAWK i przetrwać z nim aż do 2003r. Początek lat 90tych to  także wydawanie zinea PROWINCJAL UNDERGROUND. W latach 1991-1994 ukazało się 10 numerów tego pisemka







2-Skoro już wspomniałeś o zine, to musisz mi powiedzieć o tym coś więcej...

- Przez pierwsze 5 lat lat 90tych wydawałem zinka muzycznego "Prowincjal Underground". Poświęcony on był w większości muzyce HC i punkowej lecz i inne gatunki trafiały na jego łamy, gdyż nigdy nie ograniczałem się tylko do słuchania punk rocka. Pierwszy numer miał raczej charakter lokalny i zawierał wywiady z miejscowymi zespołami. Szybko zawiązał się kolektyw redakcyjny – ja, "Darża" z zespołu INSANE (od ponad 20 lat w USA ) i "Maniek" (obecnie właściciel portalu www.e-monki.pl ). Po entuzjastycznych recenzjach pisemka sięgnęliśmy po zespoły z dalszych rejonów Polski a potem i zagranicy. Zinek rozchodził się w nakładzie do 500 sztuk i był oczywiście robiony chałupniczo za pomocą nożyczek, kleju i maszyny do pisania, bo o składzie komputerowym to się wówczas czytało w gazetach . Zmartwieniem, zawsze było znaleźć xero na którym uda się nam go powielić, gdyż w Mońkach nie było punktów xero. Korzystaliśmy więc z uprzejmości zakładu "Unitra" który kiedyś nieźle w naszym city prosperował, albo miejscowego ogólniaka. Ostatni numer P.U ukazał się już bez "Darży" ale za to został wydrukowany w najprawdziwszej drukarni co wtedy było niezwykłym osiągnięciem Oprócz zinea udało się nam wydać kilka kaset: INSEKTY N.J., WS 999 czy składankę "Underground from Mońki".









3.Co sądzisz o zinach robionych metodami tradycyjnymi-wyklejanka. Czy w dobie pełnego profesjonalizmu ma coś takiego jeszcze racje bytu ?

- Myślę że dla pewnego małego grona ludzi ma to rację bytu, jednak jeśli chce się dotrzeć do nieco większej rzeszy czytelników, to niestety trzeba korzystać ze współczesnych dobrodziejstw cywilizacyjnych jakim są komputery i łatwy dostęp do drukarni. Większość ludzi, zwłaszcza młodych, nie zrozumie tego po co ktoś utrudnia sobie życie wyklejankami skoro można zrobić kopiuj wklej.

 4-Co mi się jeszcze przypomina w związku z twoją osobą to jakieś działania ekologiczne,,,czy fascynacja kulturą Indian,,, dobrze kojarzę?

- Dobrze kojarzysz. Kulturą Indian zafascynowany byłem od dziecka lecz dopiero w 1989r. trafiłem do ludzi z Polskiego Ruchu Przyjaciół Indian. Zaangażowany byłem mocno w sprawy polityczne związane z poprawą sytuacji w jakiej znaleźli się Indianie. Cała twórczość TOMAHAWK była z tym związana,  pisałem listy protestacyjne do rządów państw, petycje, zdarzało się wygłaszać jakieś prelekcje czy pogadanki, jeździłem na zloty i spotkania PRPI a tipi mam do dziś. Od kilku lat jednak brak czasu na te działania. Byłem po latach przerwy na zlocie PRPI 3 lata temu i powiem szczerze, że wróciłem do domu rozczarowany. Wolę zapamiętać je takie jakimi były 20 lat temu bez tej całej cepelii nastawionej na zysk.









5.  O czym jeszcze mógłbyś wspomnieć co działo się w tych  szalonych latach 80/90 hehe

 - o kapelach których wówczas było pełno. W samych Mońkach w których mieszkam, a które liczą 10 000 mieszkańców mieliśmy okres że w ciągu kilku lat ćwiczyło tu z 40 kapel. Każdy chciał grać, tworzyć po piwnicach na rozwalającym się sprzęcie. Dawało to kupę radochy gdy udawało się złożyć w całość jakieś często koślawe dźwięki wychodzące ze starego Eltona i perkusji Polmuz. Teraz tych kapel jest zdecydowanie mniej  ale grają lepiej, mają inne podejście do tego co robią, jednak tamte czasy wspominam z rozrzewnieniem.

