piątek, 7 lutego 2014

ALASTOR-metal band







Powstały w 1986 r. w Kutnie thrash-metalowy zespól ALASTOR to kultowa formacja, posiadająca ugruntowaną pozycję na polskiej scenie metalowej. 
Dotychcz wydane albumy studyjne zostały docenione zarówno przez słuchaczy, jak również krytyków; a nazwę ALASTOR można bez trudu odnaleźć w „Encyklopedii polskiego rocka" autorstwa Leszka Gnoińskiego.
Zespół ma na swoim koncie występy na większości polskich festiwali metalowych i rockowych: Metalmania, FMR Jarocin, RockFestiwal „Węgorzewo”, S'thrash'ydło, Mayday Rock Festival, Dramma, Wojna z Trzema Schodami, Hunterfest i wiele innych.
 



ALASTOR koncertował razem z wieloma zespołami zaliczanymi zarówno do polskiej, jaki światowej ścisłej czołówki, m.in.: Nasty Savage, Exumer, Living Death, Sodom, KAT, Turbo, Wilczy Pająk, Dragon, Tankard, Death Angel, Flotsam&Jetsam oraz King Diamond.


 


W 1989 r. światło dzienne ujrzał debiutancki album „Syndroms of the Cities", wydany przez włoską wytwórnię Metalmaster i dostępny w całej Europie. Polskojęzyczna wersja („Syndromy Miast") pojawiła się w kolejnym roku nakładem wytwórni Polmusic. Nagrany w 1990 r. album „Przeznaczenie" wydany został nakładem wytwórni Metal Mind Productions ponad 20 lat później, tj. 17 września 2012 r., w wersji anglojęzycznej. W 1992 r. Carnage Records wydało kasetę „Garage'92 Live Session". W 1993 r. ALASTOR wygrał konkurs finałowy podczas FMR w Jarocinie i dzięki temu w 1994 r. nagrał album „Zło", wydany przez LoudOut Records. Po 3 latach, w 1997 r., nakładem Morbid Noizz, światło dzienne ujrzało kolejne wydawnictwo zespołu, zatytułowane „Żyj, gnij i milcz". Mimo dobrych recenzji albumu zawiodły kwestie promocyjne, co doprowadziło do zawieszenia pod koniec lat 90-tych'działalności zespołu. 





Zespół został skutecznie zreaktywowany w 2005 r., by 4 lata później, w 2009 r., wydać wysoko oceniony album „Spaaazm" (Fonografika/Metal Mundus). Rok 2010 zapoczątkował zmiany w składzie - po ponad 20 latach działalności szeregi opuścił dotychczasowy wokalista Robert Stankiewicz, a jego miejsce zajął Mish Jarski. Do chwili obecnej zmienili się również gitarzysta i basista, a obecny skład jest jednym z najsilniejszych w historii zespołu ALASTOR. Jesienią 2011 r. zarejestrowany został materiał na album „Out of Anger", wydany również przez Metal Mind Productions. Jego polska premiera miała miejsce 12 listopada 2012 r., europejska 26 listopada 2012 r., a 15 stycznia 2013 r. album ukazał się w USA.


 


środa, 5 lutego 2014

Grażyna Podhorska - Poza kręgiem światła...



Grażyna Podhorska


Poza kręgiem światła...

...na pozór 

...na niby 



Od kilkunastu lat opowiadam moje doznania poprzez poezję , malowanie , fotografowanie. Pasjonują mnie emocje , duchowość , człowiek . Poprzez wiersze wyrażam głównie emocje . Maluję obrazy zaczerpnięte z moich sennych marzeń bądź natury. Fotografia to oddzielny temat związany głównie z muzyką . Choć niedoskonała ale pozwala mi zapamiętać chwile spędzone z żywą muzyką w klubach i na wielkich koncertach. Słucham głównie doom , glam , heavy , power metalu . Nie obca jest mi poezja śpiewana i muzyka klasyczna. Moje pasje powstawały z chęci dowiedzenia się kim jestem . Lepszego skomunikowania się ze sobą i zewnętrznością . Mogę o sobie powiedzieć : Warszawianka z urodzenia , humanistka z wewnętrznego wyboru.



