wtorek, 12 listopada 2013

BISECT -band





BISECT JEST ZESPOŁEM WIELONARODOWOŚCIOWYM. ŁĄCZY W JEDNĄ CAŁOŚĆ POLSKO FRANCUSKO, WŁOSKO, IRLANDZKICH MUZYKÓW Z WIĘKSZYM LUB MNIEJSZYM DOŚW.SCENICZNYM. 
GŁÓWNĄ CECHĄ A ZARAZEM ATUTEM JEST WIELOKULTUROWOŚĆ, KTÓRA TO MA OGROMNY WPŁYW NA TWÓRCZOŚĆ ORAZ OSTATECZNY ZARYS ZESPOŁU. 
MIAŻDŻĄCA I OSADZONA SEKCJA RYTMICZNA 
W POŁĄCZENIU Z CIĘŻKIM BRZMIENIEM GITARY ORAZ DWOMA WŚCIEKŁYMI I INTENSYWNYMI WOKALAMI TWORZY MIESZANKĘ WYBUCHOWĄ. MUZYKA TO NIC INNEGO JAK POŁĄCZENIE AGRESYWNEGO HARDCOR-a / GRINDCOR-a I METALU PRZYPRAWIONEGO BRUTALNOŚCIĄ. 100% CZYSTEJ ENERGII



skład 

MARCEL - DRUMS MACIEJ - BASS FABRIZIO - GUITARS / BACK VOCALS CHRISTOPHE - VOCALS PHIL - VOCALS



Płyta "WE ARE THE MIGRANTS"  do kupienia jak i do odsłuchu znajduje się pod linkiem http://bisect.bandcamp.com/

 





sobota, 9 listopada 2013

"Jaki teraz jest punk rock"



"Jaki teraz jest punk rock"

 


Punk rock jest taki sam,jaki był 20-30 lat temu,tyle że bardziej rozwinięty i świadomy.Dla niektórych punk to muzyka,sposób na życie,nowa filozofia czy też niespotykana i rzadka indywidualność.A dla mnie punk to coś więcej niż tylkomuzyka i sposób na życie.
To jest też pewien rodzaj myślenia,łamanie pewnych schematów i narzuconych z góry zasad,
to jest chodzenie własnymi utartymi ścieżkami.Kiedyś słowo "punk" nie miało w sobie jako tako definicji i ciężko było to zaszufladkować.Dziś mamy gotową receptę na bycie kimś,co inni nazywają punkiem.Te same poglądy,te same podejście do wielu spraw,ten sam ubiór,ta sama muzyka.






Gdzie tu jest niezależność? już nie ma.Ci co się mieli sprzedać,sprzedali się już dawno.
Ci co się mieli wypalić w swojej twórczości,już dawno zapomnieli o swoich korzeniach.Dlatego warto pamiętać o tym,jak to się wszystko zaczęło i jak skutecznie z tego wybrnąć,aby przejść na zupełnie inny etap rewolucji punk rockowej.

Aby nie stać się niewolnikiem własnego chaosu,który początkowo miał oznaczać wolność we wszystkim,a stał się pewnego rodzaju niewolnictwem i systemem z którym
tak na początku walczyliśmy i gardziliśmy.


                                                                                                                      Tommy Melvins




COLOSSUS - Szwecki cieżki metal z odrobiną psychodelic i progresywnego metalu






Szweckie trio wykonuje ciężki metal z odrobiną psychodelic i progresywnego metalu.Szeroka mieszanka wpływów znakomicie się splata i uzupełnia nawzajem.
Nazwy, które są zwykle wymieniane w odniesieniu do Colossus to Mastodon, Neurosis, Kyuss i Tool, aby wymienić tylko kilka.
Zespół założyli Niklas Eriksson-gitarzysta i wokalista oraz Thomas Norstedt - perkusista ,po tym jak rozpadł się ich poprzedni zespół...W roku 2009 wydają demo "Mechanical Engineering of Living Machines" i zaczynają grać koncerty.W tym czasie przez zespół przewija się kilku różnych basistów.



 Zespół został przychylnie przyjęty co zmobilizowało go jeszcze bardziej i w 2011 r. po raz kolejny wszedł do studia by nagrać EP "Spiritual Myiasis" .W prasie podziemnej i nie tylko zespół otrzymał wiele pozytywnych recenzji.W tym samym czasie udzielił wywiadu w dużej stacji radiowej P3 oraz zagrał na
"Sweden Rock Festival"co zaowocowało dużą ilością koncertów w Szwecji i niektórych krajach Europy.
 




