piątek, 28 marca 2014

PIOTR KASPEROWICZ - Lokalna jednostka pocztowa lub coś bardziej pracochłonnego

PIOTR KASPEROWICZ


Lokalna jednostka pocztowa lub coś bardziej pracochłonnego






Dobrze, że mam tylko jeden skończony kierunek i przez to tylko jednego magistra, bo inaczej to byłoby mi dopiero głupio wegetując od pół roku na bezrobociu. Siedzę i zastanawiam się, co by tu jeszcze napisać o sobie ciekawego i komu wysłać, przy założeniu oczywiście, że po pół roku jest jeszcze coś ciekawego do napisania i jest ktoś kto chciałby to czytać.

Czterdziesta wersja listu motywacyjnego, wielokrotnie modyfikowane CV, wymieniane zdjęcie na pełniejsze powagi i lepiej zretuszowane – to wszystko dawno przestało bawić. Najfajniejsze są rozmowy kwalifikacyjne. Swoją drogą dopóki na jakieś chadzam, istnieje minimum motywacji do dalszego drukowania i wysyłania listów.

Jestem na takiej modelowej rozmowie, próbują mnie podejść, testują mój charakter, każą opowiadać o sobie. Ciekawe czy od czasów przedszkola wymyślił ktoś bardziej żenującą sytuację niż zachęcanie do opowiadania o sobie publicznie? Do tego trzeba tak mówić o swojej świetności zajebistości, aby nie wyjść na narcyza egocentryka. Pytają o zainteresowania i plany na przyszłość, kiedy ja nie wiem czy jutro będę miał na kolejną porcję znaczków, które i tak ostatnio podrożały, oczywiście dla zwiększenia komfortu wyświadczanych mi usług, a pani w okienku numer dwa lokalnej jednostki pocztowej i tak pomiędzy moją prośbą o znaczki, a wydaniem reszty zrobi sześć mało atrakcyjnych min pod moim adresem o bliżej nieokreślonym podłożu.

Brak mi słów, aby wyrazić, że czuję się jak podejrzany o dokonanie serii brutalnych morderstw. Dali mi niewygodne krzesło bez oparć na dłonie, które z tego powodu lepią mi się do ud, bo jestem zupełnie niespodziewanie zdenerwowany po całej nieprzespanej nocy. Nic nie mogłem zjeść na śniadanie o szóstej rano, gdyż wyjątkowo humanitarnie umówiono się ze mną o świcie. Przez co również boli mnie głowa, jak zwykle w takich przypadkach. I nawet nie wspomnę, że akurat chce mi się seksu. A potem jeszcze rozmawiają ze mną po angielsku… Zamiast po francusku.

Zupełnie wysoko także plasuje się moja samoocena w przypadku, gdy przez trzy miesiące usilnie wyczekuję na odpowiedź z danej firmy i nagle, po straceniu wszelkiej ochoty na kontakty z takową i kilku standardowych zapaściach depresyjnych, ja niegodny otrzymuję tak upragnioną wiadomość. Czy wypada się czepiać, że mailem, który przyszedł w środę po południu, by zawiadomić o spotkaniu w czwartek rano? Jakże bym śmiał całą moją zapyziałą buraczanością. Przez te trzy miesiące widocznie negocjowali ze mną termin rozmowy, ale akurat uprowadzili mnie kosmici i wypadło mi z głowy. Dobrze chociaż, że każdy bezrobotny posiada w domu internet i na bieżąco może odbierać pilną korespondencję. Wytęskniony list zawierał także zestaw poleceń typu:


obraz Autorstwa Barbary Konarskiej
jest dostępny w  BE-ART exclusive

- przynieść wszystkie świadectwa szkolne – zawsze przy sobie noszę;
- zapoznać się z dwoma książkami i paroma czasopismami branżowymi – bezrobotni notorycznie kupują co najmniej jedną książkę i cztery gazety wydane na papierze kredowym w tygodniu oraz inne ekskluzywne wydawnictwa;
- zapoznać się z trzema podanymi stronami internetowymi – z których jedna jest po niemiecku, druga w przebudowie, a trzeciej nie można odnaleźć.
Spoko. Odpisałem, że to doskonały żart z ich strony. Szczerze doceniam wszelkie nawet najmniejsze próby podnoszenia bezrobotnych na duchu. Polecam się na przyszłość, choć niekoniecznie na czwartek rano. Bo czwartek to była już odległa przeszłość, choć pocztę staram się sprawdzać na bieżąco. Już za samą bystrość w kalkulowaniu dni tygodnia powinni mnie zatrudnić. Choć może najzwyczajniej sprawdzali moją dyspozycyjność… W zasadzie nie opuszczam mojego boksu startowego.

Fajnie też jest jak na pierwszej rozmowie każą bezrobotnemu coś przygotować na drugą, jakiś projekt lub coś bardziej pracochłonnego. Rzuca wtedy taki wszystkie znaczki okraszane grymasami pani z okienka numer dwa lokalnej jednostki pocztowej i zaczyna otwierać sobie żyły, żeby projekt, lub coś bardziej pracochłonnego, zadowalał wszelkie gusta estetyczne odpowiedzialne za kolorystykę i fantazyjne ułożenie czcionek. Za drugim razem dostaje do zrobienia coś bardziej pracochłonnego. Zaciąga debet i robi. Na trzeciej rozmowie każą zostawić do rozpatrzenia i czekać na telefon. W taki sposób tajne służby powinny torturować podejrzanych o terroryzm. Nie dzwonią cały tydzień, potem drugi. Zapożycza się bezrobotny u rodziny, kupuje kartę i dzwoni do firmy.
- Niestety Pański projekt ( lub coś bardziej pracochłonnego) okazał się niewystarczający wobec naszych oczekiwań związanych z Pańską osobą, aczkolwiek pragniemy pozostać z Panem w kontakcie na wypadek nawiązania w przyszłości współpracy.
Chociaż w sumie to od początku wiedzieliśmy, że musimy zatrudnić siostrzeńca prezesa, ale przecież dobrych pomysłów nie znajduje się na ulicy. I pewnie taki bezrobotny poszedłby po kolejny wagon znaczków do pani z okienka numer dwa lokalnej jednostki pocztowej, która zrobi sześć mało atrakcyjnych min – pani, nie lokalna jednostka pocztowa – ale skończył mu się akurat zasiłek.




czwartek, 27 marca 2014

Hubert Horbowski - Tradycyjnym obyczajem...