rys.-Joanna Małoszczyk



*** 



 Rozjaśniłam się 
      światłem migotliwej lampy 
               wyszłam z kręgu cienia 
                            jeszcze nie widać nic 
                                    poza błyskającymi 
                              promienistymi smugami 
                                      Razi przestrzeń 
                                             oślepia 
 dążę do wiedzy tajemnej 
O sobie nie wiem nic 
Poza kręgiem światła żyłam 
na pozór 
na niby 
na zawsze 
na chwilę 

Wyolbrzymiona trwoga gdzieś pozostała 
teraz jest bezkresem 
odnalezioną drogą 
świetlistą kulą 
Co znajdę 
Nie szukam niech się toczy... 
rozbłyszczone , 
jaskrawo-złote 
światło mojej wyobraźni.



rys.-Joanna Małoszczyk



Spowiedź


Stoję przed tobą
obdarta z myśli
złe uczynki...
dodałam je wszystkie
tyle przykazań złamałam 

i przysiąg 
sobie i tobie danych
Srebrniki
Zapłacę za nie ... 

cóż jeśli nie zapłatą są
a tylko złudzeniem
tą chwilą bez końca
za którą piekło
i czymże jest prawda zdobyta ...
               
                To powiew wiatru
                                 i muskanie palców
                                                  i nic ponadto
staję przed tobą
z miłością przecież
ale bez nadziei
Taką dostałam zapłatę
za wierność miłości.


rys.-Joanna Małoszczyk





***


 Zaklinam rzeczywistość 
w niebycie uwięziona 
tęsknić nie można 
coby to znaczyć mogło... 

Uczucia 
te igły kłujące serce 
Zamrozić 
Hibernacja to piękny stan 
na zawsze przecież 
pozostaną tam 
nietknięte 
obrazy doskonałości 


                           Wystarczy lekko dotknąć 
                           odkrywasz 
                           nieprawdziwość swoich teorii 
                           lód topi się 
                           od żaru moich emocji 
                           i nic 
                           nic nie powstrzyma 

A ty 
oczy zasłaniasz 
uciekasz 
ogarnia cię strach 
tak wielki 
jedno tylko zrobić możesz 
Zamieniasz się w kamień


rys.-Joanna Małoszczyk





Chwila



 Do mnie należy ta chwila 
kiedy siedzę z twarzą
wystawioną na słońce
i wtedy gdy głaszczesz moje włosy 
          

A kiedy oczy przymykam
                  i w myślach cień wspomnień
                                przywołuję...
                          ta chwila też należy do mnie 
 

Cała jestem przystrojona
w chwile
które należą do mnie



Cisza

Nie mów nic 
niech trwa cisza 
na powitanie 
patrz tak tylko 
tylko patrz tak 
zawsze na mnie... 
Nie mów nic 
nie rozpraszaj 
tej chwili 
Zapamiętam 
obraz ten 
 i ten moment 
to wystarczy 
kiedy serce jest spragnione 
Nie mów nic 
tylko zostań z tym wyrazem 
co twą twarz 
opromienia mym obrazem 



rys.-Joanna Małoszczyk





Poranne


Promień słońca
choć pochmurne niebo
krok rytmiczny
stopą takt o podłogę wybijasz
gdy parkietem
kuchnia twoja
poranne igraszki
z muzyką



