wtorek, 30 września 2014

04.10.2014 Koncert Lux Perpetua i wystawa komiksu zombie w Krośnie



04.10.2014

Koncert Lux Perpetua 

i wystawa komiksu zombie w Krośnie



W sobotę 4 października w Barze Monika odbędzie się koncert połączony z wystawą fragmentów komiksu „Rzeź na podcieniach” autorstwa Krzysztofa Bryneckiego. Gwiazdą wieczoru będzie warszawska kultowa formacja Lux Perpetua. 
Lux Perpetua- Początków zespołu należy szukać w 2004 roku, w Podkowie Leśnej, kiedy to Kaplic stworzył kilka kompozycji – bardzo ambitnych i nowatorskich, a jednocześnie utrzymane w powermetalowym klimacie. Wkrótce zaprosił on do współpracy trójkę swoich przyjaciół – Drakena, Martineza i Tommego, po czym założyli razem zespół Sentinel. Na regularne granie prób trzeba było jednak poczekać aż do 2007 roku.




Zespół przez dłuższy czas poszukiwał wokalu z charakterem, który dopełniłby muzykę, jednak po kilku wspólnych próbach jego działalność została zawieszona na czas nieokreślony. Cała czwórka poprzysięgła sobie, że nie poddadzą się i jeśli tylko będzie okazja – powrócą do ogrywania utworów w pełnym składzie. Przełom przyniósł rok 2009. W listopadzie Kaplic poznał Kosę i z ich inicjatywy został założony nowy zespół, do wspólnej gry zaproszeni zostali członkowie Sentinela, brakowało jedynie wokalu.
Po kilku wspólnych próbach Kosa zwerbował Dzidka z warszawskiego zespołu MORHANA. Nazwa kapeli – LUX PERPETUA, wyklarowała się po burzliwych dyskusjach, powstało logo, strona, a cały skład w pocie czoła pracował przez całą zimę nad aranżacjami. 19 maja 2010 roku zespół zadebiutował na scenie w warszawskim klubie Harenda, prezentując 6 utworów szerszej publiczności. Po kilku koncertach, drogi z Dzidkiem się rozeszły i zespół pozostał znowu bez wokalisty.






Po dłuższym czasie poszukiwań, do kapeli dołączył Jagór, jednak po kilku koncertach i 6 miesiącach współpracy – na nowo należało znaleźć wokalistę. W międzyczasie – Draken zdecydował, że niestety nie będzie kontynuował współpracy. Minął następny rok; przewinęło się kilku wokalistów, z którymi band nie zagrał koncertu, ale którym dziękuje za współpracę (dzięki, Wiktor & Zbyszek!). W 2012 roku, zespół zdecydował, że tymczasowo rezygnuje z klawiszy i „przenosi” Martineza na wokal. Martinez spisuje jak do tej pory znakomicie, pomagając w bardzo dobrych występach kapeli, m.in. na Jagórfeście przed Turbo i Rock&Metal Fest przed Wilczym Pająkiem.
Po koncercie z Wilczym Pająkiem drogi Lux Perpetua i Kosy się rozeszły. Jego miejsce zajął Mateusz, z którym kapela obecnie nagrywa materiał i przygotowuje się do ponownego, tym razem permanentnego wyjścia na scenę.

Krzysztof Brynecki- zajmuje się malarstwem, komiksem, grafiką komputerową, rzeźbą i rysunkiem. Jest współzałożycielem koła Naukowo – Artystycznego „Razem” przy ISP Uniwersytetu Rzeszowskiego. Krzysztof jest autorem kilku wystaw indywidualnych. Uczestniczył w wielu wystawach zbiorowych, plenerowych, w warsztatach plastycznych i aukcjach charytatywnych. Nagrodzony w konkursie Danse Macabre 2008 za komiks pt. „Fryzjer”. Współautor, wespół z Przemkiem Polańskim (scenariusz), komiksu „Rzeź na podcieniach”, którego akcja rozgrywa się w Krośnie, mieście opanowanym przez Zombie.


niedziela, 28 września 2014

Adam Sokół - KREW BOGA






Adam Sokół

KREW BOGA


premiera - maj 2015, nakłądem Jirafa Roja



Książka opisująca fenomen nawróceń, na scenie HC/Punk, . Glównym tematem ksiązki są wywiady z ludzmi związanymi z polską sceną DIY lat 90-tych. Wypowiadają się min. czynni i byli uczestnicy sceny niezależnej, w PL, Niemczech, USA, UK, RPA... 
Biorą udział członkowie zespołów punkowych, twórcy fanzinów, organizatorzy koncertów, właściciele wytworni płytowych, a także księżą, zakonnicy, pastorzy związani ze sceną HC/Punk...W rolach głównych: Paweł Wolf,Jacek żaba Żędzian, Martin Dreyer ( Jesus Freaks Niemcy ),
 Zdzisław Dzidek Jodko, Jacek ZxRx Radomski, Janek Rotten Chłopecki, Darek Liberation, pastor Wojtek Leszczyński, Krzysztof Banan Banasik, Maciej Flank, ks Przemek Kawa Kawecki, Dave Nutall ( Toy Dolls )Jakub Stan Starsky, Jarek Meinhof, Piotr Pietia Wierzbicki, Szymon Whitman, Ian Purdie (Exploited )Lukasz Polanski ( Slot Art Fest ), Paweł Kelner Rozwadowski, Krzysztof Zygzak Chojnacki, ks Wojtek Kowalski ( AAO ), Arkadiusz Bąk, Karol Panda Kozak, etc... ... 
Dlaczego punk rock otwiera ludzi na duchowość? Dlaczego punk rock doprowadza do Chrystusa? Czy zaangażowany społecznie hardcore punk jest proto Ewangelią? Zjawiska para religijne na scenie DIY? Co powoduje że anarchizujacy załoganci przechodzą na "jasną stronę mocy"? Fotki, kolaże, punkowe rysunki !