Hubert Horbowski


Tradycyjnym obyczajem...




Dolce far niente

   Czasami nawet mnie przeraża
Moje lenistwo niepojęte;
Nad chęcią pracy wciąż przeważa
Dolce far niente.

   Bywa, że obiecuję sobie
Cedząc przez zęby zaciśnięte,
Że już za chwilę przerwę zrobię 
dolce far niente.

   Zabieram się więc do roboty,
Oba rękawy podwinięte,
Lecz na nic nie mam dziś ochoty.
Dolce far niente.
    Szum odkurzacza coś mi szkodzi,
Mieszkanie zatem niesprzątnięte,
Lecz mnie to wcale nie obchodzi.
Dolce far niente.

   Oglądam futbolowe mecze
Poprzez powieki półprzymknięte
I się skutecznie z chandry leczę.
Dolce far niente.
    A gdy ktoś gwóźdź ostatni wbije
W wieko szczelniutko już domknięte,
Dopiero sobie ja pożyję...
Dolce far niente!
18 października 2012



21. WOŚP

   Dziś rano do sklepiku po chleb drepczę sobie,
Bo wczoraj nie kupiłem. (Zresztą - ruch to zdrowie).
Pod sklepem wolontariusz z milutką dziewuszką
Uśmiechają się do mnie potrząsając puszką.
   Nie wiem, o co im chodzi. Wtem olśnienie: Racja,
Przecież po raz kolejny trwa "Orkiestry" akcja.
Odwzajemniam więc uśmiech i jakieś tam grosze
Wrzucam i się upewniam: "To dla dzieci? Proszę".
   A na to, nie skrywając wcale rozbawienia,
Młodzi ludzie tak mówią: "Dziadku, świat się zmienia
I dzisiaj wielu takich jak pan jest w potrzebie;
Te grosze, co pan wrzucił, wrzucił pan dla siebie".
13 stycznia 2013

Dzień Poezji 2014



   Dość wcześnie dzisiaj wstałem i tak myślę sobie,
Zwłaszcza że głos wewnętrzny a natrętny słyszę:
"Może coś genialnego dla poezji zrobię,
Czyli - innymi słowy - nowy wiersz napiszę".

   Oczyma wyobraźni widzę już to dzieło:
Limeryk, sonet, odę, a nawet poemat,
Lecz... wszystko się skończyło, zanim się zaczęło;
Mam chęci, ale weny wcale przy mnie nie ma.

   Doszczętnie zdruzgotany tym obrotem sprawy
(Na razie nie noblista, lecz wyrobnik pióra)
Żałuję, że rozgłosu nie zyskam ni sławy,
A i stratę poniesie światowa kultura.

21 marca 2014

Masochistka  

   Masochistka pod Świdwinem
Kiedyś, zamroczona winem,
Wybełkotała: "Piję,
Bo mąż mnie już nie bije.
Jak tu żyć z tym sukinsynem?".
3 lipca 2012

Wesołek  

   Dlaczego marnie skakał Piotr z Wisły,
Snuliśmy w Soczi różne domysły,
A on (wesołek znany)
Rzekł: "Wyście som barany;
Galoty w wajca mie przeca cisły".


25 lutego 2014



Ania  

   Wieczorem wzięła Ania z Lubania
Garść frywolików* do poczytania;
Co rusz śmiechem wybucha.
"Z powodu bólu brzucha
Nic - mój mężu - nie będzie z kochania".

* K. Sławińska, H. Horbowski - "Frywoliki spod osiki"
25 maja 2013



Sarmaci

Kto mi powie, że Sarmaci
Dziewek nie bałamucili,
Ten niechybnie zęby straci
W katedrze tuż po homilii.

Kapłani

Kto mi powie, że kapłani
Jeżdżą konno albo furą, 
Temu język wyrwę z krtani
Tuż pod samą Jasną Górą.

Czajnik i imbryk   

   "Małyś i niepozorny". Tak czajnik dworował
Z imbryka, podczas gdy sam litr wody gotował.
Odpowiedział mu imbryk: "Wcale mi nie szkoda,
Bo we mnie jest esencja - w tobie tylko woda".
14 grudnia 2011


 Wielkanocnie - 2012

Paniom, panom, wnukom, dziadkom,
Staruszkom i nastolatkom,
Nuworyszom i żebrakom,
Pracusiom, "niebieskim ptakom",
Malkontentom, optymistom,
Rzemieślnikom i artystom,
"Złotym rączkom" i partaczom,
Powściągliwym i pieniaczom,
Długowłosym, jajogłowym,
Cywilom i mundurowym,
Pielęgniarkom i rzeźnikom,
Piosenkarzom i muzykom,
Poetom i prozaikom,
Aktywistom, politykom,
Purytanom i purystom,
Agnostykom, ateistom...
Tradycyjnym obyczajem
Ślę życzenia szczere z jajem.
7 kwietnia 2012




poniedziałek, 24 marca 2014

KONCERT "PUNK INWAZJA" JAWOR 22.03.2014-Jacek Kuban Kusza


Jacek Kuban Kusza



Była sobotnia pora - Kuban pojechał do Jawora.



 

KONCERT "PUNK INWAZJA" JAWOR 22.03.2014

 

Przez Wrocław, Jaworzynę Śląską i san nie wiem co jeszcze, już tylko po sześciu i pół godzinach od wyjazdu z Poznania znalazłem się w Jaworze. Bardzo fajne miasteczko z przeuroczym rynkiem i zaniedbanym zamkiem. To właśnie tam odbyła się kolejna część Punk Inwazji. Przyjechał skłąd Wrocławski i kapela miejscowa. W zamku kiedyś było ciężkie więzienie dla kobiet i z tej też oto okazji zrobiliśmy sobie zdjęcia pod Celą nr Trzy. Obok klubu w którym był koncert był Klub Abstynenta "AZYL". Oczywiście z Magillą jako jedyni nie pijący mieliśmy prawo sobie tam fotkę strzelić. Zaskoczony byłem pozytywnie gościnnością szefostwa klubu, no kurde świeźy chlebek ze smalcem i to jakim - wegańskim, ta dam. Ogórasy i te kultowe już, Magilli mamy, oraz miejscowe.