Włączasz by w tan radosny ruszyć
Ciało obrót
podskoki i skręty czyni
Nie panujesz już nad nim
tylko muzyka ciągle w tobie
i promienie jasne od ciebie biją
z radosnej zabawy zrodzone




tu znajdziecie więcej prac  pani Joanny Małoszczyk
 -
http://prowincjonalia.blox.pl/html


wtorek, 4 lutego 2014

Haxhi Dulla - Magia bałkańskich melodii





Haxhi Dulla

Magia bałkańskich melodii




 W Polsce, jak zauważyłem, a raczej wysłuchałem, strasznym obciachem jest granie  muzyki ludowej.  Zdarzają się zespoły, które po nią sięgają, ale nawet po  przetworzeniu  i unowocześnieniu  nie jest powszechnie słuchana. Kiedyś nawet etnografowie strasznie oburzyli się na Grzegorza Ciechowskiego za piosenkę „Piejo kury piejo”, że szargał tradycję nowoczesnym aranżem.  Wyszli widocznie z założenia, ze niech sobie folklor śpiewają stare babcie i razem z nimi umrze.   
Szczerze mówiąc nie dziwi mnie, że Polacy nie przepadają za ludowymi rytmami. Smętnie  zawodzone nuty  do serca i ucha nie trafiają.  Jedynie góralskie nuty są w stanie nogi poderwać do tańca.
  Inaczej jest w Kosowie i Albanii. Tam muzyka ludowa i nią inspirowana jest słuchana wszędzie oraz  od rana do nocy. W domach, samochodach, knajpkach.

Albańczycy są muzykalni, dzieci uczą się  ludowych  tańców  i piosenek.  Linia melodyczna, instrumenty oraz radość  z grania sprawiają, że albo nogi same chodzą , albo melodia wywołuje tęsknotę za czymś pięknym i wielkim. Muzyki ta trafia do każdego komu słoń na ucho nie nastąpił , o czym mogły  np. przekonać się  osoby, które przyszły na listopadowy  koncert Isë Elezi z Kosowa. Pieśniarz  wystąpił w Warszawie podczas Międzynarodowego Festiwalu Sztuki Opowiadania. Isë Elezi śpiewał i jednocześnie grał na lahucie. To jednostrunowo i bębnowosmyczkowy instrument, na którym grał pociągając i uderzając smyczkiem.  Mocno już starszy pan oczarował słuchaczy swoją sztuką i zebrał ogromne brawa. Wniosek - Polacy lubiliby swoją ludową  gdyby miała.... bardziej bałkański charakter.  





 Rapu słuchają młodzi ludzie na całym świecie. Ale młodemu Polakowi nie przyszłoby do głowy rapować na serio o Kazimierzu Wielkim, Jagielle i innych królach czy wodzach. A albański raper  odwołując się do XIV-wiecznego wodza Skanderberga oraz historycznych i współczesnych postaci jest oklaskiwany i wszędzie słuchany.
      Polacy swojej ludowej muzyki nie słuchają, ale lubią bałkańskie rytmy.  Bo ciekawa, taneczna, porywa swoim rytmem. W latach 70 i 80 zespół Bijelo Dugme (Biały Guzik z Sarajewa) był równie popularny w Polsce jak w całej  ówczesnej Jugosławii. Nazwisko założyciela zespołu Gorana Bregovicia jest dobrze w Polsce znane, a jego muzyka chętnie słuchana. 
 Dla wielu fanów "Biały Guzik" przetarł szlak do bliższego poznawania muzyki z Bałkanów, tak rockowej jak i folkowej.






 Ostatnio miałem przyjemność osobiście poznać muzyków z zespołu Balkan Sevdah , który w przyszłym roku obchodzić będzie 10-lecie grania muzyki zainspirowanej nutami Bałkańskimi.  Zespół wydał w listopadzie br, nową płytę  „Akustik”. Jak sami muzycy wyjaśniają cyt : - "Płyta nazywa się "Akustik" dla podkreślenia zmiany formuły muzycznej. Przed rokiem przestaliśmy wykorzystywać elektroniczne brzmienia, które były obecne na "Yari Nani". (...)Na "Akustik" znalazły się motywy muzyczne pochodzące z Bułgarii ("Gane Gane", "Hmel", "Glava li ta boli", "Devojko mari hubava"), Bośni ("Bembasza", "Anadolka", "Żute dunje"), Albanii ("Jasaman moj lule verdhe", "A kane uje ato burime"), Serbii ("Voda studena"), Macedonii ("Uczi me majko, karaj me").  Po raz pierwszy na płycie pojawią się polskie słowa, o czym świadczą tytuły - "Czy cię głowa boli", "Zimna woda" i "Dziewczyna z Anatolii".