info-sokad@go2.pl







Janek"Rotten" Chlopecki ( NIESTETY )

"Wiarę miałem wpajaną "z mlekiem matki", jednakże gdyby nie było w tym nic więcej, już dawno został bym ateistą... uważam że ta "siła wyższa" pod postacią Boga jest, bo nieraz w pewien tam sposób doświadczyłem tego. W moim życiu było sporo takich sytuacji że mógłbym zginąć, ale zawsze wychodziłem cało... Moja ksywa punkowa „Rotten” wzięła się między innymi stąd, że podobnie jak wokalista Sex Pistols, miałem w wieku 7 lat wirusowe zapalenie mózgu, móżdżku i opon mózgowych, ale jakimś cudem udało mi się z tej choroby wyjść bez większych problemów. A ta choroba w tym wieku jest raczej śmiertelna... Ponadto miałem wypadek samochodowy w wieku 12 lat i coś (w pewnym czasie zrozumiałem że ta siła wyższa) kazała mi zmienić miejsce w samochodzie; przeniosłem się, mimo protestów ojca, z tylnego siedzenia na przednie, a potem był wypadek i okazało się że tył był skasowany, raczej bym śmierci nie uniknął. A parę lat temu też miałem sytuację na autostopie; z kumplem z Poznania wracaliśmy, poszliśmy na autostradę na stację benzynową, gdzie pytaliśmy tirowców czy nas wezmą do Warszawy. W pewnej chwili kierowca z Litwy powiedział że spoko, ale w końcu tak się stało że tym nie pojechaliśmy, sam nie wiem dlaczego się zagapiliśmy, no i okazało się, że ten tir miał wypadek; zderzył się z cysterną na paliwo; kierowca zginął na miejscu... Było parę takich sytuacji, z każdej jakoś udało się cudem wyjść bez szwanku, więc uważam że ta siła wyższa nade mną czuwa, mam coś do zrobienia na tym świecie!!!"







Zdzisław "Dzidek" Jodko ( Właściciel wytwórni Jimmy Jazz Records ze Szczecina) 


...Nie ma dla mnie żadnego znaczenia w co wierzą członkowie zespołu jeśli ich wiara nie robi nikomu krzywdy, a ich Bóg nie namawia do eliminowania innowierców, niewierzących, albo wierzących inaczej… Wiara jest kwestią indywidualną każdego człowieka i każdy może sobie wierzyć w co lubi.
Nie znam takiego określenia „religijne zespoły hardcore punk”… Na czym polega owa religijność? Jeśli na tym, że muzycy są wierzący to nie sądzę aby to upoważniało kogokolwiek do twierdzenia że to są „religijne zespoły” bo jeśli tak to rozumiem, że gdy w kapeli będą grali murarze to powstanie nurt „murarskich zespołów hardcore punk”, a jeśli kolesie będą zajmować się ciesiółką, malowaniem albo pracą biurową to możliwości nam rosną… Jeśli myślisz o tym, że wystarczy aby pośród 30 kawałków kapela zaśpiewa jeden o tym, że np. „Bóg ich prowadzi” to przypomnę, że Rod Steward też śpiewał kawałek o Bogu, a nikt nie nazywa go artystą religijnym..."






Jacek "Żaba" Żędzian ( organizator festiwalu ROCK NA BAGNIE )



"(...) - w jaki sposób przekaz werbalny/ideologiczny determinuje Twoją decyzję o słuchaniu danego zespołu? Jeśli słuchasz zespołu którego muzyka bardzo Ci się podoba,ale odkrywasz że są chrześcijanami,czy wciąż ich słuchasz?



"- (...) W żaden sposób nie łączę ideologii ze słuchaną przez siebie muzyką. Nie zawsze jest mi po drodze z poglądami wielu kapel, ale nie jest to powodem do tego abym przestał słuchać np DANZIGA czy GG ALLINA których poglądy są odległe od moich ( ... ) Nie widzę też powodu abym nie miał słuchać zespołów chrześcijańskich tym bardziej, że z wiary w Boga nigdy nie zrezygnowałem..."





BHP oraz WSK , Wrocław 26 09 2014 - Jacek Kuban Kusza




Kubanowa Recenzja Koncertowa.

BHP oraz WSK Punk 

- Wrocław 26 09 2014 klub Od Zmierzchu Do Świtu!!!



Aniołki!!!!!