 


Koncert zaczęła grupa z Jawora grali chyba fajnie bo w tym czasie wizytowaliśmy z Magillą zaplecze, w celu spożycia pokarmu. Pokarm stał w skrzynkach, to był dobry pokarm. Po wstępie zagrała Komanda Wańki czyli GPR, no w sumie to samo co w Trzebnicy taka troszkę punkowa rąbanka na jedno kopyto. Później wyszedł Stan Oskarżenia, no dali koncert jaki chyba nie często się udaje, Lokówa tak był naładowany pozytywną energią że wiadomo było że na scenie to musi eksplodować, przeszedł samego siebie. Pajdo w koszulce Reakcji ( duży plusik znowu u Poznaniaka) grał jak natchniony reszta zespołu nie odstawała na milimetr. To był NAJLEPSZY koncert Stanu Oskarżenia na jakim byłem a sporo już się ich uzbierało. No pierwsza Punkowa liga z najwyższej półki.



 
Potem zagrały Zwłoki no właśnie i sam nie wiem co napisać bo jubel się zrobił i trochę dziwnie. Jak zespół o tym napiszę to poświęce temu kolejny tekst. Na koniec zagrało, WSK no co tu pisać, oni nie mają złych koncertów, Kamilka w wybornej formie, Norbert tak samo, na gitarze grał Jabol i wszystko zabrzmiało tak jak należy. No to zwyczajowe obserwacje około koncertowe. Jawor to tu po chyba 20 latach dostałem Wino Patykiem Pisane za 3 zł. Ludzików mało dosyć bo może tak ze 40 ale to chyba max, zresztą jak by w Poznaniu więcej przychodziło. Podziękowania dla Zwłok za odwózkę do Wrocka. Buziaki dla Kini i Oli szacun za świetny gig. Tylko alku było chyba trochę za dużo bo jeszcze dziś po południu mnie trzęsło. No to teraz trzeba troszkę przystopować z wyjazdami i przyszykować się na Reaktora, a pod koniec kwietnia trasa Częstochowa Wrocław no jak nie z kim jak ze Zwłokami. Punks not dead Oi!!!



sobota, 22 marca 2014

JASKINIA HAŁASU-Wojciech Lis , Tomasz Godlewski





 Wojciech Lis

Tomasz Godlewski

JASKINIA HAŁASU

  Książka „Jaskinia hałasu”, to pierwsze w Polsce, obszerne ujęcie historii tworzenia się polskiego metalowego undergroundu. 

 

 



Na potrzeby książki przepytano większość głównych animatorów tej sceny, z czego powstał autentyczny i wielobarwny obraz widziany przez pryzmat wrażeń i wspomnień jego twórców i uczestników. „Jaskinia hałasu” podzielona jest na 8 części, które opisują czas powstania metalowego undergroundu, główne idee jego organizatorów, najważniejsze oficjalne media promujące muzykę ekstremalną, sposoby i kierunki wymiany kaset, płyt i zinów, najciekawsze imprezy, tamtejsze realia lat 80. i wreszcie rolę Metal Mind Productions. 




Ponadto książka zawiera biografie najważniejszych kapel wraz z dyskografiami oraz ogromną ilość zdjęć, flyerów, newsletterów, okładek kaset, zinów, fragmentów artykułów i pism. Książka jest „gęstym” opisem fenomenu muzycznego undergroundu wraz z całym jego subkulturowym folklorem: estetyką (i antyestetyką) wyglądu, zine’ami, zachowaniem na koncertach, specyfiką klubów muzycznych, przekraczaniem granicy między kulturą spontaniczną a instytucjonalną.

Gdyby ktoś był zainteresowany kupnem, to zapraszam na strony Wydawnictwa Kagra: 

http://www.kagra.com.pl/heavy-metal/jaskinia-halasu 



piątek, 21 marca 2014

Do odrzuconych-Katarzyna Brągiel and Krzysztof Kędzior

Miniatura

Do odrzuconych

 Muzyka i wykonanie - Katarzyna Brągiel

Tekst - Krzysztof Kędzior


https://www.youtube.com/watch?v=_gH5FjtP3FQ&list=UU_HHkk-0HoJ9xpT31VoqJjw


Na szczycie góry znajdziesz spokój i nagrodę,
na szczycie góry stoi upragniony dom,
tam możesz poczuć, że jesteś nieśmiertelny,
ale najpierw musisz na ten szczyt się wspiąć.

Na szczycie góry jest trochę niebezpiecznie,
wiatr hula i wciąż pada kwaśny deszcz,
lecz jeśli wejdziesz tam, zobaczysz wreszcie siebie,
takiego, jakim właśnie być chcesz.

Ref.

Gdzie jest mój dom?
Gdzie jest mój dom?
Mój dom jest tam, gdzie płoną serca,
którym nie brak sił, by ciągle walczyć,
o wszystko, czego tutaj wiecznie brak.

Na szczycie góry czekają wolne ptaki,
poniosą was do niezliczonych gwiazd,
a każda będzie kolejną odpowiedzią
na pytania, które powodują strach.

Ja wspinam się tam, na swój własny szczyt,
I nie wiem, czy nie spadnę w dół,
lecz jestem pewien, chcę mieć własny dom.
Ten, którego nie znalazłem tu.

Ref.

Gdzie jest mój dom?...


 https://www.youtube.com/watch?v=hVZcHtW5zkw&feature=player_detailpage

 https://www.youtube.com/watch?v=mRXe5LjWtVw&list=UU_HHkk-0HoJ9xpT31VoqJjw&feature=player_detailpage

czwartek, 20 marca 2014

HANGÖVER-metal band








Zespół powstał w 1997 w składzie Hellhound Warpig i Mr Clitlicker. 
Mr Clitlicker opuścił zespół, ponieważ postanowił nie spłacać zaciągniętych w bankach pożyczek

W 1999 lub 2000 roku do zespołu dołączył Slut Eviscerator, a w 2000 roku zostało nagrane demo Terrorbeer, wydane na CD-R w tym samym roku i wydane ponownie w 2002 na kasecie. W maju 2002 ukazał się split CD-R Metal Up Your Ass! ze szwedzkim zespołem G.M.C., wydany przez Bad Taste Entertainment. 

W styczniu 2005 został nagrany jeden utwór na wydany w tym samym roku 4 way split Thrash Metal Blitzkrieg Vol.. W grudniu 2005 został nagrany MCD Under the Shitfluence, zawierający 6 coverów GG Allina, wydany następnie 22 kwietnia 2006 przez Stuka Sound Records. 