 6...widzę że wspomnienia w tym temacie mamy podobne i ja pamiętam eltrony czy jak nasz perkusista załatwiał perkusje od zespołów weselnych. hehe...nie było łatwo wtedy załatwić sprzęt do grania ale i nagrania ulubionych zespołów...

- Tak z uprzejmości zespołów weselnych tez korzystaliśmy. A Tomasz – gitarzysta WS 999 grywał też na weselach dzięki czemu mieliśmy dostęp do sprzętu nieco bardziej ułatwiony








7-Jak zrodził się pomysł na FESTIWAL ROCK NA BAGNIE ?

- Propozycja wypłynęła w 2009r. Od Piotra Znanieckiego (białostockiego ekologa) i ówczesnego wójta Gminy Zawady Pawła Pogorzelskiego przed koncertem SABATONu który Paweł jako wójt organizował w okolicach bunkra w którym zginął Raginis we wsi Wizna. Ci dwaj panowie zdobyli kasę z U.E na zorganizowanie festiwalu i zaproponowali mi jego ogarnięcie. Wcześniej nie robiłem tak dużych koncertów oprócz zwykłych undergroundowych na  najwyżej 250 osób, albo czasem pomagałem przy organizacji imprez w miejscowym amfiteatrze. Gdybym wtedy wiedział ile to kosztuje trudu to być może nigdy bym się na tę organizację nie zdecydował, ale udało się pomimo wielu przeciwności zrobić I edycję w Strękowej Górze, potem II, po której o festiwalu stało się głośno, a teraz jesteśmy po III edycji Bagna, które musieliśmy przenieść do Goniądza co wyszło festiwalowi chyba tylko na dobre.







 8-Z czym macie najwięcej problemów organizując ROCK NA BAGNIE, czego najbardziej nie lubisz ,a co sprawia że chce ci się działać w tym temacie nadal ?

- Największy problem to oczywiście zdobycie finansów na zorganizowanie festiwalu. Wymaga to zaangażowania całej Fundacji na rzecz Rozwoju Powiatu Monieckiego. Bez Fundacji, czy wcześniej bez Piotra Znanieckiego czy Pawła Pogorzelskiego mógłbym tylko w nosie podłubać, lub w głowę się podrapać. Także dużo tutaj wnosi pomoc wielu innych osób które bezinteresownie nam pomagają, wpłacają 1% podatku, czy darowizny na rzecz festiwalu. Jest spora grupa takich osób więc nie wymienię nikogo aby przez przypadek kogoś nie pominąć OGROMNE DZIĘKI dla Was wszystkich! Także kapele które często decydują się grać na festiwalu za minimalne stawki lub nawet za darmo są bardzo pomocne, gdyż dzięki takim postawom koszt imprezy znacznie się zmniejsza.





Chwała im za to! Najbardziej nie  lubię oczywiście okresu załatwiania pozwoleń na imprezę bo zawsze temu towarzyszy pewna nerwowość i obawa czy wszystko już jest zrobione jak należy. Jednak na szczęście i tu muszę się pokłonić w stronę instytucji od których jest to zależne, że nie utrudniają niczego, a nawet pomagają lub służą dobrą radą wówczas, gdy jest coś nie dopięte. Nie lubię też gdy jest mnie czasem mało dla rodziny, gdyż wiecznie siedzę przed komputerem pisząc setki maili i nawijam przez telefon.  Organizacja festiwalu zajmuje około 10 miesięcy, czyli prawie cały rok. Najwięcej czasu zajmuje ustalenie line up i szukanie sponsorów imprezy i to właśnie są te telefony i maile. Na każda edycję zgłasza się kilkaset zespołów, każdemu staram się odpowiedzieć, czasem kapele długo nie odpuszczają . Ale gdy już wszystko wypali i w trakcie festu widzę uśmiechy na twarzach publiczności i zespołów i gdy w gronie organizatorów jest zadowolenie to daje mi "powera" na  kolejny raz, chociaż w trakcie organizacji często miałem ochotę wszystko rzucić w kąt .









