czwartek, 3 kwietnia 2014

THE TOY DOLLS, Leniwiec, The Bill , Wrocław






THE TOY DOLLS, Leniwiec, The Bill , Wrocław

 


Wrocław – 17.10.2014 – Klub Alibi pl. Grunwaldzki 67
Otwarcie bram 18:00 Start godz. 19:00
Bilety przedsprzedaż 70zł w dniu koncertu 80zł

  

The Toy Dolls jest brytyjską grupą punk rockową, powstałą pod koniec roku 1979 i działającą do dnia dzisiejszego.
Początkowy skład grupy to: Pete Zulu (Peter Robson) wokal, Olga (Michael Algar) gitara, Flip (Philip Dugdale) gitara basowa, Mr Scott (Colin Scott)  perkusja. Skład zespołu skurczył się wkrótce po utworzeniu do trzech osób: Olga (Michael Algar)  gitara + wokal, Flip (Philip Dugdale)  gitara basowa, Mr Scott (Colin Scott)  perkusja. W późniejszych latach skład zmieniał się często, ale liderem pozostawał i jest nim nadal Olga. Zespół wylansował swój własny, niepowtarzalny styl, wsparty solidnym warsztatem technicznym.
Po ogromnym sukcesie ubiegłorocznego koncertu w Krakowie, Galicja Productions postanowiła zorganizować dwa kolejne koncerty!

 

 

 

środa, 2 kwietnia 2014

Bielizna - punk rock band






Grupa założona w 1984 roku w Gdańsku, początkowo używająca nazwy Matka Folusz, a potem Bielizna Goeringa. Ta ostatnia jednak źle się kojarzyła, a na koncerty zaczęli przychodzić miejscowi skinheadzi. To spowodowało, że muzycy skrócili nazwę zespołu do znanej obecnie. 
Od początku centralną postacią Bielizny jest autor tekstów i wokalista Jarek Janiszewski, który określa swoją manierę wokalną jako połączenie ekpresji Toma Jonesa z zawodzeniem Psa Huckelberry. Pierwszy występ grupy odbył się 16 marca 1985 roku w gdańskim klubie Burdel.

W roku następnym Bielizna zagrała m.in. w Jarocinie oraz na festiwalach Poza Kontrolą w Warszawie i Nowa Scena w Sopocie. Muzycy początkowo zafascynowani punk rockiem, wkrótce wypracowali swój własny styl, oparty na niemal pastelowych gitarach, wszechobecnym nieparzystym metrum, oraz charakterystycznym sposobie podawania dowcipnych tekstów przez Janiszewskiego.




Pierwsza płyta zespołu, "Taniec lekkich goryli", z 1989 roku, zawierała min. utwory "Stefan" i "Prywatne życie kasjerki PKP", które stały się największymi przebojami w całej historii grupy. Drugą płytę zatytułowaną "Wiara, nadzieja, miłość i inwigilacja" Bielizna wydała w 1990 roku. 
Potwierdziła ona artystyczne aspiracje zespołu i ugruntowała jego pozycję czołowego przedstawiciela Trójmiejskiej Sceny Alternatywnej. W tym samym czasie Janiszewski zaczął prowadzić z Piotrem Klattem (Róże Europy) muzyczny program telewizyjny "Rocknoc", obecny na antenie Dwójki przez kolejne cztery lata.




Kaseta "TAG" z 1993 roku, nagrana w zaledwie kilka dni, do dziś jest muzycznym rarytasem, który funkcjonuje w drugim i trzecim obiegu. Zainteresowanie, choćby ze względu na popularność piosenki tytułowej, wywołała płyta "Pani Jola", wydana w 1996 roku. Kolejne płyty to składanka "Utwory wybrane 1987-1997" z 1997 roku, i "Świadkowie rocka" z 2001 roku, nagrany pod szyldem Doktor Granat. Ostatnie propozycje zespołu to albumy "W dzikim kraju" oraz "Obrazki z wystawki", nagrane odpowiednio w 2004 i 2009 roku. Są one ponurym, ale wciąż charakterystycznie prześmiewczym rozliczeniem Janiszewskiego z zastaną nadwiślańską rzeczywistością.