 HANGÖVER. Co to jest, skąd to się wzięło? Ponoć zrzynacie z takich kapel jak GEHENNAH, INFERNÖ, MOTÖRHEAD, VENOM... Ładnie to tak? Pewnie, najlepiej iść na łatwiznę i zrzynać z innych zespołów...
HW: Stary, my byśmy chcieli zrzynać z Gehennah, ale nie umiemy grać! My przy Gehennah to tak jak stary Bathory przy Cynic. Kiedyś nauczymy się grać, albo znajdziemy sobie kogoś, kto zagra za nas, to może wyjdzie nam jakaś kopia Gehennah albo Venom, ale wątpię. Te kapele są wyjątkowe i powinny być otoczone kultem. Szczególnie Gehennah, bo Venom nie słyszałem... To ta kapela, co zagrała cover Cradle Of Filth - "Black Metal"? Coś słyszałem, ale nie jestem pewien... Jako że temat zrzynania uważam za zamknięty, ale nigdy nie wiem do końca co mówię, wspomnę też, że my się nie wstydzimy zrzynać, albo robić z siebie idiotów, bo wiemy, że robimy to dla jaj, kiedy nam się chce, a nie robimy z siebie męczenników, że niby gramy, żeby zniszczyć Jezusa, albo chronić białą rasę, bo jak wiadomo każdy Polak to Aryjczyk. Nie moja wina, że wszędzie, gdzie wysłaliśmy nasze demo z nadzieją na jakieś obelgi, które moglibyśmy wydrukować na koszulkach, dostaliśmy pozytywne recenzje. Nie zawiódł nas tylko Osmose Productions, którzy odmówili wydania nam płyty.

Do tej pory macie demo "Terrorbeer", split 7" z GEHENNAH. Jaki był odzew na te wydawnictwa? Czy jakieś dziewoje przysyłały Ci w listach swoje akty, ażeby usłyszeć chociaż skrawek twórczości HANGÖVER?
HW: No split z Gehennah to jest wydawnictwo, które obecne jest tylko w głowach "muzyków" grup Hangöver i Gehennah. Czasem spotykamy się i mówimy, że zrobimy to, ale kiedy już trzeba coś nagrać to pojawia się ktoś z korkociągiem i trzeba wtedy znaleźć jakąś flaszkę, żeby się korkociąg nie marnował. Chwilowo Ronnie Ripper z Gehennah w momencie przypływu inspiracji napisał dla nas jeden tekst "Pornwatcher", do którego muzykę w przypływie inspiracji zrobiliśmy. Na wydanie epki ostrzy sobie pazury Niemiec z Iron Bonehead Productions, ale mamy jeden problem - nie nagraliśmy jeszcze na nią zbyt wiele, ale pocieszamy się, że mamy na to całe życie. Dziewoje nic nam nie przysyłają, więc powoli dochodzimy do wniosku, że nie warto było zakładać kapeli, bo i tak na nas nie lecą. Może dlatego, że nie noszę prześwitującego podkoszulka? No, ale po co mi on, skoro przez niego byłoby mi widać tylko żebra?




Czy "Terrorbeer" nagraliście tylko we dwójkę: Ty i Slut Eviscerator? Bo teraz podobno skład został poszerzony? Któż to taki zasilił szeregi HANGÖVER?

HW: "Terrorbeer" powstał we dwójkę, przy udziale znanej wróżki Malty z Dębicy, która wróży z obsranych gaci (albo z sików, ale to mniej pewne). Od tej pory skład staje się bardzo płynny. Podczas jednej libacji doszło do nas dwóch członków Devilyn, podczas innej z kolei ktoś z Azarath, a ostatnio nawet z Unpure (Szwecja), co już było przegięciem pały. Tak czy owak, niedługo będziemy mieli skład większy od Haggard, ale biorąc pod uwagę, że i tak nic nie nagrywamy, to możemy się wyluzować.
SE: Przez pewien czas wypierałem się udziału w nagraniach tego demo, ale przekonali mnie, że grałem. Szczerze mówiąc, nie pamiętam nawet że byliśmy w studio, jedyne co pamiętam to foliowa siatka z wodą ognistą, koszący lot kilku krzeseł, a następne to już moja stara napierdalająca mnie po łbie, kiedy jako embrion spocząłem w przedpokoju po powrocie do domu.

Niedługo ma być kolejne demo "Drunk & Antichrist". Zmiany stylu raczej nie można się spodziewać? Nadal będziecie gwałcili nasze uszy tą prymitywną łupaniną?
HW: Zawrotne tempo komponowania sprawia, że nasze nagrania stają się kultowe już w dwie minuty po zakończeniu nagrań, bo wiadomo, że i tak ukażą się dopiero za dwadzieścia lat, kiedy komuś zechce się dograć resztę. Utwór "Drunk & Antichrist" nagrany na nowe demo okazał się zasadzką, bo wyszło nam coś pokroju starego Bathory czy Carpathian Forest i chuj wie, co z tym teraz zrobić, więc się zluzowaliśmy, bo pojawił się ktoś z korkociągiem.




Zrobiliście cover BATHORY "Sacrifice". Czy ten utwór znajdzie się na następnej demówce? Może planujecie jeszcze jakieś przeróbki, np. ABBA albo BONEY M.?
HW: Zrobiliśmy, ale tylko pierwsze 58 sekund, kiedy zapomniałem tekstu, a później już nam się nie chciało. Poza tym zagraliśmy to tak szybko, że przy pierwszej zwrotce, kiedy wyrzuciłem z siebie zdecydowanie za szybko Iwalkedamongthelivingdeadanddemonsinthesky, puścił mu jakiś nerw w tyłku i zaczął napierdalać mnie pośladek, dlatego udałem się na rehabilitację. Przeróbki dyskotekowych przebojów to teraz dymany temat. Każdy to robi. Poza tym nie umiemy grać, więc nie bierzemy się za przeboje lepszych od nas. Bathory to wyjątek. On w 1983 umiał wprawdzie więcej od nas, ale przecież i tak zagraliśmy tylko 58 sekund.

Na zdjęciach prezentujecie się na motorach. Nie będę tu może określał marki, bo się nie znam na nich, może to junaki, albo inne emzety, ale mam pytanie. Którego z Was są te wehikuły? A jeśli nie są Wasze, to z której szopy ze wsi pod Lublinem je zajebaliście?