9-Co mógłbyś powiedzieć o ludziach przychodzących na festiwal...o jakich miłych i nie miłych zdarzeniach chciałbyś nam opowiedzieć …

 - Co do publiczności to raczej nie przypominam sobie niemiłych incydentów, bo to, że czasem ktoś do kogoś podskoczy i ma krótkie spięcie to chyba zdarza się wszędzie, ale nie ma i tak wielu takich zdarzeń. Są one zupełnie marginalne. Nasza publiczność jest po prostu znakomita i nie mogę na nią złego  słowa powiedzieć i to jest chyba najmilsze w tym wszystkim


10....ja w sumie nie jestem jakimś tam załogantem z dużym stażem i nie wiem czy dobrze kojarzę ale wydaje mi się że na początku nie było aż tak wielkich podziałów w naszej muzyce jak teraz... np ziny ,,teraz tylko jedna słuszna orientacja...a kiedyś wywiady z kapelami były obok artów a nawet pojawiały się kapele metalowe

-  Tak, a najgorsze jest to, ze wykonawcy podzielili się politycznie. Zdarza mi się czasem przy organizacji festiwalu ze jakiś zespół nie chce zagrać bo w składzie jest już inny o odmiennych niż oni poglądach. Zawsze będę powtarzał ze podziały na mój i nie mój punk rock to idiotyzm. Od kiedy pamiętam to zawsze w muzyce pociągała mnie różnorodność, indywidualizm. ..









11.Tak wspomniałem bo sam wiesz ze jak się coś robi to ma się kontakt z różnymi ludźmi...są luzacy,normalni do pogadania,jak i tacy z którymi idzie ciężko...

 - Oczywiście, mam kontakt z wieloma kapelami czy ludźmi "sceny", czasem z niektórymi naprawdę nie da się porozmawiać normalnie

12- Mam parę swoich teorii...  ale co ciebie zniesmacza że tak powiem najbardziej...


-Zniesmacza mnie gwiazdorzenie i parcie na kasę niektórych kapel. Wiele zespołów nie rozumie, ze bagno nie jest Jarocinem lub Węgorzewem i tak naprawdę jesteśmy  festiwalem robionym bez wielkiej kasy.  Każdy myśli ze skoro robimy tak duży festiwal to mamy kasy jak lodu i wymyślają koszty czasem z d…y wzięte.  Na szczęście to mniejszość .

 13...pytanie trzynaste na kogo głosujesz w najbliższych wyborach

-  Zawiodły mnie już wszystkie partie polityczne które były w rządzie i chyba nie będę głosował na nikogo. Normalnie nie ma tam moich faworytów ani partii które bym w 100% popierał. Jestem zawiedziony tym co się w Polsce obecnie dzieje. Bieda w kraju coraz większa jednak propaganda w mediach głosi coś innego.







14....co na to żona i syn że mają takiego rokendrolowego tatę , gdzieś przyuważyłem że i syn lubi punk kapele...

- He he, ogólnie to mnie wspierają, chociaż czasem dochodzi do nieporozumień z Agnieszką zwłaszcza wtedy, gdy pilnie muszę coś zrobić co jest związane z festiwalem a domowa robota leży odłogiem Natomiast mój syn Kuba jest chyba jednym z najlepiej wyedukowanym muzycznie 10ciolatkiem, gdyż często słucha ze mną płyt które otrzymuję od zespołów w ramach zgłoszeń na festiwal. Chodzi ze mną na koncerty w Mońkach i oczywiście na Bagnie zza kulis podgląda zespoły. Mówi, że kiedyś przejmie po mnie organizację imprezy He He.

 15... brzmi optymistycznie ...zauważyłem ze grono młodych /nie wiem czy liczne/zaczyna fascynować się latami 80-90.....początkami takiej muzy w Polsce

-  Tak, też to zauważam. Moje dwie kuzynki (14 i 15 lat) niedawno zaczęły fascynację muzyką z tamtych lat. Syn również sięga nawet do lat 70tych, czy ska z lat 60tych. Przed festiwalem otrzymujemy sporo maili od młodych ludzi z pytaniem jak to jest z pobytem nieletnich na festiwalu więc chyba idzie ku dobremu










16...Przypomniało mi się jak ktoś powiedział- że co dobre w muzyce można było wymyślić, już wymyślono/

-  Bo i to prawda. Teraz w każdym zespole słyszy się echa tego co już było, jednak powtórki są potrzebne aby jakoś kręciła się ta muzyka. Na początku lat 90tych mało kto pamiętał taki zespół jak np The Wipers a Nirvana go przypomniała. Trudno coś nowego wymyślić w punk rocku a tym bardziej w reggae czy ska. To tak samo jak z bluesem. Istnieje strasznie długo i wciąż ma swoich zwolenników. Pomieszano też już wszystkie gatunki ze sobą jakie się dało ale kręci się to ciągle jakoś. Na pewno technika poszła dużo do przodu i jeszcze będzie szła. Nowych akordów już nie wymyślimy, zawsze coś będą przypominały.