 Zespół pracuje obecnie nad kolejnym albumem, a w międzyczasie postanowił wrócić do czynnego życia koncertowego, czego dowodem jest pierwsza od wielu lat mini-trasa, oraz pojedyncze koncerty w klubach rozsianych po terenie całego kraju. Jeśli szukasz szczerego przekazu pełnego ironii, autoironii, sarkazmu, autosarkazmu, dystansu i poczucia humoru - dobrze trafiłeś! 




parę kawałków zespołu-





Obecny skład:

Jarek Doktor Janiszewski - wokal, konferansjerka, kontakt z kosmosem
Jarek Furman - gitara prowadząca
Krzysztof Stachura - gitara solowa
Jarek Figura- bas
Andrzej Jarmakowicz - perkusja

kontakt-



piątek, 28 marca 2014

PIOTR KASPEROWICZ - Lokalna jednostka pocztowa lub coś bardziej pracochłonnego

PIOTR KASPEROWICZ


Lokalna jednostka pocztowa lub coś bardziej pracochłonnego






Dobrze, że mam tylko jeden skończony kierunek i przez to tylko jednego magistra, bo inaczej to byłoby mi dopiero głupio wegetując od pół roku na bezrobociu. Siedzę i zastanawiam się, co by tu jeszcze napisać o sobie ciekawego i komu wysłać, przy założeniu oczywiście, że po pół roku jest jeszcze coś ciekawego do napisania i jest ktoś kto chciałby to czytać.

Czterdziesta wersja listu motywacyjnego, wielokrotnie modyfikowane CV, wymieniane zdjęcie na pełniejsze powagi i lepiej zretuszowane – to wszystko dawno przestało bawić. Najfajniejsze są rozmowy kwalifikacyjne. Swoją drogą dopóki na jakieś chadzam, istnieje minimum motywacji do dalszego drukowania i wysyłania listów.

Jestem na takiej modelowej rozmowie, próbują mnie podejść, testują mój charakter, każą opowiadać o sobie. Ciekawe czy od czasów przedszkola wymyślił ktoś bardziej żenującą sytuację niż zachęcanie do opowiadania o sobie publicznie? Do tego trzeba tak mówić o swojej świetności zajebistości, aby nie wyjść na narcyza egocentryka. Pytają o zainteresowania i plany na przyszłość, kiedy ja nie wiem czy jutro będę miał na kolejną porcję znaczków, które i tak ostatnio podrożały, oczywiście dla zwiększenia komfortu wyświadczanych mi usług, a pani w okienku numer dwa lokalnej jednostki pocztowej i tak pomiędzy moją prośbą o znaczki, a wydaniem reszty zrobi sześć mało atrakcyjnych min pod moim adresem o bliżej nieokreślonym podłożu.

Brak mi słów, aby wyrazić, że czuję się jak podejrzany o dokonanie serii brutalnych morderstw. Dali mi niewygodne krzesło bez oparć na dłonie, które z tego powodu lepią mi się do ud, bo jestem zupełnie niespodziewanie zdenerwowany po całej nieprzespanej nocy. Nic nie mogłem zjeść na śniadanie o szóstej rano, gdyż wyjątkowo humanitarnie umówiono się ze mną o świcie. Przez co również boli mnie głowa, jak zwykle w takich przypadkach. I nawet nie wspomnę, że akurat chce mi się seksu. A potem jeszcze rozmawiają ze mną po angielsku… Zamiast po francusku.