Pojechałem sobie do Wrocka na gig, tak jakoś dawno nigdzie nie byłem a Kamilce obiecałem, że przyjadę na jej koncert jak tylko będę mógł. Wrocław przywitał mnie słoneczkiem i dość fajną temperaturką. Po zakupieniu w Żabce jedzonka i napoju owocowego rodem z Lublina zasiadłem sobie na promenadzie i zacząłem oczekiwać na koncert, kurna punki szły jak za dawnych lat. Jedni z irokezami, inni z kolcami z włosów no extra. Zjawił się Darek Tchórzewski i nie prawdą jest, że niby byliśmy w Żabce po piwo, to czyste pomówienia. Przybył mój kochany aniołek Aleksandra i radość starego kocura punkowego jak go taka myszeczka wycałuje, nadciągnął Norbert a potem mój drugi aniołek Kamila.






I tutaj wielkie dla niej dzięki, bo wszedłem sobie za damkę jako zaproszony przez Nią gość(Poznaniak to lubi). Najpierw zagrało BHP i może bym nic nie napisał, ale dostałem małą łapóweczkę w postaci płyty zajebiście wydanej przez Norberta, wygląda jak miniaturka winyla. Chłopaki mają po 16 lat i graja tak jak umieją, ale już dość dużo umieją więc grają. 
O kurwa ale się zaplątałem, było dobrze, a cover Zwłok extra. No dobra, teraz główna część koncertu, zespół WSK Punk jest jednym z moich ulubionych, wystarczy powiedzieć , że na ich koncerty jeżdżę regularnie do Wrocka. Norbert ze swoją gitarą wyprawia cuda, lawina dźwięków zajebiście profesjonalnie zagrana, perkman dobry w chuj, no a moje dwa aniołki Kamila i Ola to już cymesik. Jakże różne w zachowaniu na scenie, Kamila to żywy ogień, wszędzie jej pełno i na scenie i pod, czysta ekspresja i zajebisty wokal, A mój ukochany aniołek punkowy Olka to po prostu CUDO, Ma 14 lat gra na basie tak, że Pajdo doświadczony basista Zwłok był zaskoczony. 
Olka posiada wrodzony wdzięk, ona gra statycznie nie skacze po scenie i to jest piękny kontrast z Kamilką. W za dużym sweterku, podartych jeansach i kabaretkach grała na bosaczka, byłem ZAFASCYNOWANYCałkowicie naturalny ruch sceniczny i jakie dziubki robi!!!. Wiem jedno jak takie dziewcze w tym wieku gra punka i to świetnie, to ta muza nie umrze. Gra w większości kostką, ale zdarza się jej grać tymi delikatnymi palcami, gra tak, że serce się raduje u starego punkowca. WSK zagrali 2godzinny set z kilkoma bisami są niesamowici są genialni. Nie żałuję tego, że pojechałem na ich koncert, na następny też pojadę jak będę mógł.






PS1 
- Koledzy proszę przebadać Pajdo bo chyba chory i to mocno - nie chciał piwa.

PS2 
- Dzięki wszystkim moim dobrym znajomym Kini, Jabolowi, Francuzowi i Pajdo że byli.

PS3 
- A i nie prawdą jest że Francuz pił a prawdą jest że kocham te moje dwa punkowe aniołki Oi.



piątek, 26 września 2014

O jedno niebo więcej – opowiadanie PIOTR KASPEROWICZ




PIOTR KASPEROWICZ

O jedno niebo więcej – opowiadanie



Czasem idąc ulicą po raz tysięczny, tą samą co zwykle, widzę po raz pierwszy takie jej fragmenty, których nigdy wcześniej tam nie było. Głęboko ukryte w zakamarkach świadomości zamroczonej banałami tego świata bez większego znaczenia dla czegokolwiek dającego się zdefiniować. Wcześniej niewidzialne dla oczu, dziś jak góry za mgłą widnokręgu, jak jednorożec dostrzeżony pomiędzy nosorożcami. Pewnie, dlatego że nawet oczy zapomniały, że są zwierciadłami duszy, a może dały się nabrać, jak ja, który patrzę i nie widzę (?). Oczy uczepione za horyzontem rubieży nieskończonego lasu, rozległego na łąkach kwiatu paproci, ukrytego za fałdą najsilniejszego z ciepłych wiatrów, z dala od chtonicznych przepaści rozświetla tylko jeden filar podtrzymujący światło. Czasem przejaskrawia, by wszystko było jasne.


foto-Oi Przykry

Czasem idąc ulicą po raz pierwszy, zupełnie inną niż zwykle, ludzie patrzą na mnie zaskakująco inaczej. Ci prości w swoim mniemaniu, zwyczajni, na pozór krainy, w której żyć im przyszło. Sam czuje blask bijący z ich oczu będących poza zasięgiem upadłego królestwa obcujących z życiem. Z pewnością pod wpływem słońca świecącego wprost w ich centra emanują nieznaną siłą prowokującą nieświadomych przechodniów do patrzenia. Nie wiem co postrzegają i teraz nie ma to już znaczenia. Ogień na zgliszczach. Trudno im być nienagannie kimś, kogo chciałoby się widzieć w rzeczywistości, kiedy jedyne czego pragną, to o jedno niebo więcej.