    "Polskie teksty oparte są w mniejszym lub większym stopniu na oryginałach, tworzą jednak odrębną, swoją własną opowieść. Często byliśmy proszeni o tłumaczenie słów piosenek, sam zresztą zapowiadając utwór na koncertach w paru słowach opisywałem jego fabułę.   Teraz poszliśmy krok dalej i piosenki zapowiadają się same -wyjaśnia lider zespołu Marcin Zadronecki  .- (...) Muzyka Balkan Sevdah podlega ciągłym przemianom, a na koncertach sięgamy po starsze utwory stąd pomysł nagrania nowych wersji na tej płycie“.

  Ucieszyłem się, że muzycy zaintersowani są włączeniem do repertuaru piosenek i muzyki z Kosowa.

       Na codzień słucham muzyki nadawanej przez stacje radiowe w Polsce, lubię klasykę, nucę przy goleniu światowe przeboje, a gdy mnie ogarnia nostalgia za ojczyzną włączam nagrania Nexhmije Pagarusha, a z młodszego pokolenia  Shkurte Fejza.

   



Kubanowa recenzja koncertowa. SielSKA i Nocny Alarm w klubie " W Starym Kinie"





Kubanowa recenzja koncertowa.

SielSKA i Nocny Alarm w klubie " W Starym Kinie"






W środę 29 stycznia w wielkim mrozie podreptałem do Starego Kina na koncert. Po nabyciu drogą kupna biletu zanurzyłem sie w otmętach sali koncertowej i zasiadłem na kanapie co przystaje ze względu na mój wiek. Najpierw po lekkim spóźnieniu wszedł na scenę Alarm Nocny
 - i tutaj niech wam Kochani też się włączy alarm by spierdalać gdzie pieprz rośnie jak zobaczycie gdzieś na plakacie te "kapelę". Występ jak po trzeciej próbie, wokal kompletnie niezrozumiały, gitary nierówno z perką i najważniejsze, koło reggae ani SKA to nie leżało nawet z 10 sekund.
 Na szczęście materiału mieli na 40 minut i po wymuszonym bisie zniknęli. 





Po kilku minutach wyszła SielSKA kapela połowa z Bydgoszczy a połowa z Poznania taki mix.
No i się zaczęło - elegancka sekcja dęta super laska na saksofonie i dwóch gości jeden na trąbce drugi na puzonie, gitarki wporzo i nawet wokalista ubrany jak hipsterska pipa dawał radę.
Grali długimi momentami jak Madness aż powstałem i dołączyłem do tłumu wirującego pod sceną. Troszke może za bardzo momentami kierowali sie w stronę tradycyjnego reggae, ale jakoś to nie przeszkadzało. Set fajny grubo ponad godzinny z bisami.
 Tu znowu niech Wam sie włączy alarm - jak zobaczycie SielSKA a lubicie te muzę to jak najbardziej polecam z czystym serduchem.
Około koncertowe spostrzeżenia Kubanowe!





1.
Ludzi ponad 80 na koncercie właściwie nie reklamowanym ostro i w środku tygodnia - duży plus.
2.
Sami hipsterzy( no ale znacie moją fobię), zero skinheadów choć jest ich trochę w Poznaniu, szkoda.
3.
Nie było komu cześć powiedzieć bo nawet z widzenia nikogo nie znałem.
4.
Wieczór udany tylko klimę by dymu nie było czuć rozkręcili tak że zmarzłem.
5.
No to na tyle trzymajcie się następna recenzja z Bielska Podlaskiego z wizyty u Żuka Oi!! 