17 -... a teraz takie pytanie od ekipy z Dębicy, grał u was RUMOR, teraz widzę że u was ORTODOX zagości...macie już na oku jeszcze inne band z naszego regionu ,które chcielibyście zaprosić na ten festiwal

 - Tak RUMOR grał na Bagnie dwa razy: w 2010r. i ostatnio w 2013r. zresztą wcześniej też organizowałem im już koncerty w Mońkach. O ile dobrze pamiętam to w 1997r i 2001r. To znakomity zespół lecz nie doceniony. Z  "Amebą" – wokalem RUMOR przyjaźnię się od 1984r. Czyli znamy się jak dwa łyse konie. Pamiętam czasy gdy nie mieszkał jeszcze w Dębicy i miał w Międzyrzecu Podlaskim zespół CLOSED. Do ORTODOXA natomiast przymierzałem się od 2010r. Już nawet raz byli w line up ale nie wypaliło – już nie pamiętam dlaczego. W końcu jednak nadszedł ich czas. Przymierzałem się kiedyś do DIRECTION, też POSPOLITE RUSZENIE czasem chodzi mi po głowie i kto wie co przyniesie czas . Niedaleko Dębicy jest  Rzeszów... Mieliśmy już na Bagnie 1984 i Million Bułgarów, więc teraz przyszedł czas na Wańkę Wstańkę która zagra podczas Rock na Bagnie IV.










18....wielkie dzięki za wywiad i powodzenia jak i zadowolenia z organizacji kolejnych edycji festiwalu ROCK NA BAGNIE. Zaś sobie życzę więcej takich rozmówców jak ty,,,hehe....Wielkie dzięki raz jeszcze.diony

- A ja sobie i Tobie życzę abyśmy się spotkali podczas najbliższej edycji Rock na Bagnie. Dzięki za zestaw ciekawych pytań.


--
http://rocknabagnie.com.pl/


poniedziałek, 28 października 2013

piątek, 21 czerwca 2013



Witam.Jeśli chcielibyście podesłać coś do desperata /wiersze ,opowiadania,info o zespole itp./i żeby zostało szybko zamieszczone,podsyłajcie najlepiej do połowy przyszłego tygodnia...

Później również można podsyłać materiały,oczywiście i jak najbardziej,ale jako że na wakacje wybieram się do polski i dostęp będę miał do internetu raczej znikomy...więc co zostanie podesłane przez ten okres /wakacyjny/opublikuje dopiero po wakacjach.Pozdrawiam Was,i jak zawsze zapraszam do współpracy.diony


brodernasikora@gmail.com

środa, 1 maja 2013

enej

                     






Muszę się przyznać że prośbę o wywiad wysłałem do was trochę tak z głupia nie wieżąc że odpowiecie....a zainteresowałem się wami ponieważ bardzo przypominacie mi zespoły ze sceny niezależnej z podziemia...czy mieliście wcześniej kontakt z tym środowiskiem...diony

 Jakub -Dalej mamy kontakt z tym środowiskiem :) Co roku gramy kilka koncertów podczas klubowej trasy PRL (Punky Reggae Live) razem z takimi kapelami jak Farben Lehre, The Analogs, Bethel, Pajujo,TABu, Jelonek, Maleo Reggae Rockers, Bednarek, Ino Ros, Kozak System, Raggafaya. Zespołami które nie są znane w szerokich mediach. Te koncerty są mega klimatyczne, ludzie wiedzą na kogo przychodzą i świetnie się bawią. Jest to fajna odskocznia od letnich plenerów :)

Aleksandra-Co zespół Enej planuje w najbliższej przyszłości? 
J.- Zaplanowanych jest już mnóstwo koncertów w okresie maj-wrzesień. Zjeździmy całą Polskę wzdłuż i wszerz. Końcówka kwietnia też była dla nas bardzo pracowita. Jesteśmy po nowej sesji zdjęciowej, również po dwóch dniach kręcenia nowego teledysku. Efekty już wkrótce!