foto-Oi Przykry


Czasem idąc ulicą, gdy samoświadomość na to pozwala, patrzę dokładnie w środek ich oczu, a mają oczy najmniej cielesne z możliwych. Widzę naturalne, niczym nie polepszane szczęście, ale nie takie wyzwolone szaleństwem tabunu dzikich koni, raczej jak piasek klepsydry uwięziony za kwarcytową taflą z piasku. Widzę trudy układania własnej twarzy na pożytek tłumu, ale akurat to moje oczy znają najlepiej. Widoki, których nigdy wcześniej nie widziałem poprzez zwarte powieki, które mimowolnie, lub w sposób ściśle zaplanowany, starają się chronić resztki niepokalanej niewinności wysycającej ich od podstaw, od pierwszej zawiązanej komórki w ciele matki. Jedynie świat swą wrodzoną brutalnością i wyuczonymi powrozami uzależnionych zachowań niweczy boski plan, stąd bogowie niczyi, nie rozdeptane ślady bólu oraz permutacje linii życia.

Czasem widzę lustro, od którego to wszystko się niepoprawnie odbija, aby wyryć piętno wątpliwego blasku na sercach dzieci. Zwierciadło z gabinetu śmiesznych luster. Śmiesznych żałośnie. Odbić jest zdecydowanie więcej od oryginałów i po stokroć wyraziściej błyszczą nawet na tle promieni dawno pozbawionych wstydu, rozmytych ściśle w zakresie społecznego zasięgu. Większość straciła znaczenie treści przekazu odbłyskiem. Stanowi co najwyżej skutek lub przyczynę ucieczki od szczerości, kiedy wszyscy szukamy zwyczajnego nieba. Niekoniecznie najmniej cielesnego z możliwych.

Czasem nie widzę nic.




Hate - Metal, Hardcore, Grindcore





Straight Hate


Zespół istnieje od 2008 roku. Po wielu personalnych zmianach w składzie w kwietniu 2014 roku Straight Hate rejestruje debiutancką epkę zatytułowaną „Mental Disorder“. 3 miesiące później ukazuje się split na kasecie z indonezyjskim Speedy Gonzales. Przez cały okres działalności, kapela z powodzeniem koncertuje między innymi z Toxic Bonkers, Squash Bowels, Abnormyndeffect, Faust Again, Mostomaltą, Apteką.





skład zespołu
Kuba - vocals
Kamil - guitar
Przemek - bass
Radek - drums






split do kupienia na stronie zespołu

czwartek, 25 września 2014

Anna Koscik ...chwytam chwile gromadzę je skrzętnie...




Anna Koscik

...chwytam chwile gromadzę je skrzętnie...



rys.rys.-Joanna Małoszczyk


Pochodzę z Tarnowa, mieszkam w Zamościu, studiowałam na AGH w Krakowie wydz Elektrotechniki. Nie jestem humanistką, mam wykształcenie wyższe techniczne.Pisałam od zawsze do szuflady, ale tylko w wolnych chwilach. 
Od kilku miesięcy publikuję w kilku grupach poetyckich na FB .Kocham poezję, nareszcie mam więcej czasu i robię to co lubię. Wymyśliłam sobie taki cykl z motylem pt.Pisanie na kolanie , uchwycona myśl w locie, którą siadam i zapisuję,
 piszę wiersze, fraszki, lepieje, limeryki, trochę tego jest. Nie doskonalę się w jednym gatunku, próbuję wszystkiego, pisanie to moje hobby.



rys.-Joanna Małoszczyk




Chwile


Chwytam chwile
dla porannej rosy
na trawie spragnionej,
dla mgły błądzącej
po wrzosowiskach,
dla kolorów jesieni
w lasach, ogrodach,
na kwiatach i listkach.

Chwytam chwile
                           koralach jarzębiny
                   zaklęte, dla tych
                       dojrzałych kasztanów,
                dających siłę i szczęście,
                              dla sadów brzemiennych
                                           owocami, dla klucza
                                                               żurawi nad polami.

Chwytam chwile
gromadzę je skrzętnie,
bo chcę, by te zimowe
były równie piękne,
gdy ściśnie mróz
i śnieg przykryje wszystko,
pobiegnę w marzeniach
na grzyby, odwiedzę
wrzosowisko.

Zostawiłam serce w górach.


Wszystko co kocham
jest w górach,
w szemrzących
na stokach
czystych potokach,
w bacówkach
na polanach
drzemiących,
w wierzchołkach
sosen wyniosłych
i kosodrzewinach
płożących.
W echu odbitym
od szczytów,
w melodii lasów
i wiatru, w krokusach
witających wiosnę,
w jesiennych
wrzosach
na polanach
i w tej mgle
tańczącej nad
schroniskiem,
z samego rana.
W zadumanych
twarzach światków
strzegących szlaków,
w dźwiękach twojej
gitary i w śpiewie
ptaków, w dymie
ogniska, pachnącym
marzeniami......
zostawiłam serce
w górach, powracam
tam wspomnieniami.




rys.-Joanna Małoszczyk



/Pisanie na kolanie/

Wyciągnął rękę
prosząc o datek,
pomyślała
menel jakiś,
kłania się
półświatek.
Pewnie na wino
skomentowała,
a może piwo,
za moment,
tych słów
żałowała.
Z trudem
     wyszeptał,
          nie wierzysz mi
                                          kobieto, to kup
                                                                                                            chleb, tak się
                                                                                                              poczuła jakby
                                                                                                             jego Anioł Stróż
                                                                                                          dał jej w łeb.
                                                                                                     I teraz wie,
                                                         że jedną miarką
                                                                                wszystkich
                                                                              mierzyć
                                                                                nie należy,
                                                                                   nie warto.