Zupełnie wysoko także plasuje się moja samoocena w przypadku, gdy przez trzy miesiące usilnie wyczekuję na odpowiedź z danej firmy i nagle, po straceniu wszelkiej ochoty na kontakty z takową i kilku standardowych zapaściach depresyjnych, ja niegodny otrzymuję tak upragnioną wiadomość. Czy wypada się czepiać, że mailem, który przyszedł w środę po południu, by zawiadomić o spotkaniu w czwartek rano? Jakże bym śmiał całą moją zapyziałą buraczanością. Przez te trzy miesiące widocznie negocjowali ze mną termin rozmowy, ale akurat uprowadzili mnie kosmici i wypadło mi z głowy. Dobrze chociaż, że każdy bezrobotny posiada w domu internet i na bieżąco może odbierać pilną korespondencję. Wytęskniony list zawierał także zestaw poleceń typu:


obraz Autorstwa Barbary Konarskiej
jest dostępny w  BE-ART exclusive

- przynieść wszystkie świadectwa szkolne – zawsze przy sobie noszę;
- zapoznać się z dwoma książkami i paroma czasopismami branżowymi – bezrobotni notorycznie kupują co najmniej jedną książkę i cztery gazety wydane na papierze kredowym w tygodniu oraz inne ekskluzywne wydawnictwa;
- zapoznać się z trzema podanymi stronami internetowymi – z których jedna jest po niemiecku, druga w przebudowie, a trzeciej nie można odnaleźć.
Spoko. Odpisałem, że to doskonały żart z ich strony. Szczerze doceniam wszelkie nawet najmniejsze próby podnoszenia bezrobotnych na duchu. Polecam się na przyszłość, choć niekoniecznie na czwartek rano. Bo czwartek to była już odległa przeszłość, choć pocztę staram się sprawdzać na bieżąco. Już za samą bystrość w kalkulowaniu dni tygodnia powinni mnie zatrudnić. Choć może najzwyczajniej sprawdzali moją dyspozycyjność… W zasadzie nie opuszczam mojego boksu startowego.

Fajnie też jest jak na pierwszej rozmowie każą bezrobotnemu coś przygotować na drugą, jakiś projekt lub coś bardziej pracochłonnego. Rzuca wtedy taki wszystkie znaczki okraszane grymasami pani z okienka numer dwa lokalnej jednostki pocztowej i zaczyna otwierać sobie żyły, żeby projekt, lub coś bardziej pracochłonnego, zadowalał wszelkie gusta estetyczne odpowiedzialne za kolorystykę i fantazyjne ułożenie czcionek. Za drugim razem dostaje do zrobienia coś bardziej pracochłonnego. Zaciąga debet i robi. Na trzeciej rozmowie każą zostawić do rozpatrzenia i czekać na telefon. W taki sposób tajne służby powinny torturować podejrzanych o terroryzm. Nie dzwonią cały tydzień, potem drugi. Zapożycza się bezrobotny u rodziny, kupuje kartę i dzwoni do firmy.
- Niestety Pański projekt ( lub coś bardziej pracochłonnego) okazał się niewystarczający wobec naszych oczekiwań związanych z Pańską osobą, aczkolwiek pragniemy pozostać z Panem w kontakcie na wypadek nawiązania w przyszłości współpracy.
Chociaż w sumie to od początku wiedzieliśmy, że musimy zatrudnić siostrzeńca prezesa, ale przecież dobrych pomysłów nie znajduje się na ulicy. I pewnie taki bezrobotny poszedłby po kolejny wagon znaczków do pani z okienka numer dwa lokalnej jednostki pocztowej, która zrobi sześć mało atrakcyjnych min – pani, nie lokalna jednostka pocztowa – ale skończył mu się akurat zasiłek.




czwartek, 27 marca 2014

Hubert Horbowski - Tradycyjnym obyczajem...

Hubert Horbowski


Tradycyjnym obyczajem...




Dolce far niente

   Czasami nawet mnie przeraża
Moje lenistwo niepojęte;
Nad chęcią pracy wciąż przeważa
Dolce far niente.