A.- Kiedy następna płyta w jakim klimacie będą utwory?

J.- Za kolejną płytę jeszcze się nie zabieramy. Raptem w listopadzie wydaliśmy FOLKHOROD'a. Teraz jest okres odpoczynku od pracy twórczej, może po wakacjach siądziemy do studia i zarejestrujemy jakieś pierwsze dźwięki. Dosyć regularnie udaje nam się wydawać krążki. 2010 rok Folkorabel, 2012 Folkhorod, wiec w 2014 będzie jakieś kolejne nowe nasze dziecko :) A co do klimatu płyty jeszcze sie nad tym mocno nie zastanawialiśmy. Na pewno nie będzie radykalnych zmian jeśli chodzi o to. Pozostaniemy wierni swojej enejowej stylistyce.

foto-Łukasz Pepol.





A.-Pozostając w temacie płyt czy kiedy krążek ujrzy światło dzienne jesteście wciąż zadowoleni czy może chcielibyście coś zmienić?

J.- Zawsze jest tak że coś chciałoby się zmienić. To naturalne że chcemy coś ulepszyć. Jednak wydaje nam się, że ta płyta nie potrzebuje żadnych poprawek. Jest dosyć dojrzała i przemyślana, i na chwile obecną nic w niej byśmy nie zmienili.

A.-Na „Folkhorod” możemy usłyszeć Łoza i Tomsona z Afromental, zdecydujecie się na kolejne duety na następnej płycie?

J.- Duet z chłopakami z Afromental to był pewnego rodzaju eksperyment. Połączyliśmy folk, ukraiński język z mocnymi gitarowymi riffami i anglojęzycznym rapem. I ten eksperyment jak najbardziej się udał, jesteśmy zadowoleni z efektu jaki został osiągnięty. A czy przy kolejnej płycie będą jakieś duety? Jeśli tak to będzie to niespodzianka :)


foto-Łukasz Bornus




A.- Z kim chcielibyście kiedyś wystąpić?

J.- Naszym marzeniem był występ razem z Goranem Bregovic'em. Udało się to w wakacje 2011 kiedy to zagraliśmy przed nim support. Czadowo byłoby kiedyś zrobić coś razem i zagrać wspólnie. Może to się uda, liczymy na to!

D.-Nieda się ukryć ze jesteście znani,rozpoznawali.czy zawsze jest git czy bywa to męczące...

J.- Chyba nie jest to męczące. Nie mamy tak szalonych fanek jak Justin Bieber. Dają nam żyć jeszcze :D Spotykamy się jedynie z pozytywnym aspektem rozpoznawalności :) Mnie ostatnio podczas zakupów w supermarkecie zaczepił młody chłopak, chyba student i powiedział 'Jesteś z Eneja, prawda? fajnie gracie, tak trzymać!' :)))

D.-Takie trochę retoryczne pytanie.czy przez ostatnich parę lat zmieniło się coś znaczonco w waszym życiu...

J.- Program MBTM zmienił nasze życie znacząco. Spełniło się nasze marzenie. Zawsze pragnęliśmy żyć z muzyki i tylko to robić w życiu. I udało się :)

A.- Czy po sukcesie Enej w Must be the Music spotkaliście się z negatywnymi opiniami?

J.- Zawsze znajdzie się jakaś maruda, która wyleje swój żal w internecie i napisze, że np. 'zespół się skomercjalizował'. Liczyliśmy się z tym, że idąc do programu narażeni będziemy na negatywne opinie. Jednak stwierdziliśmy że skoro będziemy grać swoją autorską muzykę, będziemy ubierać się jak chcemy i mówić co chcemy to nie ma w tym nic złego. A program może nam jedynie pomóc a nie zaszkodzić. Podjęliśmy decyzje o udziale w nim i jesteśmy z tego mega zadowoleni :)

foto-Łukasz Bornus





A.- Ku jakim brzmieniom Enej nie zwróci się nigdy, czego nie zdecyduje się zagrać?