Grzech.

Był jej oddechem,
biciem serca,
miłością,
radością
i grzechem.

Takim, którego
nie żałuje,
za którym tęskni,
z czułością
wspomina
i chętnie by
ponownie
zgrzeszyła.

Jak Ciebie
na litość
wziąć Boże,
żebyś wybaczył,
chociaż żałować
nie potrafi,
okłamywać
siebie i Ciebie,
też nie może.

Liczy na Twoją
wielkoduszność,
boi się co będzie,
gdy przyjdzie
odejść jutro
i stanie przed
Twoim tronem,
poobijana przez
życie, na bakier
z dekalogiem.

Bo przez chwilę
grzeszyła i tylko
przez chwilę
szczęśliwa była,
nikogo w życiu
nie skrzywdziła.

Czy potępisz
Boże, jesteś
miłosierny
i kochać kazałeś,
czy wybaczysz,
bez żalu za grzech?
Ma tę nadzieję,
bo Ty wszystko
możesz.




rys.-Joanna Małoszczyk



Ile jeszcze.

Jesteś ziarnkiem
piasku pustyni,
pyłkiem dmuchawca
na wietrze, więdnącym
liściem jesiennym,
przesypujesz się
w klepsydrze czasu
w rytmie niezmiennym.
Przemijasz i wracasz
z oddechem wiosennym,
zakwitasz latem,
zachwycasz się światem,
                cichniesz jesienią,
        przesypiasz zimę, znów
  w przebudzeniu wiosną ,
                       nie chcesz dorosnąć.
                                     Wciąż jesteś dzieckiem
                                                      ufnym, naiwnym,
                                                     z tą samą ciekawością
                                                                              chłoniesz świat,
                                                                                    gubisz poczucie czasu,
                                                                                                bo nie chcesz myśleć,
                                                                                     ile jeszcze dane ci będzie
                                                                             przeżyć tych lat.


zakochane.

Z astrami
we włosach
w koralach
jarzębiny,
z bukietami
nawłoci,
tańczą
jesienne
dziewczyny.

Wiatr wplata
w suknie
kolorowe liście,
kładzie pod
nogi wrzosy
jeszcze czują
ciepło lata
na swych
stopach
bosych.

Złota polska
jesień
przygrywa
do tańca
w kolorach
rdzawych
jesień
zaprasza
wszystkich
do walca.



Madball - Kraków 17.11.14


Galicja Productions zaprasza-

Madball 


Madball to amerykańska grupa założona w 1988 roku i wykonująca muzykę z pogranicza hardcore'u i metalu. Zespół pochodzi z Nowego Jorku i jest jednym z czołowych reprezentantów tzw. stylu NYHC (New York Hard Core). Wokalista zespołu Madball Freddy Cricien jest przyrodnim bratem Rogera Mireta z legendarnego zespołu Agnostic Front.



Premierę dziewiątego longplaya nowojorskiej kapeli wyznaczono na 27 czerwca 2014. Podczas sesji zespół wspomagał inżynier dźwięku a zarazem gitarzysta Unearth, Ken Susi. Miksami zajął się z kolei Chris "Zeuss" Harris. Wśród gości na krążku znajdą się Scott Vogel (Terror), Toby Morse (H20) i Candace Puopolo (eks-Kucsulain, Walls Of Jericho).
 "Hardcore Lives" to dla nas nie tylko chwytliwe hasło - tak komentował wydanie ostatniej płyty wokalista Freddy Cricien. - Chodzi o buntowniczego ducha, którego się nigdy nie traci. W życiu, w muzyce. Chodzi o dojrzewanie, ewoluowanie, ale pozostanie wiernym sobie. Chodzi o rodzinę, pokonywanie przeciwieństw i szacunek. 






Acid Drinkers - Trasa promująca album „25 Cents For a Riff”


Trasa promująca album „25 Cents For a Riff”
Acid Drinkers


Zapraszamy na koncert Acid Drinkers w Krakowie, promujący ich najnowszy album „25 Cents For a Riff”, w ramach ogólnopolskiej trasy koncertowej „25 Upside Down”! „25 Upside Down” jest nawiązaniem zarówno do najnowszej płyty, jak i 25-lecia zespołu, które Acid Drinkers obchodzi w tym roku.

 Nadszedł czas na świętowanie ćwierćwiecza w klubach, gdzie zanika dystans między muzykami, a fanami.
Warstwa muzyczna płyty „25 Cents For a Riff” określana jest przez muzyków jednym słowem –klasyka. Czy spodziewać się w takim razie na trasie koncertowej fortepianu, skrzypiec, dyrygenta i filharmonii?