Jacek Kuban Kusza



......zdjęcia zapożyczone z internetu,jeśli dotrze do nas więcej  fotek  z tego koncertu,niezwłocznie zamieścimy-diony

piątek, 31 stycznia 2014

HoldStil - band









HoldStill –  to jeden z oryginalniejszych tworów na polskiej scenie, stworzony przez wokalistę i producenta muzycznego którym jest Andrzej „Deko” Junkiert. Grupa prezentuje muzykę elektroniczną z domieszką wielu gatunków takich jak: triphop, chillout czy synth pop, i wzbogaca to wszystko pełnymi emocji wokalami oraz brzmieniem gitar. Ich muzyka wielokrotnie była oceniana mianem „ wyjątkowa i niepowtarzalna „ a dowodem na to jest pięcioletnia obecność na scenie muzycznej oraz trzy albumy LP, których recenzje zawsze były wysoko notowane wśród słuchaczy.
Przez pięć lat działalności HoldStill wydane zostały niezależnie trzy płyty LP oraz dwie EP zdobywając pozytywne recenzje, uznanie wśród krytyków oraz coraz większe zainteresowanie słuchaczy. Andrzej „Deko” Junkiert rozpoczął przygodę z produkcją muzyczną. Współpracował z wieloma wokalistkami i muzykami. Razem zagrali ponad sto koncertów w Polsce oraz zagranicą.
Ich muzyka to podróż przez krainę pełną mroku, strachu, samotności, pytań, nadziei, miłości, snów na jawie i zderzeń z brutalną rzeczywistością. Uczucia te widoczne są przede wszystkim podczas energicznych koncertów. Występy cechują się częstym wybuchem emocji oraz własnej ekspresji.
Aktualnie HoldStill poszukuje wydawcy na najnowszy album zatytułowany „ Cztery strony świadomości „ .




Dotychczasowa dyskografia:

- czerwiec 2010r. : LP „ Pierwsza godzina życia „
- grudzień 2010r. : LP „ Retrospekcja „
- maj 2011r. : EP „ Reanimacja dźwięku „
- lipiec 2011r. : LP „ holdStill „
- styczeń 2012r. : EP „ Strach przed umieraniem „
- październik 2012r. : 3x Singiel
- styczeń 2014r. : LP „ Cztery strony świadomości „ – Poszukiwany wydawca

 


Aktualny skład HoldStill:

- Andrzej „ Deko „ Junkiert : producent muzyczny, wokalista, elektronika.
- Dominika Gąsowska: wokal
- Mateusz Wegner: gitara elektryczna.
- Alik Dziki: gitara basowa.



Facebook:


YouTube:



wtorek, 28 stycznia 2014

Robert Szymański - Wychodzenie na ulice nie jest rozsądne - wiem...

2014-01-28

Robert Szymański

Wychodzenie na ulice nie jest rozsądne 
- wiem...


Piszę te słowa mając na uwadze wyłącznie postawę obywatelską. Nie wnikając przy tym w żadne przekonania polityczne.
Ukrański Parlament przed chwilą niemal jednogłośnie odwołał kilka Ustaw, które sam był łaskaw podjąć w ostatnim czasie, Ciekawy to widok, kiedy ichnie p”osły” niemal jednogłośnie odwoływały swoje własne pomysły sprzed kilku tygodni, mimo, że żadem wniosek społeczny w tej sprawie nie został złożony(!)… 

Może wyjrzeli za okno? Otrząsnęli się? może… A co tam słychać w naszym Parlamencie? W ciągu ostatniego roku „sejmowa większość” odrzuciła kilka prawidłowo złożonych wniosków referendalnych, podpisanych łącznie przez kila milionów obywateli. (w sprawie „wieku emerytalnego 67+” i „wysyłania sześciolatków do szkół”). Podtarto się nimi?…(może rozsądniej było mleć te podpisy we własnym zakresie od razu po ich zebraniu?) W ostatnich tygodniach przyjęto Ustawy o „zagranicznej pomocy” zezwalającej na udział obcych służb w tłumieniu manifestacji w Polsce, ograniczono inne swobody obywatelskie związane z organizowaniem protestów, ograniczono wolność słowa swobodę wypowiedzi w Internecie, bez konsultacji społecznych i niemal bez informacji przepchnięto Ustawę o lasach państwowych, Ustawę o GMO, zmodyfikowano opodatkowanie np. twórców, jakiś szpital sprzedano, takie tam, o kilku „drobiazgach” zapewne zapomniałem wspomnieć…