HW: Nic szokującego - Yamaha Virago 250 i Honda Silver Wing czyli takie lepsze motorynki. Ten drugi poszedł niesztety siem jebać, więc jeździ teraz tylko Slut Eviscerator, a ja siedzę w domu i odpowiadam na wywiady, jak na piosenkarza przystało. Jako że nasze, to o szopach nie będę się wysilał, choć jest pod Lublinem jedna szopa z pięęęknymi motocyklami, uurrghh!!!
SE: Jeżdżę, choć nie w zimie, ale jeżdżę i szlifuję swe boskie ciało na każdym zakręcie.





No i na koniec ostatnie bluzgi.
HW: Machaj głową dla Szatana!
SE: Ten kurdupel z za dużym czołem ukradł ten tekst od nas. Pierdolony kurdupel.

No i cóż... Co dobre zawsze się kończy, więc skończył się wywiad z tymi panami z HANGÖVER i "ŁOLFPAK". Jeśli to czytasz czytelniku i na kalendarzu wiszącym na ścianie przy twoim łóżku widnieje miesiąc marzec, a więc planowana data ukazania się kolejnego numeru "Wolfpack" zine, to radzę się zaopatrzyć w niego w najbliższym kiosku "Ruchu"...


  • Hellhound Warpig  lub Hellbastard  (1997–obecnie) – śpiew, gitara basowa, perkusja
  • Clitlicker
  • Slut Eviscerator (1999/2000 –obecnie ) – śpiew, gitara elektryczna
  • Krigkniv – gitara, instrumenty klawiszowe, chórki
  • Dreadnacht – gitara 

środa, 19 marca 2014

Izabela Monika Bill - STARA CZAROWNICA I DOMISKO PEŁEN KOTÓW.


 Izabela Monika Bill


STARA CZAROWNICA I DOMISKO PEŁEN KOTÓW.

 

 Dom stał na końcu drogi i był osadzony w środku prawdziwej dżungli ogrodu, jakby przyroda broniła dostępu do niego i nie było w tym nic dziwnego. Dom nie cieszył się dobrą sławą. Gdyby stał bliżej ulicy miałby na pewno powybijane okna a tak to jeszcze stwarzał pozory domu a nie ruiny. Był co prawda zaniedbany i nieco upiorny. Strzegły go zastępy piekielne, jak wszyscy dorośli mówili nam dzieciom, czyli niezliczone ilości kotów. A kto może mieć tyle kotów? Tylko czarownica. Tak nazywano starszą panią, która po śmierci męża pogrążyła się w czeluściach domu. 




Chodziła tam tylko opiekunka społeczna z zakupami, ale zazwyczaj szybko uciekała zostawiając pakunki pod drzwiami. Podobno miała alergię na koty. Byli i tacy, którzy dopatrywali się w tym diabelskich sztuczek, bo jak młoda dziewczyna może tak nagle kichać przez pół dnia? Starsza pani traktowała koty jak dzieci, bo swoich nigdy nie mogła mieć. Rozpieszczała je do granic możliwości-karmiła mamką, śpiewała kołysanki, woziła w wózku. To wydawało się nam głupie i wręcz nienormalne, ale koty ją kochały za te wszystkie dziwne praktyki. Dzieciaki zawsze zakradały się pod płot popatrzeć na te hece by potem siać ploty. Był taki czarny duży kocur, wołaliśmy na niego Wartownik, bo zawsze nas wypatrzył i ganiał po całej ulicy krzycząc coś po kociemu swojemu. Była też Panna Przytulanka, kochała dzieci, uwielbiała jak ją tarmosiły, ale o niej nikt nie wspominał. Koty z tego domu, z wielopokoleniowego założenia mieszkańców, miał być złe a nie miłe. Czarny kocur Piorun jeżył się aż pod niebiosa, a wyliniała Zuzia straszyła ogołoconym tyłem. Wszystkie były dziwnym trafem czarne, no cóż nie miały innych możliwości krzyżowania się. 






Pewnego dnia koty wyszły na ulicę zaczęły chodzić od domu do domu i miauczeć. Jedni je gonili miotłą. Inni rzucali kamieniami. Jednak kilka osób zorientowało się, że bez powodu koty nie opuszczałyby swojego azylu. Poszli sprawdzić co wywołało takie zachowanie zwierząt. Okazało się, że starsza Pani spadła ze schodów i bardzo się poobijała. Nie mogła się podnieść ani wezwać pomocy. Została na łasce kotów, które zareagowały wręcz w ludzki sposób na nieszczęście. Zdecydowałam się zaoferować pomoc mieszkance kurzej chatki (tak ją nazywaliśmy codziennych dziecięcej gwarze)w codziennych obowiązkach. Fascynował mnie ten koci świat i dom, który odbierałam pozytywnie. Przecież nie było w nim żadnych demonów, trupich czaszek, wywarów z nietoperzy, jak to nam mówili dorośli żebyśmy tam nie chodzili. Pomagając w utrzymania porządku i czystości zyskałam przychylność starszej pani i jej czarnych pupili. Kiedy zmarła, koty siedziały cały czas przy niej, jakby czuwały nad spokojem jej duszy a może ciała. Jak umarła moja ciocia pół wsi siedziało przy jej trumnie i odmawiano różne modlitwy. 






To chyba coś na kształt obrządku. Kilka kotów zdechło z tęsknoty. Nie chciały jeść mimo moich wysiłków. Spały całymi dnia w łóżku swojej pani i już się nie budziły. Pomyślałam, że to najpiękniejszy hołd miłości. To nie żadna magia, rzucony urok tylko najprawdziwsza, najpiękniejsza miłość. Potrzeba kochania i bycia kochanym. Potrzeba w sumie abstrakcyjna, ale jak ważna w życiu, nawet tego znienawidzonego przez nas czarnego kota. Kiedy sobie teraz przypominam zachowanie niektórych ludzi wobec siebie, wszystkie wojny, zbrodnie, podłości to aż mi wstyd, że to mój gatunek ludzki tak okropnie się traktuje. Po obejrzeniu dzisiejszych wiadomościach dochodzę do wniosku, że chyba wolałabym być czarnym kotem i umrzeć w samotności.



wtorek, 18 marca 2014

Piotr Kasperowicz - WYSTĄPIŁ BŁĄD WSZYSTKIE NIEZAPISANE APLIKACJE ZOSTANĄ UTRACONE...