 W żadnym wypadku! Acid Drinkers przez ćwierć wieku przyzwyczaiło swoich fanów do podążania we wszystkich kierunkach w szerokim obszarze muzyki metalowej, a każda płyta różniła się od poprzedniej. Jak brzmi klasyka według Titusa, Ślimaka Popcorna i Jankiela w 2014r.?  Odpowiedź poznacie podczas krakowskiego koncertu!



Nota biograficzna Acid Drinkers



Acid Drinkers (po polsku Kwasożłopy) - zespół rock’n’rollowy założony przy butelce taniego wina w Poznaniu w 1989 r. Pełnoletni, a nawet dojrzały  będący w rewelacyjnej formie nieprzerwanie od 24 lat. Panowie psują robotę Kazimierzowi Wielkiemu- zastają miasta murowane, a zostawiają zgruzowane. Objechali Polskę wzdłuż i wszerz grając ponad 1500 koncertów. Wiele z nich dziesiątki tysięcy fanów pamięta do dziś . Dali się również we znaki zagranicą -  gdyby nie problemy wizowe 20 lat temu, mogliby być dzisiaj głównym towarem eksportowym kraju nad WIsłą.
Ich popularność wyszła daleko poza scenę stricte metalową. Acid Drinkers to 4 osobowości, które wchodzą w skład dobrze naoliwionej i rozpędzonej maszyny.
Titus – lider, wokalista i basista – obdarzony niezwykłą charyzmą, każdy występ doprawia poczuciem humoru.
Popcorn – gitarzysta – prawdopodobnie jeden z największych  wirtuozów gitary wśród słowian.
Ślimak – perkusista – wybrany Najbardziej Inspirującym Perkusistą Wszechczasów w Polsce.
Jankiel – gitarzysta – muzyczny geniusz, w zespole od 5 lat.
Acid Drinkers mają na koncie 16 płyt. Są skuteczniejsi niż piłkarska reprezentacja Hiszpanii- z każdej gali Fryderyków wychodzą z przynajmniej jedną statuetką. W 2011 rozbili bank zdobywając aż cztery- m.in. za Przebój i Grupę Roku. Płyta „Fishdick Zwei” z coverami znanych utworów zagranicznych artystów odbiła się szerokim echem w całej Polsce. Utwór „Love Shack”  przez 3 tygodnie wygrywał legendarną Listę Przebojów Trójki, zajmując pierwsze miejsce również w 1500. notowaniu.
Ostatnie płyta zespołu „25 Cents For a Riff” została wydana jesienią 2014 i została określona, jako powrót zespołu do klasycznego grania. W 2014 r. Acid Drinkers obchodzi swoje 25-lecie na scenie i nic nie zapowiada by na tym mieli poprzestać!



Trutnov - Czechy - Krzysztof Kochański poleca








Krzysztof Kochański

poleca-

Trutnov - Czechy







Trutnov jest czeskim miasteczkiem, położonym na północy kraju ok. 20 km od polskiej granicy.

 Jest miastem historycznym; w 1866 r. doszło do krwawej bitwy między wojskami austriackimi i pruskimi. Legenda głosi, iż glina (na której leży miasto) ma kolor czerwony od przelanej krwi. Na wysokim wzniesieniu stoi pomnik upamiętniający bitwę. 

Do pozwiedzania jest również piękna starówka jak i park oraz cmentarz. Ja jeżdżę tam na festiwal  Zachęcam do odwiedzenia tego malowniczego miasteczka, np. w drodze do Pragi.



Pomnik Krakonosza


Rynek nocą


Pomnik upamiętniający bitwę (można wejść na górę schodami wewnątrz)


Fontanna w parku


Rynek nocą




Warto dodać, iż miasto posiada własny browar z niezłym piwkiem :)




Panorama miasta


Cmentarz


Ratusz


Rynek nocą


Obrzeża starówki


...zdjęcia tu zaprezentowane są autorstwa Krzysztofa Kochańskiego




środa, 24 września 2014

DEATHINITION - Thrash Metal








DEATHINITION 

powstało wraz z nadzieją na odrodzenie bydgoskiej sceny
metalowej w 2008 roku, kiedy to założyciel - śpiewający gitarzysta
Igor postanowił ucieleśnić swoją wizję thrashowego zespołu, którą
pielęgnował od kilku lat.
Kapela zadebiutowała na scenie na początku 2009 jako trio, W tym czasie kapela miała już na końcu kilka kawałków które tworzyły krótki set koncertowy. Jeden z nich, "Melanż" został zarejestrowany w toruńskim studio BlackBottle Records. 




Od połowy 2010 zespół składał się wreszcie z pięciu zdeterminowanych,
metalowych muzyków którym celem było nagranie solidnego dema. Takowe
ukazało się (w formie mp3) pod koniec 2010 Zaś na krążku dopiero pod koniec 2011 jako wydane własnym sumptem EP. 
Deathinition zagrało koncerty z reprezentantami młodej fali z obu
Ameryk (Bonded By Blood, Fueled By Fire, Violator, Andralls, Suicidal Angels, Majster Kat), zza
wschodnich granic (Hell:on , Fragile Art), a także z legendą polskiej sceny,
zespołem KAT, supportowało takie gwiazdy jak Death Angel , Hirax podczas
Silesian Massacre Festival w Katowicach wiosną 2011. 
Pod koniec lata jako support Helstar i Vicious Rumors. Rok 2012 to pierwszy koncert na Muszli Fest 2012, dużej open airowej imprezie w Bydgoszczy. Nowy materiał został wydany na początku 2014 roku, obecnie grupa pracuje nad debiutancką płytą.