J.- Mówi się że 'nigdy nie mów nigdy'. Jednak wydaje mi się że nigdy nie zaczniemy grać czegoś co nie będzie się zgadzało z naszą duszą. Co nie będzie naturalne i autentyczne. Disco polo czy klubowe klimaty to coś w czym nas nigdy nie usłyszycie :)

A.-Gdzie według Was znajduje się granica kiczu, komercji o których tyle się dziś mówi?

J.- Kicz i komercja w mediach to temat rzeka. Spokojnie nie jedną prace magisterską można by na ten temat napisać. Odpowiadając krótko i zwięźle: wydaje mi się że dopóki robisz coś co jest zgodne Twoim serduchem, jesteś autentyczny i pozostajesz sobą to wszystko jest ok. Jeśli natomiast pod publiczkę zaczniesz się przebierać i udawać kogoś kim nie jesteś, śpiewać to co jest modne to wtedy przekroczyłeś właśnie granice.

A.- Od razu wiedzieliście co chcecie grać czy koncepcja, brzmienie zespołu powstało w wyniku „burzy mózgów”

J.- Koncepcja była jedna, chcemy grać muzyke folkową. A to co gramy dziś i jak twórczość wygląda to wynik różnych czynników. Przez 10lat trochę się zmieniło. Przez zespół przewinęło się też sporo muzyków. Ile osób tyle pomysłów na twórczość.

foto-A.T.


A.-Enej zapewne ma szalone fanki ale czy zdarzają się Wam również szaleni fani „płci brzydkiej?”

J.- No zdecydowanie w tej materii króluje płeć piękna :) Mamy oczywiście sporo sympatyków płci męskiej, jednak panowie nie zachowują się tak euforycznie na koncertach. Raczej stoją z tyłu i słuchają a po koncercie podejdą i pogratulują. Pisków z ich strony nie ma :)

foto-Łukasz Bornus




A.-Czy któremuś z Was zdarza się tupnąć nogą i nie zgodzić się z resztą chłopaków czy wytwórnią w kwestii zespołu? 

J.- Wszystkie decyzje jakie podejmujemy są wspólne. W trudniejszych tematach często dyskusje nie są proste. Jednak jesteśmy na tyle zgraną paczką, że tupanie się nie zdarza. Nasz wydawca to nasz przyjaciel więc też na tej linii nie pojawiają się żadne konflikty :)

A.-Co najbardziej szalonego zdarzyło się Wam na koncertach?

J.- Trudne pytanie :) Chyba deszcz podczas koncertów sprawia że zapamiętujemy je na długo. Kiedyś podłoga na scenie była mokra i nasz trębacz Łukasz wykonał energiczny ruch i w jednej chwili znalazł się w pozycji szpagatu :) A innym razem grając na benefisie zespołu Śląsk cały sprzęt nagłośnieniowy padł przez deszcz i zagraliśmy parę numerów unplugged bez prądu, dopóki spowrotem nie pojawił się prąd :)


foto-Łukasz Bornus





A.-Gdzie widzicie siebie za 5 lat?

J.-Chcielibyśmy się widzieć w tym samym miejscu. Dalej mieszkać w Olsztynie, dalej tyle koncertować, dalej tworzyć muzykę i mocno się nie postarzeć :)

A.D....i tego Wam życzymy...Wielkie dzięki za udzielenie odpowiedzi na nasze pytania.Powodzenia w dalszych przedsięwzięciach...


J.-I ja dziękuję.Do zobaczenia na koncertach...

Pytania zadawali Aleksandra Marzec i Diony -desperat zine

A odpowiedzi udzielił Jakub "Czaplay" Czaplejewicz.


foto-Łukasz Pepol.







skład zespołu

Piotr (Lolek) Sołoducha – vocal, akordeon
Mirosław (Mynio) Ortyński – gitara basowa
Paweł (Bolek) Sołoducha – perkusja
Jacek Grygorowicz – gitara elektryczna
Grzesiek Łapiński- saksofon
Kuba (Czaplay) Czaplejewicz- puzon
Łukasz(Długi) Przyborowski- trąbka






strona internetowa-     http://www.enej.pl                                                                                                                                                                         facebook-     https://www.facebook.com/enejband?ref=ts&fref=ts 
                   
                kontakt-     enej_ska@wp.pl