 Całkiem niedawno zespół nagrał pełny album "Wake" w Studiu Top Floor z Jakobem Herrmannem a miksowaniem zajął się Pontus Norgren.Gościnnie przy nagrywaniu wspomogli zespół,na wokalu Lars G Petrov z Entombed oraz Morgan Ågren z Mats/Morgan Band, Kaipa,Fredrik Thordendal i inni.
Colossus przygotowuje się obecnie by grać w całej Europie.W październiku zespół wyjeżdża do Hiszpanii na mini-tour.



skład-
Niklas Eriksson - song/guitar
Thomas Norstedt - drums
Peter Berg - Bass









niedziela, 3 listopada 2013

NOWY CZŁONEK RODZINY. - Isabel Moniq Bill


   

 Isabel Moniq Bill

           
                                                                                                                                                                                                                   

NOWY CZŁONEK RODZINY. 




 -Mamo, Teresa oszalała, zobaczyła jakiegoś brudnego, bezdomnego, do tego, czarnego kota pod blokiem i chce go wziąć do domu- skarżył się mąż Teresy pan Adam, teściowej, kiedy ta tylko przekroczyła próg domu. -Bój się Boga dziecko! Co Ci do głowy strzeliło, w Twoim stanie, dbaj o siebie, nie bądź taka beztroska, pomyśl o dziecku, które nosisz. Pamiętasz jak moja mama opowiadała, jak jej babcia nie chciała pozbyć się kota, w kolorze smoły, z domu, kiedy spodziewała się pierworodnego? -Tak mamo znam tę historię na pamięć- trochę z przekąsem, trochę leniwie odpowiedziała znudzona tą gadką Teresa. - I co nic to do Ciebie nie przemawia, jak kot po urodzeniu usiadł maleństwu na płucka a z ust zabierał oddech i udusił w rezultacie się maluszek? - Mamo to było bardzo bardzo dawno, wtedy była zła opieka lekarska, dziecko miało źle wykształcone płucka, prababcia urodziła prawie 2 miesiące szybciej. - No wiesz, to prawda, tak kiedyś było, tylko teraz ludzie nie patrzą na to, są zajęci a potem nagle budzą się z ręką w nocniku, czemu wcześniej nie zaradzili nieszczęściu, a jest tyle symptomów, kiedy diabeł się kreci wokół nas. -Oj mama da spokój, zwierzę w domu to miła odmiana w codzienności, już dawna powinnam kupić jakiegoś zwierzaka, to rozwesela, kształci dobre cechy, człowiek się mniej stresuje i jest szczęśliwszy. - No dobrze, racja, ale czemu akurat teraz, czemu kota?- zapytał pan Adam - Już ją opętał! - krzyknęła pani Kazimiera. - Chcesz kupimy Ci chomika czy rybki-kontynuował pan Adam- od nich przynajmniej nie zarazisz się toksoplazmozą. - Poczytaj w internecie, wcale koty nie muszą jej roznosić, zresztą weterynarz to sprawdzi. Pan Adam zrezygnowanie opuścił ramiona a pani Kazimiera powiedziała, że przyniesie atrybuty odpędzające zło. Kot Rembrandt, bo tak go nazwała Teresa, zamieszkał w rodzinie, mimo zaniepokojenia o zdrowie żony przez pana Adama i lamentom matki. Malec w brzuchu matki rozwijał się dobrze i zdrowo, podejrzanie zdrowo jak twierdziła nieufna pani Kazimiera. Tego dnia Teresa była sama w domu, był to 8 miesiąc ciąży. Przyszła matka nudziła się sama w domu, mimo zakazów lekarza postanowiła przeprać parę rzeczy. Po wysiłku nad wanną i schylaniu, zakręciło się jej w głowie, upadła na bok uderzając głową o nogę od zlewu. Kot usłyszał łomot pobiegł zobaczyć co się stało, widząc, że Pani leży i nie reaguje na jego ocieranie i miauczenie, pobiegł do pokoju zaczął skakać po pilocie od telewizora aż się włączył bardzo głośno. Sąsiedzi zdenerwowani hałasem i zaniepokojeni, że nikt nie otwiera zawiadomili policję, która wywarzyła drzwi. Nieprzytomną kobietę zaraz zawieziono do szpitala, gdzie odzyskała przytomność i urodziła zdrowe, silne dziecko. Pan Adam docenił rolę zwierzęcia w domu, zrozumiał intencje i potrzeby żony. Zrozumiał też, że nie jest ważne jak kot wygląda, czy jest wyliniały czy ma gęste futerko, czy jest rudy, szary czy czarny, bo ważna jest osobowość zwierzaka, jego miłość i wdzięczność do właścicieli. Po tej historii Pan Adam z żoną wzięli ze schroniska kulawego ratlerka, królika sierotę i towarzyszkę zabaw dla Rembrandta. Pani Kazimiera nie odwiedza córki, twierdząc, że nagle dostała alergię na sierść i to na pewno spisek tych wszystkich zwierząt, które są w zmowie z ciemnymi mocami i które celowo izolują teściów i rodzinę córki od siebie. Teresie było przykro, że jej mama ma tak głęboko wpojone przesądy i zabobony. Może to tylko konflikt pokoleń- myślała- głaszcząc Rembrandta na kolanach.