Piotr Kasperowicz


WYSTĄPIŁ BŁĄD
WSZYSTKIE NIEZAPISANE APLIKACJE ZOSTANĄ UTRACONE
POŁĄCZENIE PRZERWANE
BRAK ZASIĘGU


"Bułka doznań z masłem”


Odpoczywając na bułce doznań z masłem
martwisz się o swoją produkcję sebum
serce źle osadzone na śrubunku
kiepsko się trzyma ze względu na metale ciężkie
obłość uczucia często mylisz z tępotą
na ostrość brzytwy w mrozie reagujesz zimowym przykurczem
ostre krawędzie intruzów niweczą przyszłość zrobioną na gładź
afotyczne szczeliny światłego umysłu
to zwykła napęczniała żyła wiedzy
filozofia z ciucholandu
gdy na książki o miłości nie starcza ci pensji
wyśrodkowanie pozbawione ciągów rozsądku
niczym asekuracja
równie dobrze może nic nie znaczyć
statystyczne zestawienie logarytmicznego wykres niezborności
poza twierdzeniami wiedzy nic dla mnie nie masz
oto mój materiał genetyczny.


„Kontyngent”


Wrzucona w mechanizmy hipokryzji
odbijasz się od wyższej poprzeczki
w poszukiwaniu dobrego słowa
rykoszetem tuż ponad ziemią
w bębnie maszyny losującej
znaczysz grubo swą trajektorię
jak jeden do czternastu milionów
szarpiesz się między nawiewem a grawitacją
płoniesz zignorowana na wejściu do atmosfery
czekasz na obrót fortuny za życia
masz ją wiecznie na muszce
bo ona w powolnym dryfie
ostatecznie zniecierpliwiona dziwaczna głupota
wyśle cię kulko w wojenną ekspedycje.


„Mózg matrioszka”


Osiadłem na płyciźnie w ostatniej matrioszce
oślizgła cylindryczna kobieta zmąciła morze
nie powinno być dni pamięci
spaliłem dzienniki
bez pamiętników nie ma opamiętania
menadżer gwiazd wypromuje jednostkę
z rozdzielonych części przeszłości
dno osiągnięte a morze rozbełtane
gotowe do panierowania kunsztownej skorupki.


„Torebka genezy”

Nie noś krzyża w torebce
jeśli nie masz odpowiedniej przegródki
może on przewrócić się do góry kołami
koła lubią oddawać się magii
lub okrężnie znakom pozaziemskiej genezy
to może podważyć jego dogmat
wtedy niewysłuchane prośby jak ufo
potargają niebo strącając gwiazdy
celebrytki tego nie lubią
marka torebki jest nieistotna.


„Torpedówki”


Plany doszczętnie storpedowane mięsem armatnim
pędzącym przez świat jak torpedówki
zasilane na dynamo działają tylko w ruchu
widać w te koncepcje nigdy nie zainwestowano
kolebią się bezzałogowym miejskim busem
niczym perpetum mobile własnej nieudaczności
kruchość torpedami w słabość przeinaczona
taka subtelność podstawiona do wzoru pędu
jakby do luku torpedowego wsunąć nadętą rozdymkę
i liczyć na mało toksyn w nadobnym rozbryzgu
albo watahę pocisków wycelować w szczeniaczka
który po wzięciu pod włos okaże się hardym zwierzęciem.



„Zakręt obręczy”


Wysoce aktywny zakręt obręczy
na którym zawisła twoja rzeczywistość
przywołuje głodne duchy z pamięci
zwabione światłem rozwieszonych lampionów
dokonacie razem palenia świata
by bez bagażu kreślić nowe zakręty
na jawie oburęcznych płomieni
we śnie zaprzeszłych kalendarzy.


„Kryzys binarny”


Przyzwyczajeni do zera absolutnego
ściśle przyssani do jego krągłości
obmacujemy je chciwie od dołu
a nawet i w środku
przeciskamy się skrzętnie
co miesiąc omijając jedynki
przez to chude oczko
zaszyfrowani liczbami
niczym kod zero jedynkowy
zdziwieni
że kryzys do nas nie dotarł
poklepujemy zero codzienne po pustym brzuszku
szukanie wyrwy w nieskończoności
w kształcie ogniwa łańcucha potrzasku.



„Wystąpił błąd”


WYSTĄPIŁ BŁĄD
WSZYSTKIE NIEZAPISANE APLIKACJE ZOSTANĄ UTRACONE
POŁĄCZENIE PRZERWANE
BRAK ZASIĘGU

nigdy już adresu nie odnajdziesz
nie na stronie wspólnych marzeń
marzenia nigdy już nie będą
nie obejdziesz zabezpieczeń hasła
nie istnieje
anulowano twoje prawa

DOSTĘP NIEMOŻLIWY
KONTO ZABLOKOWANE
BRAK SERCA DOSTĘPU
PONÓW PRÓBĘ

PONÓW PRÓBĘ
PONÓW PRÓBĘ
PONÓW PRÓBĘ
PONÓW PRÓBĘ
PONÓW PRÓBĘ
PONÓW PRÓBĘ
PONÓW PRÓBĘ
PONÓW PRÓBĘ



info o tomiku tutaj:
http://choler.blog.pl/2013/09/11/loskot-drogi-mlecznej-wydawnictwo-miniatura/

Działalność twórcza:

2000: cykl zeszytów poetyckich „Virus” - wydawnictwo niszowe
2001: tomik wierszy „Nienawiść/perforacja gwałtu” - wydawnictwo niszowe (zawierało płytę z autorskimi remixami elektronicznymi „Synthetic tracks: 11”
2002: tomik wierszy „Oczy ery techno” - wydawnictwo niszowe
2002: druk poezji w łódzkich Zeszytach Poetyckich DIKE numer 6
2003: założenie bloga www.choler.blog.pl
2003: I miejsce w internetowym konkursie witryny www.tawerna.art.pl na wiersz roku za utwór „Boczny obserwator”
2003: publikacja w internetowym miesięczniku kultury popularnej ze wskazaniem na
fantastykę www.esensja.pl - opowiadanie „O jedno niebo więcej”
2003: druk poezji w łódzkich Zeszytach Poetyckich DIKE numer 7
2003: tomik wierszy „O jedno niebo więcej” - wydawnictwo niszowe
2003: druk poezji w Magazynie Arty-stycznym „Konstelacja Cienia” numer 13
2006: członek łódzkiego Stowarzyszenia Promocji Kultury „AlcHemia”
2006: publikacja cyklu opowiadań emigracyjnych „Ego” w portalu www.polishnews.com
2010: założenie fanpage’a www.choler.blog.pl na facebooku www.facebook.com/cholerblogpl
2011: współpraca w temacie zdjęć i felietonów z portalem www.faktyturystyczne.pl
2012: redaktor działu poezji pisma internetowego „Mega*Zine Lost&Found”  http://lostandfound_megazine.vipserv.org
2013: tomik wierszy „Łoskot drogi mlecznej” - wydawnictwo Miniatura
2014: publikacja opowiadania „Lokalna jednostka pocztowa lub coś bardziej pracochłonnego” w portalu www.sztukater.pl


Wiersze multimedialne - do posłuchania i oglądania:

Jacek Kuban Kusza-Punk ma 14 lat i jest z Wrocławia.