   Bywa, że obiecuję sobie
Cedząc przez zęby zaciśnięte,
Że już za chwilę przerwę zrobię 
dolce far niente.

   Zabieram się więc do roboty,
Oba rękawy podwinięte,
Lecz na nic nie mam dziś ochoty.
Dolce far niente.
    Szum odkurzacza coś mi szkodzi,
Mieszkanie zatem niesprzątnięte,
Lecz mnie to wcale nie obchodzi.
Dolce far niente.

   Oglądam futbolowe mecze
Poprzez powieki półprzymknięte
I się skutecznie z chandry leczę.
Dolce far niente.
    A gdy ktoś gwóźdź ostatni wbije
W wieko szczelniutko już domknięte,
Dopiero sobie ja pożyję...
Dolce far niente!
18 października 2012



21. WOŚP

   Dziś rano do sklepiku po chleb drepczę sobie,
Bo wczoraj nie kupiłem. (Zresztą - ruch to zdrowie).
Pod sklepem wolontariusz z milutką dziewuszką
Uśmiechają się do mnie potrząsając puszką.
   Nie wiem, o co im chodzi. Wtem olśnienie: Racja,
Przecież po raz kolejny trwa "Orkiestry" akcja.
Odwzajemniam więc uśmiech i jakieś tam grosze
Wrzucam i się upewniam: "To dla dzieci? Proszę".
   A na to, nie skrywając wcale rozbawienia,
Młodzi ludzie tak mówią: "Dziadku, świat się zmienia
I dzisiaj wielu takich jak pan jest w potrzebie;
Te grosze, co pan wrzucił, wrzucił pan dla siebie".
13 stycznia 2013

Dzień Poezji 2014



   Dość wcześnie dzisiaj wstałem i tak myślę sobie,
Zwłaszcza że głos wewnętrzny a natrętny słyszę:
"Może coś genialnego dla poezji zrobię,
Czyli - innymi słowy - nowy wiersz napiszę".

   Oczyma wyobraźni widzę już to dzieło:
Limeryk, sonet, odę, a nawet poemat,
Lecz... wszystko się skończyło, zanim się zaczęło;
Mam chęci, ale weny wcale przy mnie nie ma.

   Doszczętnie zdruzgotany tym obrotem sprawy
(Na razie nie noblista, lecz wyrobnik pióra)
Żałuję, że rozgłosu nie zyskam ni sławy,
A i stratę poniesie światowa kultura.

21 marca 2014

Masochistka  

   Masochistka pod Świdwinem
Kiedyś, zamroczona winem,
Wybełkotała: "Piję,
Bo mąż mnie już nie bije.
Jak tu żyć z tym sukinsynem?".
3 lipca 2012

Wesołek  

   Dlaczego marnie skakał Piotr z Wisły,
Snuliśmy w Soczi różne domysły,
A on (wesołek znany)
Rzekł: "Wyście som barany;
Galoty w wajca mie przeca cisły".


25 lutego 2014



Ania  

   Wieczorem wzięła Ania z Lubania
Garść frywolików* do poczytania;
Co rusz śmiechem wybucha.
"Z powodu bólu brzucha
Nic - mój mężu - nie będzie z kochania".

* K. Sławińska, H. Horbowski - "Frywoliki spod osiki"
25 maja 2013



Sarmaci

Kto mi powie, że Sarmaci
Dziewek nie bałamucili,
Ten niechybnie zęby straci
W katedrze tuż po homilii.

Kapłani

Kto mi powie, że kapłani
Jeżdżą konno albo furą, 
Temu język wyrwę z krtani
Tuż pod samą Jasną Górą.