Adi - vocals,
Igor - guitar, vocals,
Maciej - guitar, backing vocals,
Miłosz - bass guitar
Witek - drums




Koncert dla Fundacji ELO DZIECIAK! - Gorzowie Wlkp.


Koncert dla Fundacji ELO DZIECIAK!

zaprasza

Urząd Bezpieczeństwa





Nareszcie!!!! Zajedwabiście miło nam powiadomić o tym, iż zagramy charytatywny koncert urodzinowy dla Fundacji ELO DZIECIAK!!!!


SERDECZNIE WSZYSTKICH ZAPRASZAMY, A CEL JEST SZCZYTNY

Na koncercie zbieramy kasę na wyprawki do szkół dla Wiktorii, Karoliny, Julki, Krzysia, Mai, Natalki i Kasi.  To najmłodsi podopieczni fundacji, którym chcemy umilić czas w szkołach
Fundacja obchodzi urodziny, więc dla wszystkich gości przygotowany będzie TORT!!!




Koncert odbędzie się 04.10.2014r o godz. 21.00 w nowym muzycznym klubie C-60 w Gorzowie Wlkp. przy ul. Zaułek 1 (za Alibi)


Razem z nami zagra:




Bardzo się cieszymy z imprezy, gdyż już sporo czasu upłynęło od naszego ostatniego koncertu w Gorzowie Wlkp. Nieśmiało możemy powiedzieć, iż jak mamy nadzieję będzie to pierwsze granie w przygotowywanej trasie jesienno-zimowej….ale o tym za wcześnie.
Jeszcze raz serdecznie wszystkich zapraszamy i liczymy na Waszą frekwencję i hojność!!!



poniedziałek, 22 września 2014

Biebrzański Park Narodowy-poleca Jacek Żędzian


Biebrzański Park Narodowy



foto-Jacek Żędzian



Miejscem które wszystkim chciałbym polecić to Biebrzański Park Narodowy
nieopodal którego mam szczęście mieszkać. Każdy kto kocha przyrodę powinien je odwiedzić. Magia, łatwość spotkania dzikiego zwierzęcia, niezliczona ilość ptactwa i "Carska Droga" ciągnąca się ponad 30km przez dziki las i bagna.
W sercu BPN leży też Twierdza Osowiec - miejsce niezwykłe i tajemnicze. Polecam zwiedzania przy okazji pobytu na festiwalu Rock na Bagnie ale nie tylko. Ja tam bywam bardzo często i nigdy nie mam dość. Oto kilka linków dla zachęty:    

/polecał-Jacek Żędzian/







foto-Jacek Żędzian



foto-Jacek Żędzian



foto-Jacek Żędzian



foto-Jacek Żędzian





Witam.
Jeśli dane wam było w ostatnim czasie zwiedzać jakieś ciekawe miejsca,piszcie swoje wspomnienia,
podsyłajcie fotki,
a ja chętnie zamieszcze to w desperat zine.
Pozdrawiam .diony


IV Konkurs Nalewek im. Księcia Pepi




IV Konkurs Nalewek im. Księcia Pepi



Podczas IV Konkursu Nalewek im. Księcia Pepi, rozegranego w dniu 21 września 2014 r. w Pałacu w Jabłonnie jury w składzie: Robert Szymański – przewodniczący, Andrzej Grabarczyk, Andrzej Lenart, Mirosław Daszkiewicz, Zbigniew Sierszuła i Anna Wrońska, oceniło 71 nalewek zgłoszonych przez uczestników w 5 kategoriach. Z uwagi na fakt, że nalewek wytrawnych zgłoszono do konkursu zaledwie 3 sztuki, koordynator konkursu podjął decyzję o ich przesunięciu, zgodnie z paragrafem 3 punktem 2 regulaminu konkursu i w związku z paragrafem 6 regulaminu konkursu do kategorii „Inne”, dlatego ostatecznie nalewki były oceniane w 4 kategoriach: Ziołowe, Owocowe, Myśliwskie i Inne. Jury podkreśliło, że w tegorocznym konkursie uczestnicy ustawili bardzo wysoko poprzeczkę, zgłaszając bardzo wiele doskonałych nalewek. Podkreślony został zwłaszcza fakt, że zdaniem jury nie było w tegorocznym konkursie w ogóle nalewek bardzo słabych, co zostało odnotowane jako ewenement.