Jacek Kuban Kusza

Punk ma 14 lat i jest z Wrocławia

15.III.2014.

 

Miałem szczęście uczestniczyć w Punk Inwazji w sobotę w Trzebnicy. Sam skład już wyglądał godnie i godnie się zaprezentował. Jak zwykle na gig dotarłem z przygodami, we Wrocku zjebał mi pociąg i już myslałem że dupa ale jakoś trafiłem na busika i zameldowałem sie w tym fajnym pod Wrocławskim mieście. Sam klub położony w piwnicy domku jednorodzinnego okazał się zadziwiająco duży a jednak przytulny. No do koncertu było jeszcze 15 min to sobie zapaliłem i jak bym chciał czekać paląc do początku wystepów to bym chyba paczkę spalił, no obsuwa jak zwykle tym razem coś półtory godziny.
Pierwsze zagrały chyba Latające Odchody i nawet nie brzmiało to źle raz trochę szybciej raz wolniej ale chłopaki dały radę.
Teraz już będę pisał kto grał, ale nie chronologicznie. Zagrało WSK Punk z jakże zajebista Kamilka naq wokalu, Norbert co prawda przed wystepem przyjebał tzw Szlajaka czyli najebał się gruntownie, ale operacja z zimną woda w kiblu dała efekt i chłopak zagrał elegancko. W pewnym momencie zacząłem sie gubić kto gra bo tam sobie co chwila zespoły wypożyczały a to perkmana a to basistę. Jak na scenie zobaczyłem Magillę to zacząłem podejrzewać, że chyba już Zwłoki grają.





Pod sceną szaleństwo chyba z 30 ludków napierdalało konkretne pogo. Ja patrzę a pod sufitem frunie na rękach Magilla i jeszcze w dodatku śpiewa troszkę wyglądał na ukrzyżowanego a śpiewał, że nie jest no sam nie wiem. Występ chyba z 5 bisami zajebisty. Zagrała Grupa Podwyższonego Ryzyka i tu dopadła mnie mała nuda koncertowa bo na scenie ludzi pełno a nic się właściwie muzycznie nie działo. Wokal chyba z 2 metry cały w dziarach no niebieski jak ufoludek, wokalistka chyba z metr czterdzieści ale głos słaby, Kamili to by mogła jedynie mikrofon nosić. Prawdziwy szoł dał bStan Oskarżenia i choć Pajdo był bez koszulki Reakcji to koncert dali z Lokówą zarąbisty.
 

Na końcu zaczał się punkowy jam grali wszyscy znajomi muzycy w składach nie przewidywalnych. I nastąpiło coś co pozwoliło mi uwierzyć, że punk jeszcze nie umarł, na scenę weszła 14 letnia dziewczyna z irokezem na pół metra i zabrała Kubłowi gitare jak ona zagrała Kawałki Zwłok to włas się na głowie zjeżył była po prostu cudowna jeżeli tak będzie wyglądał punk rock dalej to nie ma się czego obawiać. Dziewczyna gra na codzień w grupie BHP z Wrocławia i jest zajebista, nie dość że urzekająco piękna to muzycznie całkowicie ukształtowana. Staliśmy z Magillą i nie mogliśmy dojść do siebie no kurwa 14 lat a na scenie jak sceniczny wyga się zachowywała.
 

Było to coś wspaniałego, ja taki stary punk miałem prawie łzy w oczach ż ta muza jeszcze tak żyje. Ola dzięki wielkie za kanapki które z Pajdo pochłoneliśmy w ilości jakiejś kosmicznej oraz mamie Magilli za ogórasy, te też dziwne bo w butelce po mleku ale smak cudo, CUDO. Ludzi nazbierało się grubo ponad setkę atmosfera świetna. Można robić koncerty za małą kasę bo bilet na wszystko 15 zyla kosztował. Jeszcze raz dzięki za podwiezienie do Wrocławia. Kto może to taka sama impra w sobote będzie w Jaworze. Punks not dead!!!!! Zaraz dam foteczkę największej gwiazdy wieczoru, Magilla, Lokówa i Kamilka musieli oddać palmę pierwszeństwa następnemu pokoleniu. Jeszcze usłyszycie o BHP z Wrocławia


sobota, 15 marca 2014

Jolanta Miśkiewicz - Po drugiej stronie szklanej ściany...






 Jolanta Miśkiewicz


 Po drugiej stronie szklanej ściany...

 



Jolanta Miśkiewicz - urodziłam się i mieszkam w Łodzi. Należę do kilku grup literackich, jestem vice szefową Akantu, prowadzę własna Grupę Poetycką Powrót, pisze dla kilku portali, jestem w zarządzie Stowarzyszenia Autorów Polskich. Wydałam 2 tomiki poetyckie, książkę dla młodzieży, 2 e-booki - bajki dla dzieci i powieść dla dorosłych, mam kilkanaście wydań zbiorowych i kilka tomików pokonkursowych. Prowadzę wiele spotkań autorskich dla dzieci i dorosłych w osrodkach kultury, bibliotekach, DPS-ach, a nawet w Zakładzie Karnym i Areszcie Śledczym. Byłam również zproszona przez Kamila Maćkowiaka na jego spotkanie z publicznością w teatrze Jaracza, gdzie czytałam moje wiersze.



foto-Oi Przykry


 

 

Jutro wschodzi




Jutro wschodzi błystno słonecznie 
choć dziś mglistobury jest dzień. 
Wczoraj zaszło ulewnym deszczem. 
Nieczasu zachmurzony sen.

Jutro wschodzące zza gór a może 
z Twoim się budzi uśmiechem. 
Dzisiaj nadzieiste pościelę łoże, 
przykryję się Twoim oddechem.