Czajnik i imbryk   

   "Małyś i niepozorny". Tak czajnik dworował
Z imbryka, podczas gdy sam litr wody gotował.
Odpowiedział mu imbryk: "Wcale mi nie szkoda,
Bo we mnie jest esencja - w tobie tylko woda".
14 grudnia 2011


 Wielkanocnie - 2012

Paniom, panom, wnukom, dziadkom,
Staruszkom i nastolatkom,
Nuworyszom i żebrakom,
Pracusiom, "niebieskim ptakom",
Malkontentom, optymistom,
Rzemieślnikom i artystom,
"Złotym rączkom" i partaczom,
Powściągliwym i pieniaczom,
Długowłosym, jajogłowym,
Cywilom i mundurowym,
Pielęgniarkom i rzeźnikom,
Piosenkarzom i muzykom,
Poetom i prozaikom,
Aktywistom, politykom,
Purytanom i purystom,
Agnostykom, ateistom...
Tradycyjnym obyczajem
Ślę życzenia szczere z jajem.
7 kwietnia 2012




poniedziałek, 24 marca 2014

KONCERT "PUNK INWAZJA" JAWOR 22.03.2014-Jacek Kuban Kusza


Jacek Kuban Kusza



Była sobotnia pora - Kuban pojechał do Jawora.



 

KONCERT "PUNK INWAZJA" JAWOR 22.03.2014

 

Przez Wrocław, Jaworzynę Śląską i san nie wiem co jeszcze, już tylko po sześciu i pół godzinach od wyjazdu z Poznania znalazłem się w Jaworze. Bardzo fajne miasteczko z przeuroczym rynkiem i zaniedbanym zamkiem. To właśnie tam odbyła się kolejna część Punk Inwazji. Przyjechał skłąd Wrocławski i kapela miejscowa. W zamku kiedyś było ciężkie więzienie dla kobiet i z tej też oto okazji zrobiliśmy sobie zdjęcia pod Celą nr Trzy. Obok klubu w którym był koncert był Klub Abstynenta "AZYL". Oczywiście z Magillą jako jedyni nie pijący mieliśmy prawo sobie tam fotkę strzelić. Zaskoczony byłem pozytywnie gościnnością szefostwa klubu, no kurde świeźy chlebek ze smalcem i to jakim - wegańskim, ta dam. Ogórasy i te kultowe już, Magilli mamy, oraz miejscowe.


 


Koncert zaczęła grupa z Jawora grali chyba fajnie bo w tym czasie wizytowaliśmy z Magillą zaplecze, w celu spożycia pokarmu. Pokarm stał w skrzynkach, to był dobry pokarm. Po wstępie zagrała Komanda Wańki czyli GPR, no w sumie to samo co w Trzebnicy taka troszkę punkowa rąbanka na jedno kopyto. Później wyszedł Stan Oskarżenia, no dali koncert jaki chyba nie często się udaje, Lokówa tak był naładowany pozytywną energią że wiadomo było że na scenie to musi eksplodować, przeszedł samego siebie. Pajdo w koszulce Reakcji ( duży plusik znowu u Poznaniaka) grał jak natchniony reszta zespołu nie odstawała na milimetr. To był NAJLEPSZY koncert Stanu Oskarżenia na jakim byłem a sporo już się ich uzbierało. No pierwsza Punkowa liga z najwyższej półki.



 
Potem zagrały Zwłoki no właśnie i sam nie wiem co napisać bo jubel się zrobił i trochę dziwnie. Jak zespół o tym napiszę to poświęce temu kolejny tekst. Na koniec zagrało, WSK no co tu pisać, oni nie mają złych koncertów, Kamilka w wybornej formie, Norbert tak samo, na gitarze grał Jabol i wszystko zabrzmiało tak jak należy. No to zwyczajowe obserwacje około koncertowe. Jawor to tu po chyba 20 latach dostałem Wino Patykiem Pisane za 3 zł. Ludzików mało dosyć bo może tak ze 40 ale to chyba max, zresztą jak by w Poznaniu więcej przychodziło. Podziękowania dla Zwłok za odwózkę do Wrocka. Buziaki dla Kini i Oli szacun za świetny gig. Tylko alku było chyba trochę za dużo bo jeszcze dziś po południu mnie trzęsło. No to teraz trzeba troszkę przystopować z wyjazdami i przyszykować się na Reaktora, a pod koniec kwietnia trasa Częstochowa Wrocław no jak nie z kim jak ze Zwłokami. Punks not dead Oi!!!