sobota, 2 listopada 2013

Jan Grabowski "Bezsens ...a każdy mój oddech przypomina mi, że żyję...


  Jan Grabowski

 "Bezsens"

 ...a każdy mój oddech przypomina mi, że żyję...




  Moje ciało jest darem jak i więzieniem za razem. Dzięki niemu jestem w stanie poznawać świat, jednak w ludzkim, ograniczonym zakresie. Widzę dużo, choć jest to ułamek tego co mógłbym widzieć. Rozumiem wiele, ale nie zrozumiem więcej, niż każdy człowiek do tej pory zrozumiał. Myślę, więc jestem. Każdy mój oddech przypomina mi, że żyję. Każde moje uderzenie serca jest kolejnym cyknięciem zegara odliczającym do mojej śmierci, po której przestanę istnieć. Liczy się tylko to co zostawię po sobie. Nie ocalę siebie. 

Mogę odbić tylko ślad swojego cienia na powierzchni ziemi. To straszne uczucie i prawdziwa wiedza, której większość ludzi nie potrafi zaakceptować. Nie potrafią zaakceptować tego, że są głupi i okłamują samych siebie. Patrzą na innych. Inni są miernikiem ich wspaniałości. Patrzymy na świat z ludzkiej perspektywy, ponieważ nie musimy robić nic więcej, by żyć. Nieświadomi swojej niewiedzy ludzie umierają i nadają życia kolejnym pustym pokoleniom. Nikt nie wie po co i w jakim celu. Nie ma sensu zadawać takiego pytania. Jeśli się żyje, trzeba żyć, przetrwać. Do ostatniej sekundy wkładając całą swoją siłę woli w pozostanie tutaj jak najdłużej. Przedłużyć choć o jedną sekundę. Jeszcze... Jeszcze chwilę... Popatrzeć na swoje dzieci. Strzępki własnej świadomości przelane w młode ciała. Gdzie jest koniec? Kiedy ludzie dostrzegą swoją beznadziejność? Kiedy zaczną zadawać pytania? Czy stanie się to wtedy, gdy osiągną już wszystko? Wtedy, gdy nie będą musieli walczyć o swoje przetrwanie, z pustką w oczach wpatrując się w nicość? Gdy stracą całą swoją pracę, swój sens życia? Tak trudno jest nie myśleć o tym co będzie jutro, tak łatwo zapomina się co było wczoraj. Quo vadis populi? Dokąd zmierzasz? Czy na łożu śmierci, wiedząc, że po drugiej stronie nic nie ma, będziesz martwić się wydarzeniami na świecie? Czy będą miały dla Ciebie jakikolwiek sens? 

Sens człowiekowi nadaje jego własne ciało. To ono mówi mu co chce. Co jest dla niego dobre, a co złe. Wyobraź sobie, że ciało Cię nie ogranicza. Nie musisz jeść, nie musisz... Nie musisz nic. Nie czujesz strachu, ani zachwytu. Nie czujesz nic. Załóżmy, że widzisz. Widzisz i rozmumiesz. Myślisz. Nie śpieszysz się, bo nic nie odbierze Ci Twojego czasu. Masz całą wieczność. Patrzysz na wszystkich ludzi, na całej planecie. Na całe, ogromne mrowisko. Zaczynasz zastanawiać się - po co to? Czy pojedyńcze ludzkie życie ma sens? Czy sens ma tylko cała ta ludzka masa? Zaczynasz myśleć. Ludzie wdrapują się na szczyt, wspierając się na miliardach trupów swoich poprzedników. Co stanie się, gdy osiągną szczyt? Wtedy odwrócisz się od Ziemi i spojrzysz na Wszechświat. Czy, gdy ludzkość osiągnie szczyt i pozna odpowiedzi na wszystkie pytania, świat przestanie istnieć? Czy jest to jeden wielki żart z kategorii czarnego humoru? Straszniejszy wydaje się koniec, w którym nic nie zrozumiemy. Nawet nie będziemy próbować zrozumieć. Bo po co? Nie jest to potrzebne do życia. Lepiej jest myśleć o tym, co inni myślą, że Ty myślisz. I wprowadzać ich w błąd. Bo boisz się, że nikt Cię nie zrozumie. Że jesteś sam w bezmyślnym morzu, egzystującej masy. Bo nie chcesz być sam. Bo ktoś, kto myśli jest inny.