 Który z tych pomysłów znalazł się w przedwyborczych programach zwycięzców ostatnich wyborów? Przypominacie sobie? Czego dzisiaj możemy nauczyć Ukraińców jako obywateli? Że zamiast wychodzić na ulice należy raczej zbierać podpisy pod wnioskami referendalnymi i wysyłać je do Parlamentu? A jeżeli protestować to jedynie merytorycznie i co najwyżej w sieci? W skrajnej ostateczności poczekać do wyborów! Ciekawe czy uwierzą na tej Ukrainie?…


piątek, 24 stycznia 2014

Tomasz Socha- Harfa i Miecz


Tomasz Socha

Harfa i Miecz


 „Pasterz i żywy ogień.” 
Liście jesiennych drzew tańczyły powoli z gałęźmi do rytmu pieśni wyśpiewywanej przez wiatr. Wiolin był tego dnia jak ówczesna pogoda; spokojny i szczęśliwy. Zbiory wełny dały mu porządne zyski, więc młody pasterz na razie nie musiał się martwić o pieniądze. W Wemie, małym miasteczku opodal sierocińca zwanego Magiczną Przystanią, raczej wszyscy żyli dostatnio, szczęście Wiolina opierało się na tym, że zarobił dzięki swojej pracy. Dzięki swojej pasji. Cieszył nią siebie i innych. Lubił wyprowadzać swoje owieczki niedaleko Magicznej Przystani, ponieważ puszyste zwierzaki sprawiały niezwykłą radość dzieciom. W sumie nie był to tylko dom dla sierot. Był to dom dla każdego. Mężczyzna urodził się jako lif ziemi, czemu wyraz dawała jego zielona skóra. Nie miał szczególnych nadzwyczajnych magicznych, urodził się z miłości swojej matki i ojca. Nie wyłonił się z drzewa, nie spadł z nieba, nie wyszedł z wody...

 Powstał w zupełnie prozaiczny sposób. Ale posiadał naturalnych rodziców. To go cieszyło. Siedząc tak w białym parku – nazwanym tak najpewniej z powodu białych ławek; ta nazwa towarzyszyła temu miejscu od dawien dawna – rozmyślał nad życiem. Lifom zrodzonym magią przyrody zazdrościł długowieczności. Mogli poświęcić więcej czasu na dokonywanie życiowych wyborów. Ale pasterzowi i tak zostało dane więcej czasu niż ludziom, więc może to i dobrze. Koniec końców, dwudzieste urodziny Wiolina dawno pochłonęła przeszłość. Mniej więcej wszyscy lubią zachód słońca. Z tą myślą i o tej porze mężczyzna wyszedł na spotkanie przeznaczeniu. Przeczesał swą czarną czuprynę, ubrał białą koszulę z guzikami i granatowe spodnie. Czarne buty aż lśniły. Brakowało mu pojęcia na temat tego, czy to dobry strój. I trochę pewności siebie. Obiecał tym razem dać sobie radę, bo i okazja się nadarzyła. Na ławce przy jednym ze zwisających na ścianie lampionów przysiadła młoda niewiasta. Miała na sobie brązową sukienkę, takież buty i słomkowy kapelusz. Od czasu do czasu wpatrywała się w gwiazdy, lecz zaraz spuszczała wzrok. Pastuch siedział zdezorientowany. Olśniła go. A to już poderwał się, by ruszyć jej na powitanie, a to znów siadał speszony. Stresowała go możliwość odtrącenia. Czasem przychodziła nadzieja, że dziewczyna wyrazi zainteresowanie choćby krótką pogawędką, jednakże odchodziła równie prędko. Dzielił go krok od piękna, jednak niewidzialna bariera zabraniała cokolwiek zrobić. 