sobota, 22 marca 2014

JASKINIA HAŁASU-Wojciech Lis , Tomasz Godlewski





 Wojciech Lis

Tomasz Godlewski

JASKINIA HAŁASU

  Książka „Jaskinia hałasu”, to pierwsze w Polsce, obszerne ujęcie historii tworzenia się polskiego metalowego undergroundu. 

 

 



Na potrzeby książki przepytano większość głównych animatorów tej sceny, z czego powstał autentyczny i wielobarwny obraz widziany przez pryzmat wrażeń i wspomnień jego twórców i uczestników. „Jaskinia hałasu” podzielona jest na 8 części, które opisują czas powstania metalowego undergroundu, główne idee jego organizatorów, najważniejsze oficjalne media promujące muzykę ekstremalną, sposoby i kierunki wymiany kaset, płyt i zinów, najciekawsze imprezy, tamtejsze realia lat 80. i wreszcie rolę Metal Mind Productions. 




Ponadto książka zawiera biografie najważniejszych kapel wraz z dyskografiami oraz ogromną ilość zdjęć, flyerów, newsletterów, okładek kaset, zinów, fragmentów artykułów i pism. Książka jest „gęstym” opisem fenomenu muzycznego undergroundu wraz z całym jego subkulturowym folklorem: estetyką (i antyestetyką) wyglądu, zine’ami, zachowaniem na koncertach, specyfiką klubów muzycznych, przekraczaniem granicy między kulturą spontaniczną a instytucjonalną.

Gdyby ktoś był zainteresowany kupnem, to zapraszam na strony Wydawnictwa Kagra: 

http://www.kagra.com.pl/heavy-metal/jaskinia-halasu 



piątek, 21 marca 2014

Do odrzuconych-Katarzyna Brągiel and Krzysztof Kędzior

Miniatura

Do odrzuconych

 Muzyka i wykonanie - Katarzyna Brągiel

Tekst - Krzysztof Kędzior


https://www.youtube.com/watch?v=_gH5FjtP3FQ&list=UU_HHkk-0HoJ9xpT31VoqJjw


Na szczycie góry znajdziesz spokój i nagrodę,
na szczycie góry stoi upragniony dom,
tam możesz poczuć, że jesteś nieśmiertelny,
ale najpierw musisz na ten szczyt się wspiąć.

Na szczycie góry jest trochę niebezpiecznie,
wiatr hula i wciąż pada kwaśny deszcz,
lecz jeśli wejdziesz tam, zobaczysz wreszcie siebie,
takiego, jakim właśnie być chcesz.

Ref.

Gdzie jest mój dom?
Gdzie jest mój dom?
Mój dom jest tam, gdzie płoną serca,
którym nie brak sił, by ciągle walczyć,
o wszystko, czego tutaj wiecznie brak.

Na szczycie góry czekają wolne ptaki,
poniosą was do niezliczonych gwiazd,
a każda będzie kolejną odpowiedzią
na pytania, które powodują strach.

Ja wspinam się tam, na swój własny szczyt,
I nie wiem, czy nie spadnę w dół,
lecz jestem pewien, chcę mieć własny dom.
Ten, którego nie znalazłem tu.

Ref.

Gdzie jest mój dom?...


 https://www.youtube.com/watch?v=hVZcHtW5zkw&feature=player_detailpage

 https://www.youtube.com/watch?v=mRXe5LjWtVw&list=UU_HHkk-0HoJ9xpT31VoqJjw&feature=player_detailpage