                                                                                  Wczoraj pod dywan pamięci zamiotę, 
                                                                                             łzy poupycham po kątach, 
                                                                               przejrzę się we wspomnieniu oczu, 
                                                                                               nocne smutki posprzątam.



foto-Oi Przykry



Litania


Ty, dla którego status nieważny
przyjaciółki, kochanki, żony,
dla którego tylko miłość się liczy -
wysłuchaj mnie, Nieogarniony!

 
Ty, który widzisz wszystko,
czy człowiek grzeszny, czy święty,
mądry, czy głupi, dobry czy zły...
Wysłuchaj mnie, Niepojęty!

Ty, dla którego nie istnieją
minuty, godziny, lata, eony
                                        daj mi szczęścia mgnienie...                                                                                 
Wysłuchaj mnie, Niewiadomy!

Ty, który masz cały wszechświat
błagam Cię sercem, duszą, ustami
daj mi miłości gwiezdny skrawek...
Wysłuchaj mnie, Nienazwany!


foto-Oi Przykry





Ptak


Przez tyle lat byłam ptakiem
gnanym zimowymi wichrami.
Przelatywałam świat z wysiłkiem
zmęczonymi skrzydłami.

Zmierzwione pióra myśli
pozlepiane troską codzienną
trwały, byle przetrwać
zobojętniałe wraz ze mną.




W Tobie znalazłam drzewa koronę
co ptaka łagodnie kołysze
i gniazdo bezpieczne i spokój
i śpiewającą ciszę.

W Twój zapach i smak się wtulam,
wydziobuję ziarenka kochania,
zamykam oczy, nic snu nie spłoszy
gdy Twoja mnie dłoń osłania.




foto-Oi Przykry


 Portret


Portret kobiety o spojrzeniu 
przyszłej matki. 
Zdjęcie kobiety z domkiem 
wydętego brzucha. 
Kobieta nietkliwa, niekobieca, 
wyniosła. 
Matka dumna sobą, 
nie dzieckiem niematczyna.







Kochasz mnie deszczem...

Kochasz mnie deszczem
łagodno senno
mruczliwie spływasz po duszy.
Kochasz mnie ulewą nagłą
gwałtowno mocno
w rwących potokach serca.
Kochasz mnie burzą letnią
błyskami piorunów
które przenikają ciało.
Kochasz mnie tęczą barwną
siódmego nieba
kolejnych migotliwych szczytów.
Kochasz się ze mną cudownie
wiem, że nie kochasz
przecież nie kochasz mnie...



foto-Oi Przykry


Jesteś po drugiej stronie


Po drugiej stronie szklanej ściany, 
za przyspieszonym oddechem, 
za zielonym szczęściem schowany, 
znaleziony smutnym uśmiechem.

Po drugiej stronie niepewności, 
za niedokończonymi pytaniami, 
pośród ścierniska wątpliwości 
złocisz się troski kłosami.

Po drugiej stronie oczu przebłystnych, 
w zwyczajnym cudzie schowany, 
mój opiekuńczo czterolistny, 
mój Ty ciernisto ukochany.




foto-Oi Przykry


 

 

 Jak Szachdżahan


Gdy mnie nie będzie nie żałuj, 
kiedy opuszczę ten wielki bal 
wspomnienie o mnie ucałuj 
jak Szahdżahan Mumtaz Mahal.

Szmaragdy z trawy pozbieraj, 
szafiry wody, perły kopuł, 
marmurową koronką ubieraj 
dla marzeń niebyłych cokół.




Niech cudów świata przybędzie, 
niech słońce oczy przetrze, 
na nowym Tadż Mahal siądzie 
i powie: rozwiej łzy wietrze.



Dzisiaj mam z piasku pałace, 
nie mam nawet nadziei, 
niech dusza po balu nie płacze, 
niech piasek w marmur się zmieni.

Gdy mnie nie będzie nie żałuj, 
kiedy opuszczę ten wielki bal, 
wspomnienie o mnie ucałuj 
jak Szachdżahan Mumtaz Mahal.









Wiersze pozwoliłem sobie ozdobić zdjeciami 
autorstwa OI Przykry



piątek, 14 marca 2014

Arcy Młyn - band

 




Arcy Młyn 



to nowa formacja szczecińsko-gryfińska powołana do życia z inicjatywy gitarzysty Michała Zmaczyńskiego w maju 2012. Początkowo był to projekt uboczny, który z czasem przerodził się w regularny skład. W zespole od samego początku w roli wokalisty i tekściarza występuje lider Kolaborantów - Przemysław Thiele.
W grudniu 2012 Arcy Młyn udostępnił w sieci swoją pierwszą EP-kę wraz z klipem do jednego z utworów. Kolejnym etapem była rejestracja materiału na debiutancki album (wiosna - lato 2013), a jej konsekwencją pojawienie się w marcu 2014 płyty zatytułowanej "Transmisje kodowane poufnymi hasłami" wydanej przez Jimmy Jazz Records.
Debiut Arcy Młyna to 12 raczej "niespokojnych" kompozycji ubranych w umowne ramy piosenki, przyprawionych niebanalną melodyką i charakterystycznymi tekstami Thielego. Stylistycznie jest to wycieczka w rejony rockowej alternatywy podlanej postpunkowym sosem.




Dyskografia:

"Transmisje kodowane poufnymi hasłami" LP (2014)  http://youtu.be/ZcgCE45ryhY



Klipy:

Audio:

czwartek, 6 marca 2014

Grażyna Podhorska - To opowieść bez początku i końca. ...





Grażyna Podhorska

 To opowieść bez początku i końca. ... 




...parę słów o ...i cała reszta ...Odkąd pamiętam rysowanie było moją naturalną potrzebą. Na piasku , murkach , chodnikach , ścianach i podłogach mieszkania dzieciństwa. 
Potem ...poznawanie technik, próbowanie co przynosi największe zadowolenie.Ołówek , węgiel , suche pastele, w konsekwencji akryl. Maluję od lat kilku. 
Na płótno przenoszę obrazy natury i moje senne wizje. Kiedy staję przy sztaludze czas , przestrzeń znikają. Zostaję z obrazem który muszę zmaterializować . To opowieść bez początku i końca. ...















Zdjęcia prac zrobił Łukasz Walas
 https://www.facebook.com/lukasz.walas.photography?fref=ts