Dodatkowo w świetle lampionu ujrzał, że piękność ma czerwony kolor skóry. Poczuł się jak powalony na glebę wojownik w ciężkiej zbroi. Lifowie ognia i ziemi mogliby się zjednoczyć? Jednak zjawiskowy owoc zakazany zaczął się oddalać. Wstała z ławki i ruszyła w głąb parku. Ruszył. Ot tak. Nie wiedział dlaczego. Tak naprawdę poderwany został przez silne pragnienie poznania jej. Okazja mogłaby przeminąć i zostać na zawsze w czasie przeszłym. Czuł, że nie może do tego dopuścić. Szli... raczej szedł za nią, a ciemności zaczęły opanowywać Ysanaar, zieloną wyspę, która zawsze jest jednakowo piękna. Po przeciwnych stronach świata pojawiły się już dwa księżyce: rogal i kula. Bogini Artima wymalowała gwiazdami calutkie niebo. Wszystkie kroki zwolniły. Nadchodziła noc. A oni wciąż szli, śmiało i bez skrępowania, aż ognista – jak nazwał ją w swych myślach pasterz – przystanęła. Zaskoczony prawie na nią wpadł. - Czy pan mnie śledzi? - zapytała bez ogródek. - Ja... - wyjąkał. - Znaczy. Chciałem mieć na panią oko, bo, wie pani, ciemno się robi, niebezpiecznie... Uśmiechnęła się. - To pan jest tym pastuszkiem, który przychodzi co dzień pod Magiczną Przystań z owcami? - wyraziła entuzjastycznie, widocznie zadowolona z odkrycia. - Tak.Wypasam owce od lat, to moja pasja. Przy okazji daje trochę zarobić - pokazał zęby w uśmiechu. Mam na Imię Wiolin, mieszkam tu, niedaleko. 

A, pani?... - Irina. Jestem wychowanką Przystani. Teraz tam pracuję. Jestem lifką ognia, więc mogę palić w kominku i takie tam - zażartowała, po czym oboje zaśmiali się wesoło. Po chwili milczenia zapytała. - Jesteś lifem ziemi, jak widzę? - Tak - westchnął. - Nie mam jakiejś wielkiej mocy magicznej, ale dość wygodnie gada mi się ze zwierzętami - rozweselił rozmówczynię. Znów na chwilę zamilkli, po czym dziewczyna powiedziała niepewnie. - Kiedy to mówiłeś, brzmiałeś, jakbyś był zrezygnowany, czy coś... - Nie, nie, wszystko jest w porządku - pośpieszył z wyjaśnieniem. - A jednak coś wyczułam. Wlepił wzrok w ścieżkę. Mierzył i warzył mnóstwo słów, nie potrafiąc wybrać właściwych. W końcu zdecydował się na kilka: - Otóż. Chciałbym cię bliżej poznać, ale... ty jesteś żywiołem ognia, ja ziemi, drzew, traw, rozumiesz? Ogień z trawą chyba słabo by się zgrał... Zastanowiła się przez chwilę. - Jesteśmy innego podgatunku, ale oboje jesteśmy lifami. Kolorowymi ludźmi, jak to mówią - jej uśmiech pocieszył pasterza. - Co do ludzi; też mają różne charaktery. Czasem podobno pasują do siebie ogień i woda. Równoważą się. Moim zdaniem to nic, że jesteśmy trochę inni. - W sumie ogniści i ziemni nie są ze sobą skłóceni - wywnioskował Wiolin. - A wszystkim lifom nie wolno wszczynać wojen. Tako rzecze bogini - dokończyła uroczyście Irina. W sumie, skoro nie mają niczego przeciwko sobie, co miałoby im przeszkodzić w znajomości?Zaproponował, że odprowadzi ją do domu, tak też zrobił. Rozstali się do następnego, rychłego zobaczenia. Nadal co rano dzieci z Magicznej Przystani wychodziły pobawić się z owcami, a Irina wychodziła wraz z nimi.