RESZTA POKOLENIA-band punk rock









 RESZTA POKOLENIA – płockie trio, które powstało w grudniu 2008 roku z inicjatywy Kura i Pitera. Początkowo z granego ostrego szybkiego punka http://www.youtube.com/watch?v=Sn7A5KquFCM ewoluowaliśmy w łagodniejsze klimaty, które można zaszufladkować w przedziale punkrock z dozą ska. Z pośród koncertów na których mieliśmy okazję wystąpić należałoby tu wspomnieć, że braliśmy udział w warszawskich eliminacjach do Rock'n'Roll Music Festival, Fonografika Young Stage, dwukrotnie zaprezentować się naszej płockiej publiczności na "Festiwalu - Rockowe Ogródki", a także mieliśmy okazję zagrać na Festiwalu Rockowisko w Hajnówce 2011 i Ost-Rock UndergroundFest 2012 w Ostródzie, gdzie po głosowaniu publiczności zajęliśmy drugie miejsce- http://www.youtube.com/watch?v=ywb7MlhMouc .Na przełomie czerwca i lipca zapisaliśmy w studiu- band.pl -jedenaście utworów, które zostały wydane na krążku pt.„Prawda”. Pierwsze egzemplarze płyty ujrzały światło dzienne 23 grudnia 2012 roku. Jednym słowem płocki odjazdowy PKS;-) Sławomir „Kuro” Kurek- gitara sol., voc., Artur Kania- gitara bas., chórki, Damian „Dymek” Marcinkowski- perkusja, Piotr "Owen" Włodarski- gitara
W razie jakichkolwiek pytań proszę dzwonić pod nr tel. +48 606 699 080, +48 668 033 665 lub drogą mailową: slawomir.kurek@gazeta.pl www.myspace.com/resztapokolenia
Pozdrawiam Kuro – Reszta Pokolenia




 
                                                    Nie chcę być

                                  Od rana

Czy tak miało być







piątek, 1 listopada 2013

Pamieć o Świętych Anonimowych



Barbara Konarska


  „Pamięć.”
 /Tomasz Socha/

Pobrzmiewają pieśni przodków,
przygrywa im róg czasu.
 Ma twardą pamięć, nic w niej
 nie pęka. Jest wciąż aktualne.

Grają wspominki dla tych,
którym czasem coś ucieka.
Opowiadają o życiu ważnym
 i wtedy kiedy go nie ma

Czego nie widzą oczy,
 to dalej serce porusza.
 Niechaj tak będzie i za dni,
 kiedy to mnie odwiedzą.




...świętym,anonimowym...

 /JPie Ika/

 Pisze to byśmy wiedzieli,że są ludzie wielcy swoją dobrocią.1 listopada 2007 Zmarła tak.wspaniała osoba że trudno o taką druga-Moja Babcia.Jej życie to cicha świętość i poświęcenie. Przeżyła dwie połowy życia: młodzieńczą i szalona i drugą,którą poświeciła Bogu i bliskim.Pamiętam jej dobre słowo, wesołe żarty i przyśpiewki i skupienie przy różańcu i modlitewniku.Nie miała łatwego życia,ale nie umiała nigdy być egoistka.A nie czuła się nigdy pokrzywdzona w związku z poświeceniem,które ponosiła.Z wiarą i mężnością dokonywała rzeczy niemożliwych.
Nie widziałam jej płaczącej chyba że nad czyimś losem.Sobie nie krzywdowała.Nie znałam też większej gaduły;-),której nikt nie umiał przegadać ani podpaść.Sama sobą budziła szacunek i posłuszeństwo.Na swoich barkach niosła naszą rodzinę w złych chwilach.Nie mam wątpliwości że jest święta chociaż nie zostanie wyniesiona na ołtarze,bo była cichym świętym,anonimowym,który nakarmi biednego i każdemu wyciągnie rękę do pomocy,pomaga tym,którzy nie biegną do telewizji i nie rozpowiedzą,ale święta była dlatego dziś zapalam znicz na grobie i znicz pamięci.Pamiętajmy o wyjątkowych ludziach i  próbujmy iść ich drogą.By świat był lepszy.   


Barbara Konarska