Zwycięzcami okazali się:
Nagroda Główna IV Konkursu Nalewek im. Księcia Pepi:
Dariusz Brus (91 pkt.) – oprócz nagrody głównej, ufundowanej przez Jarosława Kitę zwycięzca otrzymał nagrodę specjalną ufundowaną przez Starostę Legionowskiego.
Kategoria: Owocowe:
1. Adam Stoczkiewicz – 90 pkt. (nagroda przyznana po dogrywce)
2. Grzegorz Bochenek – 90 pkt.
3. Dariusz Brus – 88 pkt.
Kategoria: Myśliwskie
1. Dariusz Brus – 88 pkt. – zwycięzca tej kategorii otrzymał również nagrodę dodatkową ufundowaną przez Wójta Gminy Jabłonna.
2. Mariusz Fik -87 pkt.
3. Mariusz Fik 86 pkt.(3 miejsce w tej kategorii przyznane po dogrywce)
Kategoria: Ziołowe
1. Barbara Danielewska – 79 pkt.
2. Mariusz Fik – 77,5 pkt.
3. Mariusz Fik – 74,5 pkt.
Kategoria: Inne
1. Dariusz Brus – 91 pkt.
2. Mariusz Fik – 90 pkt.
3. Dariusz Brus – 87, 5 pkt.
Nagrodę specjalną, ufundowaną przez pragnącego zachować anonimowość uczestnika konkursu otrzymała: Jadwiga Wołynik.
Organizatorzy konkursu: Jarosław Kita, Robert Szymański, Robert Nowiński, współpraca: Pałac w Jabłonnie, Nadleśnictwo Jabłonna, patronaty: Mazowieckie To i Owo, Starostwo Powiatowe w Legionowie, Gmina Jabłonna, Gratulujemy wszystkim nagrodzonym. Pełne wyniki konkursu, na które zapewne czekają nalewkarze opublikujemy niebawem na naszych stronach www.
Pozdrawiamy i zapraszamy za rok na V Konkurs Nalewek im. Księcia Pepi

-organizatorzy

środa, 17 września 2014

Hazael Thunderwar Carcass - 13.09.2014 Warszawa - Progresja


13.09.2014

Warszawa - Progresja Music Zone



Hazael      Thunderwar

Carcass


Na koncert Carcass czekałem długo, nawet bardzo długo.
Ostatnio byli w Polsce na Metalmanii '93, a ja miałem wtedy 12 lat .
Więc, jak podali oficjalną datę występu w Polsce, bilet kupiłem natychmiast.
Jak się później okazało bilety zostały wyprzedane prawie do ostatniej sztuki, a w hali zgromadziło się około 1000 ludzi.
Pozostała sprawa, co będzie ich supportem. Po ogłoszeniu, że będzie to Hazael byłem mega szczęśliwy.
Grupę znam jeszcze z kaset, które dostałem kiedyś od jakiegoś kumpla. Album "Thor" po prostu  w tamtych czasach mnie rozwaliła. Zresztą mam z nią tak do dziś. Nigdy wcześniej nie widziałem ich na żywo, więc teraz byłem cholernie ciekawy ich występu. Prawie porównywalnie do Carcass .






Najpierw zagrał warszawski Thunderwar, który został bardzo dobrze przyjęty i świetnie się zaprezentował. Trzeba przyznać, że nagłośnienie od pierwszej do ostatniej kapeli było rewelacyjne. Następny na scenę wtargnął Hazael. Szybkie rozstawienie gratów, krótkie przywitanie z publiką i jedziemy z koksem. Rozpoczęli od intro i na pierwszy rzut poszło "Seven Winds". 
Publika jakby jeszcze trochę niemrawa, ale Hazael grzał aż miło.
 Drugi w kolejności zagrali chyba swój najbardziej znany utwór czyli "Clairvoyance". Cóż można napisać ogień w najczystszej postaci. Jako następne w kolejności zagrane były świetnie sprawdzające się na żywo "Legate of Goat Tyrant" i "Ancient Mags". Ale najlepsze dopiero miało nadejść. Hazael po raz pierwszy od 15 lat postanowił wykonać na żywo utwór "Thor".






 Pod sceną się zagotowało. 
Później też nie było litości. "Frozen Majesty" to prawdziwy killer koncertowy i jeden z moich ulubionych utworów Hazael'a. Krew, pot i łzy  tak tylko można to opisać. Lecimy dalej "Elimination", a po nim ostatni numer koncertu, czyli rewelacyjny "Wyrd". 
Na koniec Tomek Dobrzeniecki wskoczył do fosy i żegnał się z fanami, co spotkało się z wielkim entuzjazmem ludzi zgromadzonych pod sceną. 
Cały gig trwał około 45 minut i praktycznie panowie zagrali całą płytę "Thor". Po koncercie spotkałem się z głosami krytyki co do wokalu Tomka, no cóż ja tam nie jestem audiofilem i mi tak bardzo nie przeszkadzał. Dla mnie liczy się występ jako całość, miała być moc, energia i była. 

Czuć radość z grania zespołu i to jest najważniejsze.
 Wokal zawsze można podciągnąć, tym bardziej że to dopiero początek nowej drogi dla Hazael i miejmy nadzieję  jeszcze mnóstwo koncertów przed nimi.
Większość ludzi była chyba usatysfakcjonowana, przynajmniej ja byłem. Hazael pokazał prawdziwą klasę i porządnie podgrzał publikę pod gwiazdę wieczoru - Carcass. A Carcass no cóż , Carcass po prostu zniszczył, ale to już inna historia.
Jeśli ktoś zauważy jakieś błędy, czy złą kolejność wymienionych utworów, no cóż musicie mnie zrozumieć, że też jestem fanem Hazael i czasami musiałem dać się ponieść ich muzyce.

Benton